A więc Nitka właściwie nigdy nie bawiła się z innymi dziećmi. Nikt jej tego nie proponował. Edwin wyrywał nóżki jej lalkom i niszczył gadające mechanizmy w nich się znajdujące. Wszystko było mu wolno. Mama przecierała przy braciach gąbką pupę Nitki, po czym zachęciła Jana i Edwina, by się nią zainteresowali seksualnie. Tak w wieku pięciu lat dziewczynka stała się ofiarą seksualną swojego starszego o pięć lat brata, a Wilhelm – starszego o osiem lat Jana. Bezpośrednim triggerem tej agresji seksualnej starszego rodzeństwa wobec młodszych dzieci było lanie na gołą pupę, którą to karę cielesną wystosował ojciec Edward wobec swoich dwóch starszych potomków za jakieś poważniejsze wykroczenie przeciw prawu domowemu. Ojciec położył ich w swoim pokoju na stercie swoich i ich ubrań z gołymi pupami na wierzchu, pupa obok pupy, po czym mocno przyrżnął im pasem. Traf chciał, iż zostawił przy tej czynności szparkę w drzwiach swojego pokoju, a przedpokojem przechodziła Nitka. Rodzeństwo podejrzewało jednak, że przedpokojem przechodził Wilhelm, co Wilhelm z niejaką radością i pewną satysfakcją przyznał starszym braciom, jako że mu się słodko skłamało. Ponieważ jednak później, przygwożdżony do ściany i zagrożony laniem, zwalił rzecz na siostrzyczkę, sprawa pozostała nierozstrzygnięta i starsze rodzeństwo nigdy nie uwolniło się od podejrzeń właśnie w stosunku do Nitki.
Sprawa przemocy seksualnej wobec młodszego rodzeństwa dwojga szczwanych braci zaczęła się w toalecie i tak regularnie brat kazał Nitce rozbierać się i ją oglądał, podniecając się; podobnie postępował Jan wobec Wilhelma. Nitka była mu machinalnie posłuszna, wiedząc, że wypełnia w ten sposób wolę mamy i taty, i że i tak żaden z nich by jej nie pomógł, gdyby zdecydowała się sprzeciwić bratu, a „tylko” dostałaby lanie za skarżenie, wszak to starsi bracia zawsze mieli rację i „zawsze mówili prawdę.”
Pewnego dnia Edwin skrzywdził ją bardziej, ponieważ ściągnął sobie bokserki i zawołał Nitkę do pokoju, by przypatrzyła się jego gołej pupie i była winna jak i on. Nitka pamiętała także bardzo wczesny moment sprzed pierwszego roku życia, kiedy własna mama, Gertruda, zgwałciła ją od tyłu, wkładając szydełko, a potem palec w jej srom, gdyż dziecko chciało rozmawiać z nią o życiu seksualnym, małżeństwie i rodzicielstwie, a więc odważyło się być samodzielne i dumne. Dziewczynka zapamiętała do końca życia ten rozdzierający ból i tę nieutuloną rozpacz, której wtedy zaznała, że oto przeminęło wraz z tą chwilą coś na zawsze, i że nie ma już na co czekać ani po co sięgać, i że nie pozostał cel, dla którego warto byłoby dorastać. Nie było nawet łez – zabrakło siły, by pocieszyć, mocy – by przywrócić zawiedzione, spłoszone marzenia. To stało się teraz normalne – wyśmiewanie i upokarzanie jej w rodzinie i przez znajomych, nie będzie przecież nigdy szanowana ani kochana przez męża lub nawet nigdy nie będzie go miała. Nitka nie miała ochoty na zabawę, nieruchomiała i nie odzywała się, kiedy do pokoju wchodził tata. Tata dziewczynki nie bił jej często, niemniej jednak każde jego pojawienie się niosło ze sobą przypomnienie o laniu w tonie jego nienawistnego, żelaznego w swojej barwie głosu węża czy też żuka, we wżynającym się w nią wyrazie oczu i gestach dłoni, czy też w ich rzadkim, nieprzyjemnym dotyku. Ich tata miał za sobą krótkie lecz bogate doświadczenie pracy w wojskowej sali tortur i teraz umiejętnie wykorzystywał swoją sumiennie nabytą wiedzę z psychologii zniszczenia do torturowania swoich bliźniąt. Czy to jego świdrujący ich, szydzący głos, przypominający piłowanie konaru drzewa, czy to nienawidzący wyraz nieruchomych oczu, oznaczało dla Nitki i Wilhelma jedno: ojciec za niedługo wyjmie pasa, każe im nie pozwalającym na żaden manewr, wojskowym poleceniem rozebrać się do połowy, po czym będzie ich delikatnie bił, leżących bezradnie na kanapie w jego pokoju. Nitka i Wilhelm popełnili w swoim życiu grube błędy, prawdą było jednak, że zostali do nich wychowani; do porażki, do poniewierki, do bezdomności, do więzienia, do zakładu opiekuńczego dla osób dotkniętych nieuleczalną, druzgoczącą chorobą mentalną.
