WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XVI) (21 LUTEGO 2026)

Kiedy kończą się jej ostatnie pieniążki, Nitka wymyśla sposób na ich zdobycie: zbiórkę na pielgrzymkę na górę świętej Anny, czyli przygotowanie serc ludzi na działanie PANA oraz organizacyjną pomoc dla miejscowego księdza. Góra świętej Anny znajduje się na okolicznym obszarze i niektórzy górale mogą być zainteresowani wzięciem  udziału w związanej ze wspinaczką na nią religijnej imprezie. Kobieta znajduje solidną puszkę, zostawioną na stoliku w ogródku przy jakimś barze, i z nią w ręku wyrusza na obchód po ościennych domostwach. Zbiera co łaska, po złotówce, dwóch, dziesięciu, jednak cel zostaje osiągnięty i jest szczęśliwa, bo zabezpieczona – dalej ma swój codzienny posiłek, czyli porcję kartofli pieczonych w ognisku. Przy okazji rozmawia z wieśniakami o PANU Jezusie Chrystusie i życiu wiecznym, i przekonuje ich, iż życie wieczne to miłość do Boga i bliźniego, kimkolwiek by on czy ona nie byli. Czasem ktoś zaprosi ją na obiad, czy da jakiś prowiant na jej dalszą wędrówkę po wsi. Nitka jest wewnętrznie bardzo spięta, ale na zewnątrz nie okazuje żadnego zdenerwowania – uśmiecha się i wdzięczy się do ludzi, spokojnie z nimi dyskutuje, widzi, że nie budzi ich podejrzeń.

Nadchodzi jesień. Dni stają się bardziej wilgotne, chłodniejsze. Nitka nie czerpie już radości z szaleńczych,  szczęśliwie przespanych na otwartej przestrzeni nocy i z porannego wstawania. Nie jest już tak zadowolona ze swojego codziennego rytmu dnia, ani nie ma już tylu sił do swojej egzystencji w całkowitej niemal izolacji społecznej. Pragnie nawiązywać nowe znajomości, przebywać w grupie, wspólnie z innymi chrześcijanami, cieszyć się, rozmawiać o Bogu i ewangelizować zgubione dusze oraz prowadzić szkółkę dla kościelnych dzieci. Kiedy nadchodzi jeden z deszczowych wieczorów, nagle odczuwa palącą potrzebę spędzenia tej nocy w którymkolwiek domu. Szuka, pyta, nikt się jednak nie zgadza. Kobieta zagląda ostatkiem sił na jeszcze jedno podwórko i wchodzi do wnętrza tutejszego gospodarstwa. Czeka na właściciela. Chce spróbować wymusić nocleg. Wreszcie nadchodzi ten upragniony gospodarz domu, mężczyzna w średnim wieku i Nitka otwiera się na niego i gra swoją rolę: młodej dziewczyny, której po prostu jest bardzo zimno, i która całkiem zwyczajnie potrzebuje jednego, jedynego noclegu pod tym dachem. O dziwo, mężczyzna zgadza się. Gotuje jej ziemniaki i pozwala wziąć prysznic, po czym pokazuje jej schludnie zasłane łóżko. Kobieta w ten oto sposób spędza u niego, dzięki jego niezwykłej brawurze i uprzejmości, suchą i bezpieczną, wzbudzającą dla niej nadzieję, noc. Rano znowu otrzymuje swoją porcję jedzenia, jednak jej gospodarz grozi jej ni stąd, ni zowąd Policją. Nitka bardzo szybko, najszybciej jak może, kończy swój posiłek i śpiesznie żegna się, po czym znowu wychodzi w swój specyficzny, niedoprecyzowany byt.

Tej nocy dzieje się wiele: Nitka o drugiej trzydzieści nad ranem spaceruje po przygranicznej Sternie, koło charakterystycznego supermarketu, nieopodal stacji benzynowej. Jest uśmiechnięta i zadowolona, pełna otuchy po przespanej cudownie w obcym domu nocy. Ale w tym momencie na plac przed obiektem sklepowym wbiega mężczyzna. Jest już starszy, ma twarz przybysza z zagranicy, co od razu rzuca się w oczy, jest trochę zakrwawiony i wygląda nad wyraz niechlujnie. Podchodzi teraz do kobiety i zagaduje ją o to, kim jest i co tu robi. Zaprasza ze sobą na przejażdżkę, nie wiadomo czyim autem, bo niczyjego tu w pobliżu nie ma. Nitka jest wprawdzie zachwycona czyjąś błyskawiczną zażyłością, ale wie, że musi odmówić. Ale zaraz, coś się dzieje – na plac zajeżdża radiowóz policyjny i zatrzymuje się blisko nich. Bardzo przystojny brunet w tym radiowozie zbliża się i legitymuje „znajomego” Nitki. Mężczyzna jeszcze przekazuje jej naprędce pięćdziesiąt złotych, następnie wyciąga dokumenty. Za chwilę nocny patrol bez wyjaśnień sprytnym chwytem wykręca nieznajomemu ręce i zakłada mu kajdanki, po czym pakuje go do samochodu. Nitka powoli i ostrożnie, z tajonym lękiem oddala się od miejsca zdarzenia, ale… policyjny wóz jest już tuż tuż obok niej. Policyjny brunet i ją legitymuje, po czym stwierdza krótko, że powinna przed październikiem wrócić w rodzinne strony, do domu. Puszcza ją jednak wolno i zamyślona kobieta udaje się teraz na stację benzynową w Sternej. A więc Policja już ją rozpoznaje, myśli bezdomna kobieta,  już „wszyscy” o niej wiedzą i chcą, by opuściła ich wioski. To za trudne, by teraz nad tym się zastanawiać. Nitka nie potrafi się póki co zdecydować na powrót do „starego, keheńskiego życia”. Na stacji benzynowej kupuje drogą kawę i przysiada się do grupy hałaśliwych, belgijskich, młodych turystów. Za godzinkę wstaje i udaje się do toalety. Tu spędza kilka godzin, do białego rana, po czym wraca do swojego „domku” w górskim plenerze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *