WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. LXIII) (10 KWIETNIA 2026)

Nitka widzi, że pastorowa jej kościoła coraz bardziej przypomina ją, i że odbija umiejętnie na krótki czas skupienia jej uświęconą godność, która tak bardzo podobała się i tak mogłaby dalej się podobać zadurzonym w niej kiedyś mężczyznom. Jest to czar, duma, którą hojnie na co dzień obdarza ją jej Mistrz, by wszyscy wokoło wiedzieli i rozumieli, że PAN Bóg także i ją, podobnie jak ich, ukochał. W tym samym okresie Szatan nasyła na nią w sposób szczególnie okrutny właśnie jej pastorową, a ta sama pastorowa, zła i piękna lalka, Anabelle Bitch, jako jej osobisty Antychryst, krąży po życiu Nitki, by wysysać jej krew i żywić się tym, co przecież z jej właśnie przyczyny nigdy się dla Nitki nie wydarzy. Nitka nie wyjdzie za mąż, nie urodzi i nie wychowa dzieci, będzie odcięta od chrześcijańskich przyjaciół, których teoretycznie wciąż mogłaby posiadać w ich wspólnym kościele. Ta powaga, duchowa władza i Boski majestat w wierzącym człowieku, które przedtem na krótko się w niej ujawniły, nie będą już, przynajmniej na razie, trwałymi cechami Nitki. Za nie poległa społecznie i stała się pełnosprawna inaczej – i chociaż one dawno już w niej zanikły – wciąż jest za nie właśnie tak samo znienawidzona i karana przez Anabelle Bitch oraz przez winogrodzką tajną i bardziej jawną Policję, która najwyraźniej wciąż tę „starą” Nitkę ma przed oczami.

Chodzi mianowicie o wrażenie, jakie sprawia na ludziach Nitka i o nienawiść czy niechęć, które oni do niej nieodmiennie odczuwają. Wiadomo, że tkwi za tym jakaś niebagatelna tajemnica, a żydowska Policja, która jest obecna w Winogrodii, i która jest autorem lecz nie wykonawcą dopełnienia się tej tajemnicy – szykuje się do złożenia Nitki w ofierze, której doprawdy prawie nikt, z wyjątkiem braci Nitki i Anabelle Bitch, nie potrzebuje. Żydowska tajna Policja, przygotowująca się do budowy trzeciej świątyni twierdzy w Jerozolimie oraz do nadejścia Antychrysta, czuje wyraźnie jej czyny i, drobiazgowo śledząc jej reakcje na nich i na jej przypisane jej otoczenie kościelne, nareszcie słusznie domyśla się, że musi stać za nią i obok niej JEZUS, sam Bóg oraz jednocześnie historyczna postać chodząca ponad dwa tysiące lat temu po izraelskiej ziemi. To bowiem sam chrześcijański Dobry Pasterz, nasz PAN Jezus Chrystus, zapowiedział swoim dwunastu apostołom, a więc pośrednio i Nitce, iż będą na świecie przez wszystkich znienawidzeni i odrzuceni, tak samo jak On był znienawidzony i odrzucony przez nasz świat. On był bowiem bezgrzeszny i miał prawo rzucić na niego miecz i ogień i tak samo obecnie mała Nitka rzuca na niego proroczo Boski miecz i ogień.

Z tego też powodu Nitka jest od razu zauważona i oznakowana jako niebezpieczny wróg, przeznaczony albo na śmierć albo na tortury – ma stać się obiektem eksperymentów medycznych oraz badań nad mózgiem komputerowym. Ponieważ jednak nie wiadomo, jaka jest pierwotna przyczyna nienawiści okazywanej Nitce oraz jej zdumiewającego, społecznego odrzucenia, przyjaciele Nitki oraz keheńscy mecenasi sztuki i literatury wpadają na słuszną myśl, by pomóc nieco kobiecie i umożliwić jej chociażby samorealizację na ścieżce literackiej. Może chociaż udowodni swój talent i ujawni tym samym motywy zbrodni na niej oraz pokaże światu, że i ją kocha Stwórca wszystkich ludzi. I być może okaże się, iż to właśnie jej postawa chrześcijanki i miłość do Chrystusa, i ludzi wokół niej stały się rzeczywistą podstawą dla tego okrucieństwa, którego jest już od dłuższego czasu żywą i powolnie zabijaną ofiarą. Wkrótce ma się okazać, dlaczego tak naprawdę kobieta odpycha tylu ludzi, czy też co w niej samej budzi w nich naturalny wstręt. Wszystko to ma odbywać się jednak tylko w społecznej sferze jej choroby psychicznej, czyli w środowisku osób chorujących na podobne, silnie stygmatyzowane zaburzenia.

Nitka nie chce jednak pisać, odrzuca ją myśl, że ludzie skorzystają na pięknie języka i czarze opowieści, snutych przez nią, jak się domyśla, w przyszłości jeszcze bardziej umiejętnie. Boi się, że opowie im swoje głębokie tajemnicy wiary i wskaże drogę jeszcze doskonalszą – wiodącą, jak domniemuje, nawet aż do pierwszej nagrody w Niebie, podczas gdy ona sama, siedząc w cichym zakątku społeczeństwa, nigdy nawet nie zazna przyjaźni ludzi wierzących, ich ciepła i wsparcia, czy przywileju chrześcijańskiej służby w jej kościele. Nitka nie umie jeszcze wtedy zrozumieć, że PAN Jezus Chrystus stworzył także i proroka Eliasza oraz Jana Chrzciciela, którzy długimi okresami postu byli praktycznie całkowicie samotni w swojej służbie, i którzy skarżyli się na tę izolację tak samo, i to wieki wcześniej; i których skargi nie wypada jej już w historii powielać. Bo, być może do pewnego stopnia, im mniej ludzi wokół nas, tym silniej kocha nas PAN Jezus, który udziela nam dzięki temu możliwości chodzenia z Nim intymnie, w zażyłej relacji. My z kolei – zyskujemy opcję poznawania Go z pierwszej ręki i służenia Mu tak, że wszyscy są tym zainteresowani i wszyscy o tym wiedzą. I wówczas szczęście jest w nas i wokół nas naszym dowodem wiary i naszą przepustką do Nieba.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *