TĘCZA (4 KWIETNIA 2026)

WZGÓRZE HAŃBY

(2010)

mojemu Bogu i Zbawicielowi – Jezusowi Chrystusowi

oraz pamięci mojego brata bliźniaka –

Andrzeja Konrada Kowalczyka

poświęcam

Kilka słów od Autorki

 

         Tomik „Wzgórze hańby”, moje pierwsze dzieło autorskie, powstawał przez wiele lat, począwszy od wieku nastoletniego. Uprawianie poezji i prozy było w mojej rodzinie od strony Matki tradycją wśród kobiet, tak więc byłam do tego fachu zachęcana od wczesnych lat dziecięcych. Zaczynałam od pisania rymowanek o Bogu i przyrodzie, inspirowana przez rodzinę wspólnym czytaniem Biblii oraz rozlicznymi spacerami i wycieczkami w plener. W wierszach dziecięcych chwaliłam Pana Boga za cud zbawienia i stworzenia, i bawiłam się obserwacją natury, zwłaszcza tej w rodzinnych Spytkowicach i okolicznych pasmach górskich.

         W wieku dorosłym, wykorzystuję dany mi przez Pana Jezusa Chrystusa Zbawiciela dar prorokowania do analizy Pisma Świętego i tworzenia refleksji poetyckich na temat głębokich i często niezbyt dobrze znanych treści biblijnych. Moim zamierzeniem jest wyposażyć Kościół Chrystusa w instrumenty służące do szczerej i głębokiej pokuty za grzechy, do uczenia się na temat Osoby Chrystusa Jezusa, pojmowania cudu Jego śmierci i zmartwychwstania oraz do rzetelnego Chrztu i stałego napełniania się Duchem Świętym i wreszcie, do ewangelizacji bliźnich, dalekich i bliskich.

         Pan Jezus Chrystus, Zbawiciel wszystkich ludzi, a zwłaszcza wierzących jest mi bliski w codziennym czasie spędzanym u Jego stóp, a swoją wiarę w Jego powtórne przyjście pragnę udowodnić moim talentem, darem i owocem. Do naśladowania tak objawionego Boga w ludzkim ciele wzywam każdego Czytelnika, który sięgnie po moją książkę, nie z przypadku, ale poprzez modlitwy moje i moich Przyjaciół.

Hanna Łucja Kowalczyk

Tęcza

Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie niesplamionym przez świat.

Jak. 1,27

Chcę, Panie

iść i kochać

wszystkie Twoje dzieci

są piękne –

dzieła Twoich rąk

lecz zgubione

a kolory tęczy na niebie

mówią o nadziei

ich wiecznego

życia

pragnę, Panie

zdjąć z nieba

jedną małą tęczę

po jednym małym deszczu

jednego małego dnia

i iść z nią

przez życie

dzieląc się nią z dziećmi

jak bochenkiem chleba

kawałek po kawałku

Gdybym mogła, Panie

podarować chociaż

mały wycinek jednego koloru

chociaż jedno nieznaczne

machnięcie Twoim boskim pędzlem

płaczącemu dziecku

darowałabym mu kropelkę

szczęścia i studzienkę                                 

nadziei

z której czerpałoby wodę

życia

przez wszystkie dni

Twoja nadzieja, Panie

nie ma skrzydeł

i nigdy nie odfruwa

kolory Twojej tęczy

nigdy nie blakną

i nigdy nie uchodzi z nich radość

Twoje życie, Panie –

życie zamknięte w tęczy

jest doskonałe

i piękne

położę się dzisiaj

i zasnę

a jutro

postawię drabinę

przed moim domem –

wejdę po niej na tyle wysoko

by zdjąć z nieba jedną małą

tęczę

z tęczą w dłoni

wyruszę na pielgrzymkę

po życiu:

podaruję każdemu

napotkanemu dziecku

jeden mały kawałek

jednego koloru

a potem będę się modlić

wytrwale

by moja tęcza rozmnożyła się

jak pięć bochenków

chleba

każdy kawałek tęczy to

odrobina nieba

i okruszek wieczności

użycz moim rękom siły, Panie

by mogły udźwignąć tęczę

i by niosły ją dzielnie

jak olimpijski znicz

jak pochodnię nadziei

jak studzienkę życia

wiecznego

2 września 2007

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *