STROMY POTOK WSZECHŚWIATA
I mówił im: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na swoje żniwo. Łk 10, 2
Byłam żniwiarzem na polu Pana
wysłał mnie tam
bo pewna dziewczynka poprosiła Go o to
pewnej czarnej od nędzy nocy
ozdobionej tylko jej modlitwą
od tamtej chwili
widziałam tę dziewczynkę w nocy i za dnia
jej czarne jak Hańcza, chude oczy
nędzne jak dwa ofiarne gołębie
ofiara ubogich
dziewczynka skuczała od zimna duszy
i porażki ciała
prosiła Boga o mannę duchowego wzrostu –
była za mała
prosiła Go o odwagę dorosłych
do kolejnego dnia ciężkiej jak odważnik męki
o mądrość głuchych i niemych
by w milczeniu własnym i innych
pośród anielskich pieśni tejże cudnej nocy
usłyszeć mogła także i cudzą modlitwę
i równie żarliwą
i ze słowem „Amen”
o wzrok orła
by dostrzec mogła
dokąd – gdyby była
by ją droga jej suchego życia
masłem i okruszyną
przedziwnym splotem zawiodła
zawiodłam ją nie raz
byłam przede wszystkim nie dla niej
pojawiłam się zbyt późno
by ją jeszcze raz nazwać
moim szczęściem i miłością
zwlekałam to smacznie śpiąc
to wygodnie racząc się kaszką manną
na poduszce wymówek i kaprysów
nie bawiłam się z innymi dziećmi
nie chodziłam na podwórko
byłam dzikim, samotnym sercem
marzącym o ratowaniu świata
ale odległym przez niezwykłą nieobecność
pewnej nocy jednak
stałam się żniwiarzem Pana
zdecydował tak On –
dając mi wielką szansę na łódeczce
w stromym potoku Wszechświata
nie świat, nie tata, nie mama
i nie
ja
sama
4 listopada 2024
