POMNIK DLA PRZYJACIELA (5 LUTEGO 2026)

JĄDRO ŻYCIA

Kilka słów od Autorki… 

           

Przygodą mojego życia była wycieczka na Litwę do Szostakowa, miasta położonego na granicy Polski i Litwy. Tam położyłam się na siarczystym mrozie w samotnej, opuszczonej chatce bez szyb i bez drzwi, i postanowiłam umrzeć. Żywiłam się wtedy chlebem i napojami kolorowymi oraz witaminami, które przywiozłam z domu z Krakowa. Kiedy mróz miał osiągnąć trzydzieści stopni, pomodliłam się i ułożyłam się wygodnie w łóżku, posprzątawszy uprzednio moją izdebkę dokładnie i starannie. Wtedy do chatki wszedł Ktoś, a ja zamarłam z przerażenia. Tak spotkałam Romane, który zaprosił mnie do swojego domu. Było tam brudno, ciepło i przytulnie.

 Oddałam mu się tej nocy i tak zrodziła się we mnie miłość do tego Litwina. Tej historii z pewnością nigdy nie zapomnę. On gościł mnie w swojej chatce trzy dni i trzy noce, i dał mi znowu Nadzieję. Wróciłam do Krakowa i znowu postanowiłam pisać dla Chrystusa i dla ludzi, którzy mnie potrzebują. Moja wiara została odnowiona, tak jak wierność Jonasza, który przebywał we wnętrznościach wielkiej ryby przez trzy dni i trzy noce, i modlił się do Pana. Serdecznie dziękuję tym wszystkim na świecie, którzy mi jakoś pomogli i pozwolili iść dalej ze Słowami Życia. Dziękuję i tym, którzy modlili się za mnie i  brata, kiedy byliśmy małymi dziećmi. To właśnie dzięki tym modlitwom potrafiliśmy kochać ludzi i świat. Zatrzymuję się na chwilę, by poprosić o dalsze modlitwy, bym pozostała integralna i wierna mojemu Panu, którego Wy także dobrze znacie.

Dziękuję!!

Hanna Łucja Kowalczyk

Pomnik dla przyjaciela

Niesiesz mi młodość

soczystą jak arbuz

nabrzmiałe od marzenia serce

dłonie jak jednoroczne buki

splecione ciasno na znak przyjaźni

Niesiesz mi

krystaliczną radość

czystą jak kropla wód Beskidu

niezamąconą niczym przyszłość

wolną od szumu czarnych skrzydeł

Niesiesz mi

powiew pierwszych wiosen

mocny jak stado wolnych koni

jak uniesiona w górę ręka

pisząca wiersze o miłości

Niesiesz mi

nieugiętą moc pragnienia

nieugaszoną żądzę życia

sen o pływaniu w morzu świata

co zawsze śnił mi się na jawie

Niesiesz mi

pierwsze drgnienia skrzypiec

nucące pieśni dorastania

pierwsze dojrzałe silne kroki

po własnej stąpające ścieżce

Niesiesz mi

podmuch namiętności

żar co się palił jak ognisko

wielkie płomienie świadomości

tego co znaczy słowo: „człowiek”

Niesiesz mi

świeżość letnich nocy

jasnych od gwiazd na dobrym niebie

które jak mocno wierzyliśmy

były ławicą drogowskazów

ogromną mapą pełną szczęścia

nad oceanem ludzkich miast

sierpień 2007

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *