PIEŚŃ (11 KWIETNIA 2026)

Pieśń

Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość.

I Kor. 13,13


Miała włosy złote, roziskrzone włosy
w których szemrał wiatr i szumiały drzewa
gdzie świeciło słońce, gdzie pachniały kłosy
w których lato się cieszy i śpiewa

Miała oczy czarne, bardzo piękne oczy
jakby stworzone do uśmiechu i radości
oczy, które, gdy się łza z nich potoczy
nie tracą nic z swej piękności

Miała usta czerwone, purpurowe od krwi
jakby wykute z kamienia
usta, które nieraz wykrzywiły łzy
które znają blask dobra i mroki cierpienia

Miała serce dobre, serce anioła
ciepłe, jak promień słońca
serce, które lepiej leczyło niż zioła
które umiało kochać do końca

Niosła ze sobą miłość anioła
piękność najczystszą, piękność bez końca
uśmiech, który zapala i rozsyła
promienne blaski słońca


Była natchnieniem tęsknej jesieni
była spełnieniem największych marzeń
była złotą perłą, co się mieni
tysiącami dziwnych wrażeń

Umiała słyszeć rozmowy wichrów
rozumieć ciche ich zawodzenie
umiała widzieć to, co inni
dawno uznaliby za marzenie

Śpiewem budziła wiosnę i życie
śpiewem pukała do ludzkich serc
śpiewem rodziła nadzieję o świcie
i uciszała nadmierne serca bicie

Była drogocennym klejnotem
jakich niewiele istniało na świecie
była lekkim ptakiem, który swym lotem
przypominał wiosnę, krzyczał o lecie

Nieraz spływały po twarzy łzy
a kiedy już spłynęły
widać w nich było gorycz dni
chwile nadziei, które przeminęły

Słychać w nich było skargi i lamenty
głuche zawodzenie i troski lat
na zawsze zmarnowane talenty
które już dawno odeszły w świat

Łza była perłą, łza była rubinem
mieniącym się wszystkimi kolorami tęczy
łza była nigdy niespełnionym czynem
który duszę katuje i męczy

Łza była odzwierciedleniem duszy
tak jak uśmiech – symbolem życia
była znamieniem przeżytych katuszy
rozpaczą, dla której nie ma ukrycia

Żyła życiem w całej jego pełni
w całej krasie przeżytych wrażeń
była istotą, która ból wypełni
milionami złotych marzeń

Szła przez życie z pieśnią
inaczej niż ci wszyscy ludzie
co jedynie zawsze tęsknią
do bogactwa i do złudzeń

Żyła pięknem rzeczywistości
tęczą, która promieniała
żyła ogniem wielkiej miłości
i wyrzeczeń dla ludzi, których ukochała

Kochała deszcz, kochała słońce
kochała zimę, kochała wiosnę
kochała dni zimne i dni gorące
chwile smutne i chwile radosne

Widziała piękno w rzeczach codziennych
nierzeczywistość w rzeczach rzeczywistych
a braki widziała w rzeczach pięknych
i ciszę w wiatrach porywistych

Za herb swój nocny Gwiazdę obrała
Gwiazdę o pięciu promieniach
Gwiazdę, co grała, co głośno śpiewała
o ludzkich pokoleniach

Snuła wielką legendę
o ludziach wielkich i małych
o szczęściu i o cierpieniach
o rzeczach rzadkich i stałych

Grała na żywych strunach
na strunach ludzkiego serca
jednym dawała pod stopy ciernie
drugim dywany słała z kobierca

Za dnia jaśniała Tęcza
herb jasnego dnia
barwami swymi naświetlała
tam, gdzie kwitł uśmiech i tam, gdzie lśniła łza

Kładła refleksy i blaski światła
tysiąc kolorów w kropelce rosy
tam, gdzie wykwitła, ożywał świat
odżywało życie, rozbrzmiewały głosy

Przez świat szły one trzy –
Tęcza, Gwiazda i Ona
rozświetlały ponure dni
zdejmowały z pleców brzemiona

Kochały i dawały miłość
wierzyły i dawały nadzieję
zdejmowały ból, odpędzały złość
spisywały ludzkie dzieje

Przez świat szły one trzy –
Tęcza, Gwiazda i Ona
sprawiały, że gdzie zalśniły tylko łzy
rozkwitała szczęścia korona

Upłynęły wieki – kwitł uśmiech, lśniły łzy
a Pieśń mówiła i mówi, że jest i że będzie odnaleziona
jak za tamtych złotych dni
Tęcza, Gwiazda i Ona

14 października 1992

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *