Wydaje się, że Bóg, stwarzając istoty żywe, wciąż się uczy. Przykładowo, stworzył anioła Lucyfera, byt – podobnie jak wszyscy inni aniołowie – bardzo dobry, który jednak stał się największym antagonistą Boga w kontekście istnienia ludzkości i Bożego planu dla niej. Ten anioł stał się ponadto wynalazcą nowego, druzgoczącego rodzaju zła we Wszechświecie – kłamstwa. Biblia nazywa go „ojcem kłamstwa”, gdyż wcześniej prawdopodobnie taki grzech nie istniał w naszym Wszechświecie. Kłamstwo doprowadziło Lucyfera do upadku. Oznacza to prawdopodobnie, iż przed upadkiem Lucyfera i przed narodzinami Szatana stworzenie nie znało tego typu zła, nikt wcześniej nie wymyślił czegoś równie głupiego i złośliwego, prostej, rażącej broni, której odmianami są plotka oraz zaprzeczanie rzeczywistości. Takie właśnie zaprzeczanie rzeczywistości, jaką jest Chrystus, doprowadziło naszego PANA do jego śmierci krzyżowej. Lecz następowe zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa otwarło nowy rozdział w historii Kosmosu – utorowało drogę do zwycięstwa nad Szatanem i kłamstwem – jego śmiercionośną bronią.
Pismo podaje, że Bóg jest światłem i nie ma w nim żadnej ciemności. („ Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam głosimy jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności.” I J 1, 5). Bóg nie grzeszy, nie mieszka w nim grzech ani nawet chwilowe zaćmienie. Jest On jedynym władcą i prawodawcą naszego Wszechświata – źródłem prawa i obowiązków w nim, autorem religii dla naszego gatunku homo sapiens. Nie znaczy to, iż nie popełnia On złych czynów, tego rodzaju zła nie określa się jednak terminem „grzech”, gdyż Bóg stoi ponad religią. Ma on prawo postępować z grzesznikiem przewrotnie, zsyłać na swoje stworzenie cierpienie i zło jako karę za jego występki wobec Niego i wobec bliźnich, a nawet zsyłać na ludzi pokuszenie (apostoła Pawła wielu wierzących z woli Pana kusiło, aby nie poszedł do Jerozolimy, gdzie ostatecznie dostał się do więzienia). Przykładowo, w Ewangeliach Pan Jezus podkreślał, iż może przekraczać sabat, gdyż jest „Panem sabatu”. Podobnie Bóg Ojciec jest Władcą Wszechświata, a to oznacza, że czyni On zarówno dobro jak i zło stosownie do swojej suwerennej woli, a jego doskonałość i świętość przejawia się m.in. w relacjach grupowych z każdym swoim stworzeniem oraz w stosunkach panujących w obrębie Rodziny Boskiej (Bóg jest, jak wiemy z Pisma Świętego oraz z naszej historii i osobistego doświadczenia, świetnym graczem grupowym.)
Bóg jest doskonale święty oraz całkowicie dobry w stosunku do istot, które kocha, tj. wobec całokształtu ludzi – nie ma w Nim ani cienia grzechu, Jego szanse, które każdemu z nas dał, zostały podzielone w naszej puli genowej po równo i sprawiedliwie. Ci z nas, stworzeni jako istoty podatne moralnie – łatwiej wybieramy PANA i szczęśliwą wieczność, ci z nas, którzy zostali stworzeni etycznie słabi – mają tendencję do przeciwstawiania się i buntu wobec Boga, a ich finalnym przeznaczeniem jest piekło. Każdy człowiek otrzymuje od Boga wystarczającą liczbę szans na zrozumienie i przyjęcie zbawienia oraz wytrwanie w nim, ponieważ Bóg jest doskonale sprawiedliwy i przychylny swojemu dziełu. Księga Hioba 33, 28-30 podaje: „On wybawi jego duszę od zejścia do dołu, a jego życie ujrzy światło. Wszystko to czyni Bóg z człowiekiem kilkakrotnie; Aby odwrócić jego duszę od dołu i aby był oświecony światłem żyjących.” Bóg dba o swoje stworzenie, troszczy się o nie i planuje dla niego doskonałą i wieczną, szczęśliwą przyszłość. Przeciwnie, dla ludzi, których nienawidzi, zaplanował doskonale zły i wieczny przyszły los – okrutne cierpienie i tortury. Żaden z nas nie może przeciwstawić się Bożej woli i Jego zamiarom, przeznaczeni do życia wiecznego, pójdą do wieczności, przeznaczeni na miecz – znajdą się w wieczystym, pełnym katuszy, jeziorze ognistym.
Bezsprzecznie kardynalnym problemem we Wszechświecie jest kwestia istnienia zła, występującego poza naturą Boga. To zło sprzeciwia się Bogu, Jego celom i planom. O tym rodzaju zła Biblia pisze bardzo skąpo, w początkowej sekcji Księgi Rodzaju, gdzie nawiązuje do sprawy istnienia i działania „bogów”, występujących poza naszym jedynym Bogiem. Domyślamy się, iż nie są to bogowie z drewna ani złota, którzy nie mogą słyszeć ani widzieć, ani chodzić, ale świadome i mocarne stworzenia, pozostające w opozycji do Boga ludzkości, potrafiące – podobnie jak PAN Bóg – czynić dobro i zło. Księga Rodzaju 3, 5 stwierdza: „Ale Bóg wie, że tego dnia, gdy z niego zjecie, otworzą się wasze oczy i będziecie jak bogowie znający dobro i zło.” Również, możemy się jedynie domyślać, iż Szatan nie jest jedynym ani pierwotnym źródłem grzechu w Kosmosie, ponieważ gdyby był pierwotnym źródłem zła, byłby od początku Szatanem, nie aniołem. Ewidentne staje się dla nas, iż musiała zadziałać na niego w danym czasie pierwotnie zła energia, która przekształciła go w istotę zepsutą moralnie i sprzeciwiającą się Bogu. Prawdopodobnie – gdyby był pierwotnym źródłem zła, nie byłby on Bożym stworzeniem, dziełem działającego świadomie i w sposób przemyślany i ku swojej korzyści – Dobra. (Co więcej, wydaje się, że każde dziecko narodzone jakiemukolwiek małżeństwu kocha i czci swoich rodziców, jest im posłuszne i do pewnego stopnia do nich podobne, pragnie się rozwijać, uczyć od nich i stawać się do nich jeszcze bardziej podobnym. Analogicznie, byt stworzony podlega i podporządkowuje się swojemu Stwórcy i to dotyczyło również Szatana.)
Postulujemy, iż istnieją w Kosmosie pierwotni bogowie, nazywani dalej Matką i Ojcem Wszechświata (być może na zasadzie matriarchatu), którzy nie mają ani początku, ani końca, pozostają w towarzystwie grupy innych pierwotnych bogów i – zrodzili naszego Stwórcę, PANA Boga Jahwe oraz nasz Wszechświat (jak również Wszechświaty lustrzane.) PAN Bóg podaje nam w Biblii, że nie ma początku ani końca, ale zgadujemy, że nie jest to dokładna definicja charakteru Jego bytu, a jedynie orientacyjny i zrozumiały dla człowieka przekaz, określający Jego wiek, tajemnicę istnienia, wszechmoc (moc) oraz pozostałe, zawarte tu, aspekty Jego boskości (potrzebne nam i podane do naszej wiadomości.) Ci bogowie są istotami skorumpowanymi moralnie i z gruntu złymi bytami, nienawidzącymi swojego stworzenia, które być może jest pod wieloma względami lepsze, okazalsze, piękniejsze, bardziej inteligentne i utalentowane oraz radośniejsze. Matka i Ojciec Wszechświata dążą z całych sił do unicestwienia naszego Boga i naszego Wszechświata oraz nas samych, ludzkości, wykorzystując i wpływając moralnie (od pewnego czasopunktu) na Lucyfera/ Szatana oraz jego aniołów (czyli demonów) jako agentów zła, przemocy i destrukcji.
Domyślamy się, że kiedy narodzi się na ziemi syn Szatana, Antychryst, będzie on drugim – po naszym PANU, Jezusie Chrystusie, „obiektem pozaziemskim”, przedstawicielem innej planety.
Zgadujemy, że Bożym celem dla Wszechświata jest stwarzanie coraz to lepszych i doskonalszych istot, dobrych, świętych i pięknych. To zadanie wymaga wielkiej pracy, precyzji oraz pomysłowości, wglądu w magię Wszechświata i w jego strukturę oraz historię.
Człowiek został stworzony i przeznaczony do małżeństwa z pierworodnym Synem Bożym – PANEM naszym Jezusem Chrystusem. Domyślamy się, iż rozwój Boskiego kosmicznego planu prowadzi do narodzin jeszcze wielu synów i córek Boga oraz – do zamieszkiwania przez istoty przez nich stworzone, powołane do bytu dla ich celów – nowych planet. Życzymy tym Bogom jako ludzie, by byli równie wspaniali i mieli życiorys równie bohaterski i piękny jak nasz PAN Bóg – PAN Jezus Chrystus, ale nie równie tragiczny: by nie musieli umierać na krzyżu czy też cierpieć za istoty przez siebie stworzone, czy dla jakiegokolwiek innego celu, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Uczmy się i zdobywajmy Bożą mądrość i wiedzę, poznawajmy Boga na Ziemi, byśmy oglądali z bliska Jego twarz w Wieczności.
A do anioła kościoła w Pergamonie napisz: To mówi ten, który ma ostry miecz obosieczny.
2:13
Znam twoje uczynki i wiem, gdzie mieszkasz – tam, gdzie jest tron szatana – a trzymasz się mojego imienia i nie wyparłeś się mojej wiary nawet w dniach, gdy Antypas, mój wierny świadek, został zabity u was, tam, gdzie mieszka szatan.
2:14
Ale mam nieco przeciwko tobie – że masz tam takich, którzy trzymają się nauki Balaama, który uczył Balaka, jak doprowadzić do upadku synów Izraela, żeby jedli ofiary składane bożkom i uprawiali nierząd.
2:15
Podobnie masz i tych, którzy trzymają się nauki nikolaitów, czego nienawidzę.
2:16
Pokutuj! A jeśli nie, przyjdę do ciebie szybko i będę walczył z nimi mieczem moich ust.
2:17
Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów: Temu, kto zwycięży, dam jeść z manny ukrytej i dam mu kamyk biały, a na kamyku wypisane nowe imię, którego nikt nie zna oprócz tego, który je otrzymuje.
Jestem wojowniczką Jezusa, z mocy Boga, nauczycielką, prorokinią, apostołem i sługą, przeznaczoną od stworzenia świata do burzenia twierdz warownych, obalam rozumowania i wszelką wyniosłość, która powstaje przeciwko poznaniu Boga, i zniewalam wszelką myśl do posłuszeństwa Chrystusowi; gotowa do ukarania wszelkiego nieposłuszeństwa, kiedy posłuszeństwo ludzi będzie całkowite. (por. Biblia; II Kor 10, 3-6)
Powyższa historia jest oparta na faktach
Spośród wielu twarzy, widzianych wyraźnie, najlepiej zapamiętałem twarz Nitki. Była to twarz przykuwająca momentalnie uwagę, pociągła o niebiesko-żółtych, kocich oczach, dobrze zaznaczonych, choć delikatnych brwiach oraz włosach o kolorze złotego piasku. Usta Nitki, niekiedy niemal piękne, niekiedy układające się jak przeciętne, wykazywały tendencję do ciągłego uśmiechu. Nitka, jak wiem, urodziła się nieprzeciętnie pogodna i optymistyczna, z pozytywnym i ciepłym spojrzeniem na świat. Wymagało to miesięcy nieustannej „terapii”, by uczynić tę kobietę pesymistką i mrukiem, jednak cel został całkiem szybko osiągnięty.
Życie Nitki, jak kruchą cienką nić, opłakuję po dziś dzień, wiele razy na nowo. Było ono całkowicie bezwartościowe i puste, było wręcz torturą, a jednak Nitka z pewnością, na ile umiem osądzić, zasłużyła sobie na nagrodę w Niebie. Życie tej kobiety od początku do końca skoncentrowane było na osobie PANA Jezusa Chrystusa i pełzło do przodu pomaleńku i ostrożnie, samotnie i wśród tłumu dalej samotnie, dalej rozważnie, zapaleńczo i szaleńczo do celu – zbawienia jej i innych dusz. Jakkolwiek staroświecko to brzmi, tak, powiem to jeszcze raz – jej życie było poddane w niewolę PANA Jezusa Chrystusa, Najwyższego Boga i Stworzyciela. On namacalnie kochał i prowadził Nitkę do siebie, w swoje Boskie ramiona – do ciepłej i słonecznej Krainy, gdzie jej łzy i ból, i rozpacz osuszy na zawsze i na dobre.
Los Nitki, jakby z góry przesądzony, katastroficzny, budził często podziw i zawiść, a potem w równym stopniu obrzydzenie, pogardę i nienawiść, aczkolwiek kobieta nie zawsze zdawała sobie z tego sprawę. Była wszak otoczona kokonem milczenia i odrzucenia, odrealniona i chora, krocząca po „tamtej” stronie dnia. Zapamiętałem Nitkę jako osobę niecodzienną i niespotykaną, delikatną i niezwykle silną, żołnierską i aktorkę, burzliwą, jak również nieprzeciętnie cierpliwą. Ona, idąc, zawsze śpiewała…
Kiedy ulata powoli życie, a człowiek zmierza do Wiecznego Domu, odchodzą wraz z nim talenty, które dał mu Bóg. One były mu światłem i pasją, nadzieją, spełnieniem oraz sensem, i dzięki nim podążał do przodu z mocą. Teraz, rozdzierany i ogołocony przez wielu, wędruje na Wschód, do miasta swojego Boga, a paleta talentów, które uzyskał jako początkowy kapitał u Źródła, i których nie mógł wykazać, przygnieciony zawiścią ludzi, rozrywa cierpieniem jego duszę. Tam, w drugim Jeruzalem, jak wie, to co zdołał osiągnąć na ziemi, przedzierając się przez chaszcze nienawiści oraz bezdroża zagrożenia, to w czym wyróżnił się wbrew przytłaczającemu osaczeniu innych, zostanie obficie nagrodzone…
Kiedy Mojżesz dorósł, wyszedł do swych braci i widział ich ciężary. Zobaczył też Egipcjanina, który bił Hebrajczyka, jednego z jego braci.
2:12
Rozejrzał się na wszystkie strony, a gdy zobaczył, że nikogo nie ma, zabił Egipcjanina i ukrył go w piasku.
2:13
A gdy wyszedł następnego dnia, oto kłócili się dwaj Hebrajczycy. Wtedy zapytał tego, który wyrządzał krzywdę: Dlaczego bijesz swego bliźniego?
2:14
Ten mu odpowiedział: Któż cię ustanowił przełożonym i sędzią nad nami? Czy zamierzasz mnie zabić, jak zabiłeś Egipcjanina? Wtedy Mojżesz zląkł się i powiedział: Na pewno sprawa wyszła na jaw.
2:15
Gdy faraon usłyszał o sprawie, usiłował zabić Mojżesza. Lecz Mojżesz uciekł przed faraonem i zamieszkał w ziemi Midian. I zatrzymał się tam przy pewnej studni.
KAŻDY TWÓJ DZIEŃ BĘDZIE PRÓBĄ WIARY (A WIARA JEST WYRAŻANA WALKĄ, KTÓRA MOŻE ZWYCIĘŻAĆ)
PAN Bóg, jak pokazuje Biblia, wywalczył nam obietnicę jednego zaopatrzonego dnia życia. Wprowadził regułę „jednego dnia walki”, przy czym każdego takiego poszczególnego dnia nasza wiara może odnieść zwycięstwo nad światem. PAN Jezus nie obiecał nam spokoju, wręcz przeciwnie – dał nam pokój zwycięstwa w nieustannej walce, pośród codziennej próby wiary i życia. To jest tragizm życia, tu jest bohaterstwo ludzi wiary, tu jest esencja naszego świata, w którym żyjemy i się poruszamy. Takiej lekcji uczył Bóg młody naród izraelski, a wcześniej patriarchów (w tym ojca naszej wiary, Abrahama), taką naukę wpajał nam w Nowym Testamencie sam PAN Jezus w Ewangeliach, a później autorzy pozostałych ksiąg Nowego Przymierza, w tym twórca listu do Hebrajczyków oraz apostoł Piotr.
Kiedy nasz PAN formował matrycę chrześcijańskiej społeczności, paradygmat chrześcijańskiego Kościoła, to jest kiedy w ekstremalnych warunkach kształtował naród izraelski, wtedy PAN wprowadził dla swoich ludzi zasadę „jednego dnia.” Ta Boża zasada polegała i polega na zaufaniu Bogu w kwestii codziennych potrzeb, pogodzenia się z trudnym faktem, iż PAN zapewnia nam zaopatrzenie na bieżąco, że będziemy od Niego zależni dzień po dniu, literalnie nie mogąc martwić się o przyszłość. „Wtedy PAN powiedział do Mojżesza: Oto spuszczę wam jak deszcz chleb z nieba. Lud będzie wychodził i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej, abym mógł go wystawić na próbę, czy będzie postępował zgodnie z moim prawem, czy nie.” (Wj 16, 4)
Modlitwa o chleb „dzisiaj” akcentuje duchową prawdę, iż Boża opatrzność funkcjonuje w rytmie dobowym; że Bóg troszczy się o potrzeby swoich dzieci na bieżący czas. Jest to zilustrowane w Modlitwie Pańskiej, kiedy PAN nasz Jezus powiedział: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.” (Mt 6, 11) Powracając na chwilę do Księgi Wyjścia, zwracamy uwagę na takie słowa: „Oto co PAN rozkazał: Niech każdy zbiera z niego tyle, ile trzeba do jedzenia, omer na osobę, według liczby osób. Niech każdy zbiera dla tych, którzy są w jego namiocie.” (Wj 16, 16) Nasz PAN udziela nam codziennej łaski i siły do życia i walki; wprowadził też zasadę troski o byt bliskich nam osób lub też osób słabszych blisko nas lub o których wiemy, iż nas potrzebują, tj. w istocie, jak podaje powyżej cytowany fragment Pisma – „którzy są w naszym namiocie.”
W Kazaniu na Górze nasz PAN Jezus sformułował analogię między człowiekiem a lilią, którą przyodziewa oraz między człowiekiem a ptakiem, którego karmi; zatem tym bardziej zatroszczy się o nasze każde nowe „dzisiaj.” (Mt 6, 25-34) Wzór i kod manny wskazuje na obietnicę tylko codziennego podstawowego, ale wystarczającego zaopatrzenia Izraela, a więc i Kościoła w rzeczy potrzebne tylko „do życia i pobożności.” (kod Nowego Przymierza wprowadzony przez apostoła Piotra w jego drugim liście, 2 P 1, 3-7) Do życia w pobożności potrzebujemy Biblię i okulary do czytania, komory do modlitwy, braci i siostry do społeczności, ludzi wokół nas do bycia świadkami Chrystusa, codziennych okazji do aktywnego czynienia dobra, codziennej sposobności do bycia ofensywnym i defensywnym w duchowej walce o ekspansję Królestwa Bożego/Niebieskiego. Przypomnijmy sobie teraz ponownie, iż Bóg gniewa się i karze brak zaufania i brak postawy walki; On zaopatruje nas wszak we wszystko, w co może nas zaopatrzyć i jeżeli mimo naszej wiary nie daje nam więcej, to prawdopodobnie znaczy, że nie jest w stanie. „Czterdzieści lat bowiem synowie Izraela chodzili po pustyni, aż wymarł cały naród wojowników, którzy wyszli z Egiptu, gdyż nie słuchali głosu PANA. Przysiągł im PAN, że nie pozwoli im zobaczyć ziemi, którą PAN pod przysięgą obiecał ich ojcom, że nam ją da, ziemię opływającą mlekiem i miodem. Ich synów, których wzbudził na ich miejsce, Jozue obrzezał.” (Joz 5, 6-7)
Wyciągamy z powyższego wniosek, iż Bóg uczy nas zaufania względem siebie; uczy nas także, że jest wierny i nie opuści nas w codziennych, podstawowych potrzebach. „Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.” (Mt 6, 31-34)
W liście do Hebrajczyków czwartym rozdziale PAN nasz Bóg klarownie ostrzega nas, iż jeżeli nie dowiemy się, nie uwierzymy i nie zastosujemy zasady „jednego dnia”, nie wejdziemy do Królestwa Niebieskiego, podobnie jak całe pokolenie Izraelczyków nie weszło do ziemi odpocznienia, Kanaanu. „Albowiem do odpocznienia wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy, zgodnie z tym, jak powiedział: Jak przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpocznienia, chociaż dzieła jego od założenia świata były dokonane. O siódmym dniu bowiem powiedział gdzieś tak: I odpoczął Bóg dnia siódmego od wszystkich dzieł swoich. A na tym miejscu znowu: Nie wejdą do odpocznienia mego. Skoro więc jest tak, że niektórzy do niego wejdą, a ci, którym najpierw była zwiastowana dobra nowina, z powodu nieposłuszeństwa nie weszli, Przeto znowu wyznacza pewien dzień, „dzisiaj”, mówiąc przez Dawida po tak długim czasie, jak to przedtem zostało powiedziane: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych. Gdyby bowiem Jozue wprowadził ich był do odpocznienia, nie mówiłby Bóg później o innym dniu. A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego.” (Hbr 4, 3-9)
Na koniec tego rozważania przyjmijmy Boże błogosławieństwo zaopatrzenia wiernego Boga, ale także i dalszą przestrogę i pobudkę do codziennej walki o więcej. Więcej łaski, więcej wzrostu, więcej społeczności, więcej radości, więcej Bożej sławy, więcej Królestwa. „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, Przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, Poznanie powściągliwością, powściągliwość wytrwaniem, wytrwanie pobożnością, Pobożność braterstwem, braterstwo miłością.” (2 P 1, 3-7)