MARSJANKA W PRÓBIE OBALENIA TWARDEGO DETERMINIZMU (8 LUTEGO 2026)

Wdając się w zażartą dyskusję o twardym determinizmie z pewnym czterdziestolatkiem, kosmitka rozpoczęła swój wywód od przytoczenia definicji tego popularnego prądu filozoficznego. Jest on hipotezą wyrażającą przekonanie, iż każde zdarzenie ma swoją przyczynę, a wszystkie wybory ludzi są  z góry zdeterminowane, zatem nie istnieje wolność wyborów i nie ma wolnej woli. Jeśli wydarzy się X, musi wydarzyć się Y. Dalej, jeżeli każde zdarzenie jest wywołane przez daną przyczynę, to nikt nie mógł postąpić inaczej, niż rzeczywiście postąpił. Kiedy Vera przeczytała o tej teorii w interesującej pozycji Paula Kleinmana „Filozofia. Przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu”, pomyślała, że jeśli tylko ktoś przy władzy chciałby jej przez chwilę wysłuchać, ona obaliłaby w pięć minut tę teorię, do której zapałała szczególną namiętnością. Powodem jej gorącej reakcji na ten prąd umysłowy Ziemi, który wydawał się być w tej dobie dla Ziemian bardzo aktualny, był fakt, iż nagle zrozumiała, że panował nawet w jej Centrum Zdrowia Psychicznego BBC i w coraz większym stopniu kierował decyzjami tutejszego personelu medycznego, ku przerażeniu kurujących się w nim pacjentów.

Zaczynając, powiedziała Vera, Zaczynając, powiedziała Vera, czym jest właściwie ten tajemniczy „X”, cóż to za siła obecna w świecie, czyżby to nie była czasem siła nadprzyrodzona, uciskająca i manipulująca bezradnym, intelektualnie i psychicznie słabym człowiekiem? Siłami powodującymi nami są Bóg i Szatan, jednak pewne nasze zachowania są wynikiem naszych własnych, ludzkich myśli, to jest pozostają w obszarze naszej wolnej woli i sami się do nich motywujemy. Po drugie, grupa ludzi, na których działa jeden bodziec, odpowie na niego zazwyczaj na różne sposoby. Dotyczy to nawet w wielu przypadkach naszej fizjologii. Przykładowo, jeżeli lider grupy wyrazi o niej negatywną, niesprawiedliwą i krzywdzącą opinię, jedni w grupie się obrażą i będą milczeć, inni się obrażą i wyrażą to agresywnym, niezadowolonym komentarzem, inni się obrażą, ale przebaczą i dadzą temu ekspresję w postaci pokornej, merytorycznej oraz dążącej do wewnętrznego pojednania grupy  oraz do pojednania grupy z liderem informacji zwrotnej. Jeżeli X zadziała na dwoje ludzi, z których jeden jest chrześcijaninem, a ten drugi osobnik ateistą czy też satanistą, przy czym X jest zranieniem emocjonalnym i fizycznym, chrześcijanin przebaczy i wyrazi to słowem i gestem, ponadto przyjmie fizyczną postawę obronną, a nawet nadstawi przysłowiowy drugi policzek. Natomiast osobnik niewierzący Bogu odpowie szorstko i zazgrzyta zębami, po czym odda agresorowi kopniakiem i policzkiem w twarz. Bodziec jest ten sam – odpowiedzi w mniej więcej tym samym czasie diametralnie różne.

Weźmy pod uwagę klasę szkolną i jej nauczyciela. Jeżeli pedagog wywoła ucznia do odpowiedzi i zada mu zadanie X, czyli pytanie o wyuczony materiał bądź też zagadkę matematyczną, uczeń może zareagować na to zdarzenie na co najmniej kilka sposobów. Mimo faktu, że zna Y, czyli poprawną odpowiedź i mógłby ten Y zastosować do tej konkretnej sytuacji, jest konceptualne, że wybierze milczeć, odpowiedzieć źle lub odpowiedzieć częściowo. Może także odpowiedzieć właściwie, to jest musimy się zgodzić, że chociaż zna i umie zastosować Y, to może zostać oceniony w skali winogrodzkiej stopni szkolnych od 1 do 6 na od 1 do 6, w zależności od swojego wolnego wyboru. Uczeń może oszukać w ten sposób nauczyciela, skłamać bądź też popisać się i odpowiedzieć  w pełni swojej wiedzy w zależności od swoich wolnych myśli, intencji, nastroju i grupowych celów.

Jeżeli rozpatrzymy okoliczności dotyczące bliźniąt monozygotycznych, to na dany bodziec A, każde z nich odpowiedzieć może na dwa różne sposoby, przykładowo jedno z nich powie: „tak”, a drugie „nie.”

Jeżeli zadziała na nas bodziec A, to możemy odpowiedzieć w praktycznie tym samym czasie, z lekkim tylko przesunięciem czasowym, na kilka sposobów, to znaczy że nastąpi odpowiedź B+C+D+… (n). W ten sposób zaprzeczymy sobie i dokonamy kilku wyborów lub w praktyce żadnego, gdyż na żadną z opcji nie chcemy lub też nie potrafimy się realnie zdecydować. Za egzemplifikację tego przypadku weźmy przykład dawania jałmużny. Na prośbę osoby ubogiej o wsparcie finansowe, przechodzień odpowie zarówno dobrym słowem jak i pieniędzmi, jak i odwiezieniem do noclegowni (w przypadku osoby bezdomnej.) Na pytanie mężczyzny o rękę kobiety, może ona się w pierwszej chwili nie zgodzić wyjść za mąż za tego mężczyznę, w następnej chwili zmienić zdanie i wyrazić zgodę, następnie odpowiedzieć, iż potrzebuje jeszcze trochę czasu do namysłu, wreszcie uśmiechnąć się, a na koniec spoliczkować tego mężczyznę, obrócić się na pięcie i odmaszerować.

PAN  Jezus Chrystus w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie odpiera twardy determinizm, pokazując dwie różne reakcje trzech różnych osób na bardzo oczywistą sprawę, jaką jest bezinteresowna pomoc osobie poszkodowanej. Kapłan i lewita przeszli mimo, Samarytanin opatrzył rany swojego bliźniego i zawiózł go do gospody, przy czym wsparł finansowo właściciela gospody, prosząc go o dalszą opiekę nad chorym, aż do chwili swojego powrotu. Jest możliwe, że w danej grupie dwie lub więcej z osób zareaguje tak samo, jednak bardziej prawdopodobne jest wystąpienie co najmniej dwóch odmiennych reakcji.

Na propozycję zbawienia Bożego dla ludzi istnieją tylko dwie odpowiedzi w olbrzymiej grupie osobników: „tak” lub „nie”, przy czym odpowiada każdy bez wyjątku w wyznaczonym dla siebie momencie.

Czy pan mnie rozumie? – zadała pytanie kosmitka, ze zjeżoną skórą, mocno skoncentrowana pomimo swoich leków psychotropowych i twardo zdeterminowana, by zawalczyć o rozszerzenie się Królestwa Bożego o tego właśnie napotkanego pod „dużą” Biedronką, na zakupach, mężczyznę.

SYMFONIA ZIEMI (8 LUTEGO 2026)

Symfonia ziemi

Kobiety i mężczyźni

są twórcami symfonii ziemi

grają na strunach tej samej przyrody

smyczkami danymi z nieba

A kiedy ty

trącasz moje struny

swymi wrażliwymi palcami

znikają z mego życia

wszystkie nokturny i bemole

i niczego lepszego już nie ma

Odzywa się we mnie

kaskada melodii

które stworzyły strumienie Edenu

wznoszę się po wysokich stopniach gam

by stanąć przy fontannie twoich oczu

Jestem smukłą frazą

zgrabnie przemierzającą

pagórki pięciolinii

zawsze bliska twego twórczego wzroku

uskakuję w zacisze krzyżyków –

chowam się przed tobą

tylko na półnutę –

na muzycznym poboczu

Niebo wylewa się nam na rzęsy

skapując kropelkami czystej wody

do ust

błogosławi igraszki natury

posmak raju na rozgrzanych wargach

jest biletem wstępu

na koncert

roztańczonej naszym śpiewem

przyrody

13 lipca 2007

SŁOWO NA DZISIAJ (8 LUTEGO 2026)

A do anioła kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego:

3:15

Znam twoje uczynki: nie jesteś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący.

3:16

A tak, ponieważ jesteś letni i ani zimny, ani gorący, wypluję cię z moich ust.

3:17

Mówisz bowiem: Jestem bogaty i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, że jesteś nędzny i pożałowania godny, biedny, ślepy i nagi.

3:18

Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się ubrał i żeby nie ujawniła się hańba twojej nagości, a swoje oczy namaść maścią, abyś widział.

3:19

Ja wszystkich, których miłuję, strofuję i karcę. Bądź więc gorliwy i pokutuj.

3:20

Oto stoję u drzwi i pukam. Jeśli ktoś usłyszy mój głos i otworzy drzwi, wejdę do niego i spożyję z nim wieczerzę, a on ze mną.

3:21

Temu, kto zwycięży, dam zasiąść ze mną na moim tronie, jak i ja zwyciężyłem i zasiadłem z moim Ojcem na jego tronie.

3:22

Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów.

Ap 3, 14-22 (UBG)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. V) (7 LUTEGO 2026)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. V) (7 LUTEGO 2026)

Nitka myśli o swojej małej kartotece w Internecie, czyli notce o jej poszukiwaniach przez Policję, z czasu kiedy rodzice zgłaszali ją – wyjeżdżającą bez słowa pożegnania z domu – jako osobę zaginioną. Gdyby tylko mogła znaleźć jakiś sposób na pozbycie się tej „karteczki”, jej życie mogłoby się z powrotem jakoś ułożyć. Mogłaby mówić prawdę o sobie i nawet spotkać mężczyznę, i nawet dawać dzieciom korepetycje z języka angielskiego. Wszystko byłoby prostsze. Jak na chwilę obecną skazana jest na samotność i cichy, skradający się coraz wyraźniej, ostracyzm społeczny. Nikt jej sytuacji inaczej by nie postrzegał. Na pagórku, ponad lasem, stoi jakaś instalacja elektryczna. Nitka dziesięcioma butelkami wody polewa ją i łudzi się, że może w ten sposób zaleje globalny Internet. Nie myśli o tym, że przecież czasami pada tu deszcz i również zalewa instalację.

Czuje ciepłe, kwietniowe słońce i upaja się jego słodyczą. Wokół wszędzie jest pięknie, krajobraz górski kusi ją licznymi wycieczkami w plener. Właściwie teraz stanowi sama część tego pleneru – jest bezdomna. Nitka słyszała już kiedyś taką historię, o człowieku bezdomnym, który przez spory czas swojej społecznej kondycji wędrował po górach. Ona uczyniła teraz powtórkę z tej historii.

Nitka nie wybiega myślą daleko do przodu. Ma trochę na uwadze swoją rodzinę i to, co czują i jak zapatrują się na jej nieobecność. Dobrze zna ich okrucieństwo i zgaduje, że i tym razem nie okazaliby jej żadnych rodzicielskich emocji, gdyby zdecydowała się wrócić, ale całkowitą obojętność i surowość, oraz pogardę dla jej losu. Tak, woli być tu, gdzie jest kochana przez samego Wszechmogącego Pana Boga i samą siebie, i przez ten wielki, górski, przyjazny jej pejzaż.

Mija wiele dni, Nitka regularnie spotyka karmiące się sarenki, śpi teraz w ich paśniku pełnym siana. Jest to wspaniała przygoda. Pewnej nocy budzi ją ostry dźwięk. Siada, przerażona na sianie, nasłuchuje. Dźwięk nie powtarza się i kobieta znowu kładzie się spać. Prawdopodobnie autorem dźwięku nie jest człowiek, ale samotna dzika świnia.

Teraz Nitka myśli o wymianie pieniążków na korpadyjską walutę. W tym celu po raz pierwszy od czasu swojej tu obecności schodzi do wsi i rozpytuje się o kantor. Okazuje się, że jest on zlokalizowany dwadzieścia kilometrów w głąb terytorium  kraju. Nitka jest smutna, głodna i bezradna. Decyduje się jednak na spacer do celu, choć nie wie, ile czasu przebywa się pieszo taki dystans. Okazuje się, że zajmie jej to siedem godzin w jedną stronę. W małym miasteczku o nazwie Kajnowo, kobieta wymienia złotówki na korpadyjskie korony lecz przelicznik jest bardzo niekorzystny i otrzymuje za swoją gotówkę jedynie pięćdziesiąt trzy korony. To bardzo mało. Przy jednym posiłku dziennie starczy jej to zaledwie na dwa miesiące życia. Nitka głęboko wzdycha, ale nie poddaje się beznadziei, nie zmienia swoich planów, nie planuje powrotu. Wokół jest uroczo. Nikt jej nie prześladuje, nie nagabuje, nie krzywdzi. Nareszcie znalazła swoje miejsce na ziemi.

Nitka zwiedza sąsiednią przestrzeń i powoli planuje przeprowadzkę. Kiedy w nocy znowu budzi ją jakiś hałas, którym tym razem jest głośne szczekanie psa i nawoływania, zbiera o poranku wszystkie swoje rzeczy i przenosi je na drugą stronę ulicy, w górę całkiem wysokiego pagórka. Tutaj wypatrzyła małą drewnianą, leśną budkę, a ma przecież kłódkę i może jej teraz użyć. Nitka jest już chora z samotności i zbyt krzykliwych, niewypowiedzianych emocji i nie dostrzega zbliżającego się zagrożenia. Przecież poprzez las podąża czasem leśniczy oraz strażnicy graniczni, i ci łatwo odnajdą zamkniętą budkę i oskarżą ją o włamanie. Tego jednak kobieta nie widzi, wyobraźnia wzdyma się i płata jej figle.

Z MOICH AFORYZMÓW… (7 LUTEGO 2026)

Bądź dużą wskazówką na tarczy Ziemi tykającej wokół Słońca – rusz dobro z posad świata, niech wzejdzie jak wielka gwiazda na oceanie Wszechświata.

Jedno jedyne przykazanie – dwie ciągłe linie – w ogromnym ogrodzie Eden – ciężar za duży, by go nieść?

Milczenie jest bardzo dobrym uczynkiem.

Twarz tego człowieka (II) (7 lutego 2026)

Twarz tego człowieka (II)

Twarz tego człowieka

jest jak niechciane światło

świecy

w ciemnym labiryncie –

wiem, że powinna zgasnąć

więc dmucham na nią

ale nie mam sił –

a może nie chcę

bo jest ona

jak światło

świecy

w ciemnym labiryncie

którym wiem, że powinnam

kroczyć

sama

a jednak wyciągam ręce…

somehow, some day…

14 maja 1998

SŁOWO NA DZISIAJ (7 LUTEGO 2026)

SŁOWO NA DZISIAJ (7 LUTEGO 2026)

PAN powiedział: Przyjrzałem się utrapieniom mojego ludu, który jest w Egipcie, i słyszałem ich krzyk z powodu nadzorców, gdyż znam jego cierpienia.

3:8

Dlatego zstąpiłem, aby wybawić go z ręki Egipcjan i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi dobrej i przestronnej, do ziemi opływającej mlekiem i miodem, na miejsce Kananejczyków, Chetytów, Amorytów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebusytów.

3:9

Teraz oto dotarł do mnie krzyk synów Izraela. Widziałem też ucisk, jakim dręczą ich Egipcjanie.

3:10

Dlatego teraz idź, poślę cię do faraona, abyś wyprowadził mój lud, synów Izraela, z Egiptu.

3:11

Mojżesz powiedział do Boga: Kimże ja jestem, abym miał iść do faraona i wyprowadzić synów Izraela z Egiptu?

3:12

Bóg odpowiedział: Oto ja będę z tobą, a to będzie znakiem dla ciebie, że ja cię posłałem: gdy wyprowadzisz ten lud z Egiptu, będziecie służyć Bogu na tej górze.”

Wj 3, 7-12 (UBG)

ZBAWIENIE (6 LUTEGO 2026)

Zbawienie
Jeśli w danym czasie nie powierzysz siebie PANU Jezusowi, to nawet jeden grzech eliminuje twoje szanse na zbawienie i życie wieczne. Prawo Boże jest bardzo surowe. Bóg dał ci jednak wyjście z tej sytuacji: PAN Jezus Chrystus Bóg zszedł na ziemię jako Syn Boga i umarł za twoje grzechy i zmartwychwstał. Jeżeli w to uwierzysz i zaakceptujesz fakt, że masz możliwość w trakcie swojego życia na ziemi zostać zaadoptowanym jako dziecko Boże, czyli do Bożej rodziny, poprzez Słowo Boże, modlitwę, pokutę oraz akt uwielbienia PANA Boga, zyskujesz nową naturę i stajesz się lepszy niż są ludzie niewierzący. Nawet jeżeli teraz zgrzeszysz, to Bóg Ojciec patrzy na ciebie przez pryzmat świętości swojego Syna, którego krew uwolniła cię od kary za grzechy oraz jako twój ojciec, który chce i może wybaczyć ci twój nawet ciężki grzech, oczywiście jeśli prosisz o przebaczenie Ojca za pośrednictwem Syna Bożego. Karą za grzech dla wszystkich pozostałych ludzi, którzy odrzucili Bożą łaskę oraz szansę na stanie się Bożym dzieckiem, jest wieczne oddzielenie od Boga, druga śmierć i piekło. Oznacza to nic innego jak to, że ich ojcem jest Szatan i to właśnie z nim zdecydowali się spędzić swoją wieczność w piekle. Każdy bez wyjątku podejmuje w tym życiu decyzję duchową i nikt nie jest zwolniony od walki. Człowiek wierzący w Boga zyskuje siłę do dobrego życia, pełnego dobrych uczynków, a jego motywacją jest strach przed Bogiem, chęć zadowolenia Boga, wdzięczność dla Niego, chęć osiągnięcia świętości oraz ostatecznego zbawienia. Tylko święci ludzie mogą dojść do życia wiecznego i znaleźć się w Niebie, z Bogiem. Jeżeli w trakcie życia na ziemi odwrócisz się od Boga i popadniesz w stan świadomego grzechu, utracisz swoje zbawienie i szansę na życie wieczne bezpowrotnie. Wprawdzie sama natura poucza nas, że dziecko jest zawsze biologicznym dzieckiem swoich rodziców, jednak prawo Boże i ludzkie (Mojżeszowe) mówi nam, że rodzic może wyrzec się swojego dziecka, jeżeli nastąpi uzasadnienie takiego czynu. Należy pamiętać, że dziecko Boże wchodzi w relację z PANEM Jezusem i nic ani nikt nie wyrwie go z ręki Boga, jednak każdą narzeczeńską relację można przerwać poprzez uzasadnienie niewierności narzeczonego lub narzeczonej, czyli zdrady zwanej w terminologii biblijnej bałwochwalstwem, a inaczej – służeniem Szatanowi (Bóg dba o swoje standardy, określając się wiernym, On nie wypycha nas z relacji!) Bóg trzyma cię mocno za rękę, jednak jeżeli sam wyrwiesz swoją rękę z Jego uścisku, On także puści ciebie i zakończy swój przyjacielski związek z tobą, a ty stracisz bezpowrotnie status członka Boskiej rodziny. Bóg nie da się z siebie naśmiewać, On dobrych traktuje dobrze, a przewrotnych w sposób przewrotny, swoich przyjaciół po przyjacielsku, swoich wrogów – we wrogi sposób!

DOBRE UCZYNKI MOGĄ POPRZEDZAĆ ZBAWIENIE CZŁOWIEKA (6 LUTEGO 2026)

DOBRE UCZYNKI MOGĄ POPRZEDZAĆ ZBAWIENIE CZŁOWIEKA

„Tak mówi PAN: Przestrzegajcie prawa i kierujcie się sprawiedliwością, gdyż bliskie jest nadejście mojego zbawienia i objawienie się mojej sprawiedliwości. Szczęśliwy człowiek, który to czyni i syn człowieczy, który się tego trzyma, który przestrzega sabatu nie bezczeszcząc go i który strzeże swojej ręki, aby nie czyniła nic złego.” (Iz 56, 1-2)

Stronienie od złych uczynków oraz pełnienie tych dobrych i sprawiedliwych może poprzedzać Boże zbawienie dla człowieka. Mimo tego, iż w Księdze Izajasza PAN powiedział, iż dał się znaleźć ludowi, który Go nie szukał, widzimy także w Biblii przykłady osób, na które PAN Bóg zwrócił swój wzrok ze względu na ich szlachetne postępowanie. Takim człowiekiem był, przykładowo, w Nowym Testamencie setnik Korneliusz. Czytamy w Piśmie, iż był on mężczyzną pobożnym, modlącym się i wspomagającym ubogich, mimo faktu, że nie był uczniem Jezusa. Dalej dowiadujemy się z Dziejów Apostolskich, iż właśnie z tego powodu złożył mu wizytę anioł Pański, doradzając mu przywołanie apostoła Piotra do swojego domu w celu uzyskania indywidualnego, osobistego zbawienia. W trakcie kazania świętego Piotra, Korneliusz i jego dom poprzez wiarę istotnie dostąpili zbawienia oraz natychmiastowego, następującego po tym akcie zawierzenia się PANU – chrztu w Duchu Świętym. Zostali także bardzo szybko ochrzczeni w wodzie, a ich przypadek doprowadził do doktrynalnego przyjęcia wszystkich nawróconych pogan w poczet Kościoła nowotestamentowego. „A pewien mąż w Cezarei, imieniem Korneliusz, setnik kohorty, zwanej italską, pobożny i bogobojny wraz z całym domem swoim, dający hojne jałmużny ludowi i nieustannie modlący się do Boga, ujrzał wyraźnie w widzeniu za dnia około dziewiątej godziny anioła Bożego, który przystąpił do niego i rzekł mu: Korneliuszu! Ten zaś, strachem zdjęty, utkwił w nim wzrok i rzekł: Co jest, Panie? I rzekł mu: Modlitwy twoje i jałmużny twoje jako ofiara dotarły przed oblicze Boże. Przeto poślij teraz mężów do Joppy i sprowadź niejakiego Szymona, którego nazywają Piotrem.” (Dz Ap 10, 1-5)

                 Widzimy zatem, iż naszemu PANU mogą podobać się dobre uczynki osób niezbawionych, o ile zmierzają do bliskości PANA Jezusa, i że On nagradza je swoim zbawieniem, o ile jesteśmy posłuszni Jego głosowi i powierzamy Mu nasze życie. Pełniąc dobre uczynki jeszcze przed punktem zbawienia, zaskarbiamy sobie uwagę PANA Boga, który, jak uczymy się z kart Biblii, ceni ludzi podobnych do siebie, starających się Mu przypodobać, dopytujących się o ustanowione przez Niego dla człowieka reguły oraz czyniących wysiłki, by ich przestrzegać. Dobre uczynki człowieka mogą zatem doprowadzić go do poznania Boga! „Jeśli kto chce pełnić wolę jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga, czy też ja sam od siebie mówię”, proklamował nasz Mistrz i Nauczyciel, PAN Jezus Chrystus w Ewangelii świętego Jana (J 7, 17).  Teraz poznając głos Boga, jesteśmy w stanie pozytywnie odpowiedzieć na Jego wołanie. On wzywa nas imiennie do zbawienia, a nasza następowa i nieuchronna (każdy z nas podejmuje decyzję duchową!) reakcja zadecyduje o naszym życiu wiecznym.

Z innej strony analizowanego zagadnienia, według Biblii zbawienie jest przede wszystkim darem łaski Bożej, otrzymywanym przez wiarę, a nie bezpośrednim skutkiem zasług czy dobrych uczynków (Ef 2, 8-9). Dobre uczynki są kolejno traktowane jako niezbędny, żywy owoc wiary i dowód posłuszeństwa Bogu. Ależ one wcale nie są sposobem na „kupienie” sobie nieba!

Przechodząc do fundamentów naszej chrześcijańskiej wiary, przypominamy sobie i utrwalamy, iż wiara i łaska są kluczowe i wystarczające do zbawienia każdego grzesznika, bez wyjątku. Bóg udziela go sprawiedliwie wszystkim skruszonym grzesznikom, którzy obiecują Mu całkowite przeobrażenie z Jego mocy. Dalej, w liście św. Jakuba apostoł i autor listu wskazuje nam, iż „wiara bez uczynków jest martwa” , z tymże pamiętajmy, iż uczynki miłosierdzia i ewangeliczna pobożność przychodzą jako naturalna konsekwencja prawdziwej wiary, a nie jej substytut. Dobre uczynki są wymagane dla życia wiecznego jako nasza reakcja na Bożą łaskę, gdyż wiara udzielana nam przez Boga jest depozytem.

Powracając do tematu odpowiedniego stosunku człowieka do swojego Boga i Stworzyciela, Zbawiciela, Dobrego Pasterza i Sędziego, dowiadujemy się, iż każda władza oczekuje szacunku względem siebie, uznania swojego autorytetu, lojalności oraz posłuszeństwa. Powyższe znajdują wyraz w przestrzeganiu prawa ustanowionego przez tę władzę, kulturę osobistą w relacjach autorytet – obywatel oraz akceptacji ich funkcji. PAN nasz Jezus Chrystus klarownie zaznaczył w Ewangelii, iż jesteśmy zobowiązani przez Niego do oddawania każdemu, co mu się należy; cesarzowi, co cesarskie, Bogu – co Boskie. Mamy obowiązek, przystępując do władzy, dowiedzieć się, czego od nas oczekuje i wymaga, a także jaki obowiązuje kod postępowania względem tejże władzy. Sumienie poucza nas, że właściwym sposobem potraktowania Boga jest cześć i uwielbienie większe od tego, okazywanego królowi czy też generałowi wojskowemu, jako że Bóg tytułuje się królem królów i panem panów. On sprawuje realną władzę na ziemi, ma ziemię pod swoją kontrolą. To zapewne dlatego rzymski setnik z Ewangelii, który zrozumiał i docenił wszechwładzę Jezusa na zasadzie militarnej, został proklamowany jako mężczyzna o największej wierze.

Zatem przystępując przed Boga, pamiętajmy o wzorcu, jaki stanowi dla nas władza ziemska i uczyńmy wysiłek przypodobania się Bogu i zjednania Go, aby uzyskać Jego względy i uwagę. Z bojaźnią i drżeniem zbawienie swoje sprawujmy.

TWARZ TEGO CZŁOWIEKA (I) (6 LUTEGO 2026)

Twarz tego człowieka (I)

 

Chcę ci opowiedzieć

o twarzy tego człowieka

który śmiał się tak gorzko

jak życie

i nie patrząc na mnie

mówił mi

że mnie kocha

on kochał śnieg

i wiatr

i pragnął mnie

tak jak się pragnie

wody

a ja widziałam biel i pustkę

a ja widziałam otchłań i żal

na pustynnym firmamencie śmierci

słyszałam jęk i spadanie gwiazd

bezmiar i wołanie rogów

na okrutnie poradlonej ziemi

więc jeśli odejdę

a on jednak będzie

mnie szukał

to powiedz mu

żeby wstąpił na tą

ścieżkę

na której ty pogubiłeś

swoje rzęsy

i gdzie ja poszłam

je odnaleźć

(tam istnieje Światło

a świadectwa sług sensu

śpieszą do jednego celu)

chcę ci opowiedzieć

o twarzy tego człowieka

ponieważ z nim

tak jak chciałeś

byłabym

bezpieczna

somehow, somewehere…

 

15,16 marca 1998