NARKOMAN I ŻMIJA (29 MARCA 2026)

Narkoman i Żmija

Michał kichał

ciągle wzdychał

dużo prochów stale wdychał

a jak wdychał, to się kiwał

i narzekał i seplenił

i ze złości aż się pienił

straszny z niego był narkoman –

w duszy pełno on miał ran

co niedzielę obiecywał

że nie będzie więcej brał

ale prochy zwyciężyły

i go całkiem omamiły

kiedy Żmija go poznała

aż się biedna popłakała

swoją Biblię przeczytała

i z jej kart się dowiedziała

że należy go ratować

Bożym Słowem potraktować

Boże Słowo mu wręczyła

dzienną porcję wyznaczyła

do czytania, do myślenia

głębokiego rozważenia

dobre zioła mu też dała

choć się w głębi trzęsła cała

bo ten grzesznik zatwardziały

wypominał jej przywary:

że złośliwa, że cyniczna

że jej głowa nie tak śliczna

że nikomu nie pomaga:

niepotrzebna jej uwaga

Żmija jednak się modliła

by jej wiara go zbawiła

i narkoman zjadł kanapkę

ze Słowa Bożego –

i tak nabrał chrapkę

na coś bardzo dobrego

„To prawdziwie Boża dietka!”

krzyczała Żmija – kobietka

wkrótce Michał się wyleczył

choć mu nikt w to nie uwierzył

zdrowie zaczął swe szanować

i życie planować:

wyrósł z niego nawet noblista

malarz, muzyk i szachista

satysfakcję miała Żmija

że skutecznie go leczyła

Nobla zatem mu wręczyli

bo się wreszcie odważyli!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *