Matematyka miłości
Gdybym dodała trzy do dziewiętnastu
w odpowiednim momencie
pomnożyłabym swoją radość o tysiąc
i odjęłabym od siebie milion zmartwień
Podzieliłabym swoje curriculum vitae
z kimś, z kim nie równa się nawet
Rett z „Przeminęło z wiatrem”
a ja mogłabym się porównać
z samą Scarlett, tą z sequelu
Pochodne naszych nadziei
byłyby zielone jak ogórki
a nasze głowy, spojone stadem synaps
byłyby silnią niebiańskich idei
Pewno dołączylibyśmy nawet
do grona zamyślonych noblistów
liczących komety na parapecie Wszechświata
uwilibyśmy sobie gniazdko pamięci
na drzewie wielkich tego świata
Wszystkie liczby wciągnięte pod pierwiastek
byłyby jak pierwiosnki wczesną wiosną
potęgujące naszą miłość
o nieskończoność szczęśliwych
zdarzeń
4 kwietnia 2007
