Liść tęsknoty
Tęsknoty liściu mój
przed oknami z bzu
wirujesz
wiem, płyniesz szlakiem
tych krakowskich domów białych
tam, gdzie pamięć staje się dobrem
i brązowy widzi się świat
przystajesz i szukasz
a kiedy znajdujesz, pukasz
i co zastajesz?
Wiem, płyniesz
niekończącym się szlakiem
prób, upadków
znaków zapytania
chcesz, by cię otwarto
łakniesz przeczytania
złożony w pół
wyglądasz całości
pragniesz drewna zmienionego w stół
mleka zmienionego w masło
pszennej krągłości
na krzyk dziecka płaczesz
i prawie matką się stajesz
kołysząc w takt
i wątłym będąc, powracasz szybko:
a może jesteś chorą wyobraźnią tylko?
chorą z miłości
17 marca 1995
