Historia Dziesiątej Drachmy
Albo, która niewiasta, mając dziesięć drachm, gdy zgubi jedną drachmę, nie bierze światła, nie wymiata domu i nie szuka gorliwie, aż znajdzie? A znalazłszy, zwołuje przyjaciółki oraz sąsiadki i mówi: weselcie się ze mną, gdyż znalazłam drachmę, którą zgubiłam. Taka, mówię wam, jest radość wśród aniołów Bożych nad jednym grzesznikiem, który się upamięta.
Łuk. 15,8-10
Dzień dobry
nazywam się Drachma
Dziesiąta Drachma
może słyszeliście już trochę o mnie –
opisano moją historię
w Najsłynniejszej Księdze Świata
czy wiecie już, jaką księgę mam na myśli
i kim jestem?
Muszę wam opowiedzieć
jak bardzo byłam zrozpaczona
Tego Pamiętnego Dnia –
moja Dobra Niewiasta
zgubiła mnie –
wypadłam z jej rąk
i potoczyłam się bezradnie
po posadzce aż pod duży
drewniany kredens
moja rozpacz sięgnęła szczytu –
kto mnie teraz tutaj znajdzie?
Wiedziałam dobrze, jak rzadko
odsuwany jest kredens –
leżałam przecież tak często
na wysokim stole
w kącie salonu
i często obserwowałam
poczynania mojej Dobrej Pani –
zauważyłam, że kredens
odsuwany jest tylko
podczas wielkich świąt
czyli kilka razy w roku
aby wymieść spod niego
wszelkie brudy
a przecież do następnych świąt
jeszcze tak daleko –
ile czasu będę leżeć tutaj
zapomniana, samotna
trzęsąca się ze smutku i zimna?
Moich dziewięć towarzyszek
tuliło się teraz pewno radośnie
do siebie, to rozmawiając
to tańcząc wkoło na wysokim stole
czułam się zgubiona
właściwie martwa
bez smugi światła w ciemnym tunelu
czy potraficie wyobrazić sobie
moją sytuację i straszne uczucia
które mną wtedy targały?
Pozostało mi tylko jedno –
padłam na kolana
i błagałam z całych sił Pana Jezusa
by moja Dobra Pani nie zapomniała o mnie
i by szukała mnie
tak długo, aż mnie znajdzie
modliłam się o zbawienie
od mojej ciemności, strachu
i samotności
prosiłam o to, co było
całkowicie poza zasięgiem
moich możliwości
Jak myślicie, co
się dalej stało?
Czy Pan Jezus dokonał dla mnie
tego, co niemożliwe
i zesłał mi wspaniały ratunek?
Ależ tak!
na pewno już znacie odpowiedź
na to pytanie –
przecież jestem teraz z wami
stoję tutaj we własnej osobie –
cała i zdrowa!
Jeszcze tego samego dnia
kiedy pierwszy raz
pomodliłam się o ratunek
usłyszałam odgłosy krzątaniny
rozpoznałam głos mojej Dobrej Pani
mówiącej z przejęciem
do jakiejś innej kobiety:
„Błagam, pomóż mi szukać
jedna z moich dziesięciu drachm
zaginęła i nie wiem
jak ją mam znaleźć!!”
„Ale czemu tak rozpaczasz?”-
wykrzyknęła kobieta –
„Masz jeszcze dziewięć innych drachm
czyż ta jest tak niezwykle cenna?”
„Ta dziesiąta drachma
jest w moich oczach tak samo cenna
jak wszystkie pozostałe
kocham ją, należy do mnie
i nie spocznę, dopóki
jej nie odzyskam!”
„Dobrze, pomogę Ci więc” –
powiedziała kobieta
„Będzie to bardzo ciężkie
zadanie, jednak widzę
że jesteś gotowa
do wielkich poświęceń”
musicie na pewno się domyślać
jak mocno zabiło moje serce
kiedy usłyszałam
dźwięki tej rozmowy
prawie ze mnie wyskoczyło!
Była dla mnie nadzieja!
Moja Pani pamiętała o mnie
kochała mnie
moje życie było w jej oczach
tak cenne, jak życie
każdej jej drachmy!
Sprowadziła pomoc
aby za wszelką cenę mnie odnaleźć!
Przyznam teraz
że jeszcze nie raz od momentu tej rozmowy
utraciłam radość
poszukiwania trwały długo
dochodziły mnie odgłosy szurania
podnoszenia, zdejmowania
spadania, przesuwania
po kilku dniach moja nadzieja
prawie całkiem osłabła
ledwo trzymałam się na nogach
trzęsąc się jak piórko
na wietrze
ale wreszcie przyszła
ta upragniona chwila –
moja Pani razem ze swoją
przyjaciółką odsunęły
nieco wielki ciężki kredens
i, i – och, och
tego się nie da opisać słowami:
nie było końca radosnym okrzykom:
„Jest, jest,
moja Dziesiąta Drachma
się znalazła
oto zaginęła, ale odnalazła się
i żyje!”
Moja Pani i jej przyjaciółka
padły sobie w ramiona
po czym zaczęły całować mnie
i tulić, a potem
odniosły mnie z powrotem
na moje miejsce, gdzie czekały na mnie
moje kochane towarzyszki –
dziewięć pozostałych drachm
rozumiecie z pewnością
że musiałam wiele razy
opowiedzieć im o tym
co czułam, leżąc zagubiona
pod wielkim drewnianym kredensem
i jak wytrwale modliłam się do Pana
o zbawienie
w ten sposób nauczyłam się
mojej historii na pamięć
i postanowiłam
opowiadać ją zawsze
kiedy nadarzy się taka okazja
abyście Wy też
wiedzieli, że Pan Jezus
kocha Was jak źrenicę swego oka
jak Dziesiątą Drachmę
i nigdy nie pozwoli Wam zaginąć
módlcie się do Niego
o zbawienie, a On
Wam na pewno dopomoże!
9 września 2007
