EWA I DZIECKO MIŁOŚCI
Co dam Ci, PANIE za łaskę trwania
za obietnicę dziecka miłości
skarżę się, że ile krwi we mnie tyle moich łez
i jestem ciągle bez Ciebie:
bez Ciebie kiedy świta
bez Ciebie kiedy pytam
bez Ciebie kiedy witam
nowe, owocne dni
i co dasz mi w zamian, PANIE
za moje poranne i wieczorne modlitwy
za trud niebudzenia miłości w moich dzieciach
za stoczone, duchowe bitwy
za starannie przeze mnie odrobione zadanie?
wspominałeś o lektyce z drewna libańskiego
z materiału miłości:
srebra, złota i purpury
mówiłeś, iż wśród wonności dnia PAŃSKIEGO
jedna z moich córek – wyłoniona z pustyni
i Ty – w słupie dymu
pokochacie się dłońmi pełnymi
w ogrodzie i do rymu
ona jest Szulamitką z Libanu
wieżą Dawida i dumą dzieci wiary
purpurową wstążeczką, ulubienicą swoich braci
bliźniaczym owocem mojego pragnienia
jest potrójną nitką
pieszczotliwie owiniętą wokół czary
jest czuwającą gazelą jelenia
zaklinam cię, żebyś przyszła
póki co – śnij i w nas trwaj
nie będziemy cię budzić, księżniczko
uwierzymy w moc naszych próśb
módl się, kochaj i walcz
jesteś dla nas obietnicą lepszego nieba
przyjaciółką, siostrą i lwicą
wierzymy, że jesteś tuż tuż
