CHRYSTUS I EWA W OGRODZIE GETSEMANE
Dlaczego uczyniłem cię, Ewa
dlaczego marzyłem o tobie
pewnej mglistej, kosmicznej godziny
o delikatnych, precyzyjnych kształtach
jak pianka mleka na gorącej kawie
cudownej jak mgławice refleksyjne, jak Irys
tam, w tych marzeniach
podałaś mi swoją dłoń
pełną kwazarów z ziemskich bazarów
ciężką od materii w formie kokieterii
delikatną jak struktury twoich myśli
ich ogony, ciała, dendryty
ich ładunki zawsze dodatnie i miłe
dlaczego stałaś przede mną naga
bezwstydna i ciekawa moich oczu
kiedy uczyłem cię mówić i chodzić
jak ostrożny, może zbyt dobry ojciec
oszalały z radości z twych postępów
kiedy cieszyłaś mnie i byłaś dla mnie całym światem
w którego łupinie cię trzymałem?
Tam, w Ogrodzie Eden
byłem dla ciebie jeden –
byłem zbyt wielką czy zbyt małą zagadką
zbyt wielkim czy zbyt małym pragnieniem
zbyt długim czy zbyt krótkim imieniem
skoro tak długo nie mogłaś go wymówić
i skoro już po chwili – w fascynacji złem
dzierżyłaś w aksamitnej dłoni zakazany owoc
konsultując go z własnym podniebieniem?
Tu, w Ogrodzie Getsemane
jeszcze raz przyrzekam ci odrobić moje zadanie
tak ciężkie jak para twoich zbuntowanych oczu
tak wielkie jak Mgławica Oriona
kiedy grzechem twoim przytłoczony
będę uginał się pod ciężarem własnego krzyża
i będę się bać
i tu – dla twoich synów i córek
odpowiem na twoje pytania
których ponoć nie zdążyłaś mi zadać
oni odtąd
będą także szukać, drążyć i się bać
stąd
zawsze im podpowiadaj
wolne od frazesów
dziś dobrze już przez ciebie wyuczone
najświętsze imię JEZUS
4 kwietnia 2026
