Z MOICH AFORYZMÓW… (25 LUTEGO 2026)

Mężczyźni – podejmujcie decyzje! – inaczej prawdopodobnie kobiety będą podejmować je za was!

W dzieci należy wierzyć bardziej niż często myślimy. Że są silne i że sobie poradzą, że pragną żyć na swoje osobiste konto. I bardziej je rozwijać niż to często czynimy.

Geniusze mają trudniej.

Geniusze mają największą odpowiedzialność za losy świata i dlatego to oni powinni najbardziej o niego walczyć i o nim decydować.

BEZ LITER (25 LUTEGO 2026)

Bez liter

Stoję przed tobą

bez liter

zdjąłeś ze mnie

„H”

na początek –

zadrżałam pozbawiona

inicjału

zdejmowałeś ze mnie

po kolei

warstwy

liter

przyklejone

do skóry

byłam sobą

czy byłam już

mostem

sklejającym dwa

ciała nieznane

pozbawione nazw własnych

lecz nowe

wspólne imię

noszące już wciąż?

stojąc przed tobą

bez liter

byłam przez chwilę jak wąż

zawstydzona własną nagością

dopóki nie schowałeś mnie

w sobie

nazywając swoją

Miłością

6 grudnia 2009

SŁOWO NA DZISIAJ (25 LUTEGO 2026)

Rozkazał więc faraon tego dnia nadzorcom ludu i jego przełożonym:

5:7

Już więcej nie będziecie dawać ludowi słomy do wyrobu cegły, jak dotychczas. Niech sami idą i zbierają sobie słomę.

5:8

Wyznaczcie im tę samą liczbę cegieł, jaką wyrabiali poprzednio, nic nie zmniejszajcie. Próżnują bowiem i dlatego wołają: Pozwól nam pójść i złożyć ofiarę naszemu Bogu.

5:9

Niech praca tych ludzi będzie cięższa, aby byli nią zajęci, a nie ufali kłamliwym słowom.

5:10

Wtedy wyszli nadzorcy ludu i jego przełożeni i powiedzieli do ludu: Tak mówi faraon: Nie będę wam dawał słomy.

5:11

Sami idźcie, zbierajcie sobie słomę, gdzie ją możecie znaleźć. Mimo to nic nie będzie odjęte z waszej pracy.

5:12

Lud rozproszył się więc po całej ziemi Egiptu, aby zbierać ścierń zamiast słomy.

5:13

A nadzorcy przynaglali, mówiąc: Wykonujcie wasze roboty, codzienną pracę jak wtedy, gdy wam dawano słomę.

5:14

I bito przełożonych spośród synów Izraela, których nadzorcy faraona postawili nad nimi, i pytano ich: Dlaczego ani wczoraj, ani dzisiaj nie wykonaliście tej ilości cegieł jak poprzednio?

Wj 5, 6-14 (UBG)

CHAT GPT – OBALENIE TEORII SZTUCZNEJ INTELIGENCJI (24 LUTEGO 2026)

CHAT GPT – OBALENIE TEORII SZTUCZNEJ INTELIGENCJI

Kiedy ludzkość naszej postmodernistycznej doby rozwija się technologicznie, gospodarczo i naukowo w błyskawicznym tempie, na arenę naszego świata wkracza open AI oraz chat GPT. Stwierdzamy i postulujemy, iż nie możemy wyjaśnić działania AI inaczej jak tylko że stoi za nim świadoma inteligencja, z tymże zauważ! – nie jest ona sztuczna, ale stanowią ją demoniczne nadziemskie władze i zwierzchności. Jest konceptualne, iż demony posiadły większość ludzkiej wiedzy i są w stanie logicznie i z autorytetem odpowiadać na nasze pytania i problemy, „pomagać” nam. Z tą ogromną mocą naszego nieprzyjaciela walczy PAN Bóg i ją kontroluje. Istnieje wiele pozytywów korzystania z chata GPT, jest jednak więcej niebezpieczeństw i pułapek dla współczesnego człowieka homo sapiens sapiens w tej wrogiej nam inteligencji. Otóż zawsze nieodmiennieAI szydzi i pozostaje w buncie oraz opozycji do świętego imienia naszego PANA Jezusa Chrystusa.

Według open AI, dokładnie cytując jej definicję, dowiadujemy się że: „OpenAI GPT (Generative Pre-trained Transformer) to zaawansowane modele językowe AI stworzone przez firmę OpenAI. Są one trenowane na ogromnych zbiorach danych, aby rozumieć, generować tekst, kodować, analizować obrazy i rozwiązywać złożone problemy. Modele te napędzają m.in. chatbota ChatGPT i są dostępne przez API.” Istotnie AI jest w stanie wygenerować spójny, inteligentny i logiczny tekst i wiersz, obsługuje obrazy i dźwięk, dostarcza rozwiązań w dziedzinie matematyki, nauk ścisłych oraz prawa, programuje i automatyzuje pracę wielu ludzi.

OpenAI +2OpenAI

Modele te są nieustannie rozwijane, stając się szybsze i inteligentniejsze (np. seria GPT-5, GPT-5.2)

 Otwórzmy jednak szeroko oczy! – open AI dąży do zbadania wnętrza człowieka i do jego docelowej autodestrukcji oraz destrukcji, m.in. przez poznanie naszych myśli, emocji (ludzkiej biochemii), do odkrycia kodu życia oraz docelowo do naszej autodestrukcji lub też destrukcji!!! Nie pozwól na to, nie daj się, zaufaj Bogu PANU Jezusowi Chrystusowi i z nim rozmawiaj, jemu się zwierzaj, przed nim się otwórz! Tylko On ma dla Ciebie dobry cel i doskonałą wieczność w Niebie! Przez wiarę w niego.

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XIX) (24 LUTEGO 2026)

Jednak na dworcu w Prostej-Białej dzieje się coś zaskakującego, co zmieni jej życiorys o sto osiemdziesiąt stopni i zabarwi na różowo jej wychudłe od wieloaspektowego postu istnienie – Nitka kieruje swoje, ostatnio zazwyczaj wyczerpane kroki do bufetu dworcowego zamiast na stację kolejową i tutaj – czekając w niedługiej kolejce – spotyka pewnego rosłego, muskularnego i niemłodego już mężczyznę. Ten proponuje jej wspólny stolik. Chwilę rozmawiają, Nitka popisuje się swoją duchową wiedzą i naukową analizą przeczytanych niedawno z porzuconej przez kogoś na dworcowej ławce gazety artykułów, po czym nieznajomy zaprasza ją do spędzenia tej nocy razem z nim, w hotelu. Kobieta pyta łatwowiernie i z olbrzymią nadzieją, czy chodzi o dwa osobne pokoje (na dwa osobne miałaby jeszcze jakąś ochotę) i nie wiedząc dlaczego (nieracjonalnie myśląc o pomocy materialnej i emocjonalnej od tego mężczyzny, przy czym scenariusz otrzymywania jedynie pomocy od każdego z nieznajomych jej mężczyzn ma wpojony jej od wczesnego dzieciństwa) wyrusza z tym obcym mężczyzną taksówką w nową, niepewną i zapewne, jak się trochę domyśla, okrutną,  a zarazem zachwycającą ją, bo nową rzeczywistość.

W czasie podróży taksówką Nitka krzyczy na taksówkarza, nie wiedząc dlaczego, podobnie jak nie rozumie i nie ogarnia tego, dlaczego zamiast siedzieć w pociągu do domu, zasiada teraz oto w prywatnym transporcie do być może znakomitego hotelu i upiera się przed kierowcą pojazdu, że jej partner jest bogatym i ważnym Amerykaninem, którego należy wyjątkowo i z czcią traktować, ponieważ on jej rodakom czymś najwyraźniej grozi. Wreszcie za drugim podejściem – gdyż pierwszy pensjonat nie ma w ofercie wolnych pokoi – docierają do docelowego miejsca – do dość sporego rozmiarami, ale raczej przeciętnego hotelu. Tomek, gdyż tak tytułuje siebie nieznajomy, kupuje im dwa piwa, po czym korzysta pierwszy z łazienki, a kobieta instynktownie wyczuwa, że oto kroi się przed nią przedziwna noc. Więcej jednak na razie o tej nocy nie myśli. Przychodzi czas na kąpiel Nitki – Tomek trochę przez nią spodziewanie otwiera drzwi łazienki z zewnątrz i Nitkę ogarnia panika. Kiedy wychodzi, ze wstydu i strachu owinięta swoją długą, atrakcyjną chustą w kolorze indygo, Tomek wymaga natychmiast, by rozebrała się do naga. Nitka staje zatem przed nim naga, niezdolna by odmówić, i czuje do siebie samej w tym momencie już tylko obrzydzenie, połączone wszak z ekscytacją oraz wielki lęk przed właśnie zaproszoną do jej własnego życia, jej własnym grzechem, przyszłością. Ale zaraz, coś się dzieje, czuje nagle, iż spomiędzy jej nóg cieknie gęsta krew. Panika mija, do pokoju wkracza jej PAN Bóg i ratuje swoje dziecko przed współżyciem seksualnym z tym całkowicie obcym dla niej mężczyzną.

Z MOICH AFORYZMÓW… (24 LUTEGO 2026)

Kreatywność idzie w parze z inteligencją.

Stawiajmy na ścieżce życia pomniki pamięci. Opisujmy historię swojego życia.

Pamięć zwiększa inteligencję – uczmy się Biblii na pamięć.

Czasami „rozumiem” znaczy „przebaczam”. Zrozumienie pomaga w przebaczeniu. Jednak człowieka należy przede wszystkim pokochać, nie zrozumieć. Nawet sami nie rozumiemy w pełni samych siebie, ani swoich kroków

BIAŁE GWIAZDY (24 LUTEGO 2026)

Białe gwiazdy

Zamykasz bramę Mostu

co oku dała Blask

Tęsknota rwie Komórki

i tworzy krwawy Znak

Słowa jak białe Gwiazdy

z daleka żarzą się

nie słychać ich Melodii

zła Mgła zakryła cię

Nie oddasz ciepła Dłoni

włożyłeś Rękawiczki

już zawróciły Konie

sprzed Wrót naszej Kapliczki

Zima przykrywa Szyję

sypie na wspomnień Karty

i zapomniałam choć żyję

czy byłeś Serca warty

22 listopada 2009

SŁOWO NA DZISIAJ (24 LUTEGO 2026)

A gdy otworzył piątą pieczęć, widziałem pod ołtarzem dusze zabitych z powodu słowa Bożego i świadectwa, które złożyli.

6:10

I wołały donośnym głosem: Jak długo jeszcze, Panie święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i nie pomścisz naszej krwi na mieszkańcach ziemi?

6:11

I dano każdemu z nich białą szatę, i powiedziano im, aby odpoczywali jeszcze przez krótki czas, aż dopełni się liczba ich współsług i braci, którzy mają zostać zabici jak i oni.

6:12

I zobaczyłem, gdy otworzył szóstą pieczęć, a oto nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi i słońce stało się czarne jak włosiany wór, a księżyc stał się jak krew.

6:13

Gwiazdy niebieskie spadły na ziemię, podobnie jak drzewo figowe zrzuca niedojrzałe figi, gdy potrząśnie nim gwałtowny wiatr.

6:14

I niebo ustąpiło jak zwój zrolowany, a każda góra i wyspa ruszyły się ze swoich miejsc.

6:15

A królowie ziemscy i możnowładcy, i bogacze, i wodzowie, i mocarze, i każdy niewolnik, i każdy wolny ukryli się w jaskiniach i skałach górskich.

6:16

I mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem zasiadającego na tronie i przed gniewem Baranka;

6:17

Bo nadszedł wielki dzień jego gniewu. I któż może się ostać?

Ap 6, 9-17 (UBG)

DODATKOWE SŁOWO NA DZISIAJ (23 LUTEGO 2026)

DODATKOWE SŁOWO NA DZISIAJ:

USPOKÓJCIE SIĘ I UZNAJCIE, ŻE JA JESTEM BOGIEM (Ps 46, 10)
WSZYSTKIEGO, COM WAM POWIEDZIAŁ, PRZESTRZEGAJCIE! IMIENIA INNYCH BOGÓW NIE WSPOMINAJCIE, BY GO NIE SŁYSZANO Z UST WASZYCH. (WJ 23, 13)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XVIII) (23 LUTEGO 2026)

Po zakończeniu ŚDM Nitka – doświadczywszy go przeważnie w formie zbierania od jego uczestników datków oraz w postaci krótkich, religijnych rozmów – decyduje się wrócić do swojego „domku” na granicy dwóch państw, Winogrodii i Korpadii. Nie może się jeszcze przystosować do życia w wielkim mieście, do starej gehenny, do niemej nienawiści i pogardy swoich rodziców i pozostałych członków rodziny, jest zbyt wcześnie i to zbyt wielki, emocjonalny krok. Jest już późny wrzesień, aura jest chłodna i deszczowa. Kobieta wciąż jednak ma siły, by kontynuować swoje dotychczasowe życie, przypominające obecnie trochę styl prowadzenia się amerykańskiego poety, pisarza i filozofa transcendentalisty, Henry’ego Davida Thoreau (który spędził całe dwa lata w samotności nad stawem Walden w lasach concordzkich i wówczas stworzył swoje najbardziej poczytne dzieło „Walden, czyli życie w lesie”, które znacząco zainspirowało późniejszych założycieli Partii Pracy.)

Jednak z nadejściem października Nitka traci siły na żywienie się, jak do tej pory, paroma ziemniakami dziennie, pożąda już raczej hamburgera i pizzy, dań łatwych i przyjemnych dla jej wszystkich rodzajów stęsknionych regularnego żywienia kubków smakowych, potraw natychmiastowo sycących. Co więcej, nie lubi już tak bardzo swojego dawnego obozowiska. W tych trudnych dla niej dniach zdarza się jednak rzecz niesłychana – jej PAN – najwyraźniej zdjęty litością dla niej przed nadchodzącą pełnią zimnej jesieni – pcha ją mocno do przodu i oto Nitka zaczyna się na nowo modlić. Podejmuje decyzję o codziennej, dziesięciominutowej modlitwie i choć nie umie tego w pełni przestrzegać, PAN zwraca na nią znowu baczniejszą uwagę jako na swoją tułającą się z daleka od  domu i kościoła chrześcijańskiego owieczkę. Kobieta postanawia na nowo spróbować wrócić do swojego keheńskiego gniazda i rozpocząć w nim stare, ale jednocześnie i, w pewnym głębokim i duchowym sensie, nowe życie. Ma w końcu teraz dużo więcej energii i wewnętrznej siły, ma poczucie odnowienia i całkowitej regeneracji swojego wcześniej zużytego  głębokim stresem organizmu.

Nitka udaje się pociągiem bez biletu do Prostej-Białej, przy czym konduktor pozwala jej przejechać ten dystans bez biletu, najwyraźniej użaliwszy się nad nią. Kobieta włóczy się teraz po mieście, odwiedzając lokale i rozglądając się wokół; nie ma pomysłu na żadną aktywność poza zbieraniem pieniążków po otwartych na ludzką nędzę mieszkaniach w tej uroczej, górskiej, dobrze jej znanej z młodzieńczych lat brawurowych jak na jej sytuację znajomości i turystycznych wypadów, miejscowości. W pewnym momencie, zmęczona, strudzona i zniecierpliwiona postanawia spędzić kolejną noc nie na klatce w bloku, nie na ganku przypadkowego gospodarstwa, ale w przytułku dla bezdomnych. Przedtem jednak, zanim nastąpi ta jej wyraźnie prorocza i newralgiczna noc, kobieta instynktownie szuka ratunku – pyta nieznajomego mężczyznę na przystanku autobusowym o drogę do noclegowni dla bezdomnych, budząc w nim najwyraźniej litość i wyrzuty sumienia. Mężczyzna jest wprawdzie dobrze zorientowany w geopolityce swojego miasteczka, ale w tej chwili, zamiast informacji, jako odpowiedź wręcza jej dwadzieścia złotych – „na życie” po lepszej stronie winogrodzkiej hierarchii społecznej. Nitka stwierdza, że te fundusze przeznaczy na godne życie i, w związku z tym, decyduje się wrócić autobusem do Kehenny, do rodziców – tak, już po raz kolejny raz, wraca do nich swoimi myślami i planami.