O DWA SŁOWA WIĘCEJ (27 STYCZNIA 2026)

O DWA SŁOWA WIĘCEJ

Ponoć „bez znaku bez śladu bez słowa”

odszedł Bóg człowieka

zawstydzony i niegodny

jednego lepszego poematu

podobno

sami stworzyliśmy Go na nowo martwym

małym i niegroźnym

bez skazy wielkości

obranym z heroizmu jak ze skórki – pomarańcza

na szczęście

w porę przyszedł na ziemię Marsjanin

wybrał możliwość hołdu PANU Bogu

nad jego ludzką śmierć

życie z człowiekiem wydało mu się niemożliwe

więc – wybrawszy służbę dla Boga

zniszczył ludzką planetę

wybrawszy również sławić

dwa słowa:

nieprzebaczenie i odwetę

styczeń 2022

SŁOWO NA DZISIAJ (27 STYCZNIA 2026)

SŁOWO NA DZISIAJ (27 STYCZNIA 2026)

Aniołowi Kościoła w Efezie napisz: To mówi Ten, który trzyma w prawej ręce siedem gwiazd, Ten, który się przechadza wśród siedmiu złotych świeczników:

2:2

Znam twoje czyny: trud i twoją wytrwałość, i to że złych nie możesz znieść, i że próbie poddałeś tych, którzy zwą samych siebie apostołami, a nimi nie są, i żeś ich znalazł kłamcami.

2:3

Ty masz wytrwałość: i zniosłeś cierpienie dla imienia mego – niezmordowany.

2:4

Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości.

2:5

Pamiętaj więc, skąd spadłeś, i nawróć się, i pierwsze czyny podejmij! Jeśli zaś nie – przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie nawrócisz.

2:6

Ale masz tę [zaletę], że nienawidzisz czynów nikolaitów, których to czynów i Ja nienawidzę.

2:7

Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Zwycięzcy dam spożyć owoc z drzewa życia, które jest w raju Boga.

Ap 2, 1-7

MARIA ZACHOWYWAŁA WSZYSTKIE TE SŁOWA (26 STYCZNIA 2026)

MARIA ZACHOWYWAŁA WSZYSTKIE TE SŁOWA

I powiedział do nich: Czemu mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co należy do mego Ojca? Lecz oni nie zrozumieli tych słów, które im mówił. Wtedy poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu, i był im posłuszny. A jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swoim sercu. A Jezusowi przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi. (Łk 2, 49-52)

PAN Jezus w swoim Boskim Słowie wyraźnie odznaczył swoją ziemską matkę, Marię, kiedy pobudził ciężarną Elżbietę do pełnego egzaltacji wyrażenia wiary: „I zawołała donośnym głosem: Błogosławiona jesteś między kobietami i błogosławiony jest owoc twego łona. (Łk 1, 42)

Pismo Święte nie rozwodzi się wiele nad postacią Marii (wszak akcentuje raczej Osobę i dzieło PANA naszego Chrystusa), jednak czytamy w nim, iż jednym z wyróżniających ją zwyczajów była głęboka znajomość Pisma, czego dała dowód  ucząc się słów Jezusa na pamięć. Tak możemy zrozumieć fragment ewangeliczny „A jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swoim sercu.”

PAN Jezus na kartach Biblii pochwalił swoją ziemską matkę, wspaniałą chrześcijankę, kiedy zaznaczył, że On sam błogosławi tych, którzy „strzegą” Jego słów: „On zaś odpowiedział: Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go.” (Łk 11, 28) Możemy się domyślać, iż chwaląc ogół ludzi, wspomniał również o swojej matce.

Bezokolicznik „strzec czegoś” oznacza w języku polskim według definicji AI „pilnować, ochraniać, stać na straży czegoś lub kogoś, aby zapewnić bezpieczeństwo, zachować w całości lub uchronić przed niebezpieczeństwem. Jest to synonim dozorowania, dbania o to, by coś nie zginęło lub nie zostało zniszczone, a także przestrzegania zasad (np.  strzec prawa).” Zachowywać Słowo Pańskie to chronić je, pilnować go, tak jak strzeżemy największych tajemnic i dbamy o nasze granice. Rozpatrując kontekst tego bezokolicznika dodajemy mu znaczenie pilnowania i strzeżenia naszych skarbów, kosztowności, rodzinnych pamiątek, rodowych klejnotów, bliskich sercu zdjęć ważnych dla nas osób. Bojąc się kary i nagany, strzeżemy prawa, regulaminów, zasad współżycia społecznego. Biblia jest nasycona, wręcz gęsta od przykazań, nakazów i zakazów, pełna poetyckich, chwytających za serce treści, to jest prozy poetyckiej, egzaltacji, glorii, triumfu i zawiera atmosferę nieustannej, zaciekłej walki (fizycznej i duchowej.) Biblię należy strzec jak największego skarbu, jak majętności, jak rodowych pamiątek, jak czegoś, do czego codziennie wracamy.

„Niech będą ci miłe słowa moich ust i rozmyślanie mego serca, PANIE, moja Skało i mój Odkupicielu!” (Ps 19, 14) W psalmie dziewiętnastym król Dawid w sposób otwarty i nie pozostawiający wątpliwości ani niejasności chwali Boże stworzenie za nieustanny hołd składany Bogu Stwórcy: „Przewodnikowi chóru. Psalm Dawida. Niebiosa głoszą chwałę Boga, a firmament obwieszcza dzieło jego rąk. Dzień dniowi opowiada słowo, a noc nocy oznajmia wiedzę. Nie ma języka ani mowy, w których nie słychać ich głosu. Ich zasięg rozchodzi się po całej ziemi i na krańce świata ich słowa. Na nich wystawił namiot słońcu. A ono wychodzi jak oblubieniec ze swojej komnaty, cieszy się jak mocarz, który rozpoczyna bieg.” (Ps 19, 1-5) Aby rozmyślać na Słowem Boga i obwieszczać dzieło jego rąk, potrzebujemy najpierw dobrze je poznać, zgłębić, zrozumieć, docenić i wreszcie zachować w sercu, czyli najwyraźniej – zapamiętać. Kolejnym krokiem, do którego pobudzi nas Duch Święty, i na który powinniśmy odpowiedzieć posłuszeństwem, jest ogłaszanie Słowa na ulicach naszych miast, miasteczek i wsi, w domu, w pracy, w rodzinie, wśród przyjaciół, podczas czasu wolnego, w mediach, w więzieniu, w szpitalu. Może przybierze ono formę głośnej recytacji Biblii i to może wystarczyć. Wówczas będziemy jak słońce –  nasz zasięg rozejdzie się po całej ziemi.

Tak, istotnie, PAN Jezus i prorocy zachowali w swojej pamięci Boże Słowa, skoro w każdej okoliczności byli w stanie je przywołać i dzięki nim zwyciężyć w spotykających ich próbach wiary. PAN Jezus Chrystus, gdy kuszony przez Szatana, cytował mu Pismo słowo w słowo i czytamy następujące sprawozdanie z pustynnego kuszenia Syna Bożego: „I powiedział mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest bowiem napisane: Rozkaże o tobie swoim aniołom i będą cię nosić na rękach, abyś nie uderzył swojej nogi o kamień. Jezus mu odpowiedział: Jest też napisane: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, swego Boga.” (Mt 4, 6-7)

Kolejno dowiadujemy się z Pisma, iż PAN zwykł modlić się „tymi samymi słowami”, a więc powtarzał pewne sformułowania, odnosząc się  do Ojca i przystępując przed Jego tron: „Potem przyszedł i zastał ich śpiących. I powiedział do Piotra: Szymonie, śpisz? Nie mogłeś czuwać jednej godziny? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Duch wprawdzie jest ochoczy, ale ciało słabe. I odszedłszy znowu, modlił się tymi samymi słowami.” (Mk 13, 37-39)

Zapamiętawszy dobrze i na długo tę lekcję, Piotr i inni apostołowie dawali później wyraz swojemu posłuszeństwu Jezusowi, cytując fragmenty Biblii z pamięci. Przyjrzyjmy się bliżej przykładowi apostoła Piotra, opoce chrześcijańskiego, nowotestamentowego Kościoła, kiedy naucza i prorokuje w Dzień Pięćdziesiątnicy: „Ale to jest to, co zostało przepowiedziane przez proroka Joela: I stanie się w ostatecznych dniach – mówi Bóg – że wyleję z mego Ducha na wszelkie ciało i będą prorokować wasi synowie i córki, wasi młodzieńcy będą mieć widzenia, a starcy będą śnić sny. Nawet na moje sługi i służebnice wyleję w tych dniach z mego Ducha i będą prorokować. I ukażę cuda na niebie w górze i znaki na ziemi na dole, krew, ogień i kłęby dymu. Słońce zamieni się w ciemność, a księżyc w krew, zanim nadejdzie ten dzień Pański, wielki i okazały. I stanie się, że każdy, kto wezwie imienia Pana, będzie zbawiony.” (Dz 2, 16-21)

Biblijna koncepcja rozmyślań serca (hebr. hagah) oznacza głębokie, dobrze zakorzenione myśli, intencje i marzenia; jest czymś więcej niż ulotną refleksją, do której nie przywiązujemy należytej wagi ani uwagi. Kiedy uczysz się Słowa na pamięć, wtedy oczyszczasz pragnienia i postanowienia swojego serca, dostosowujesz je do Bożych celów dla siebie i dla świata, unikasz „ciemności”, mieszkającej w sercu prostaczka.  (Rz 1, 21; Rz 1, 18, 21). Zachowywanie i strzeżenie słów Boga w Biblii jest wyrazem głębokiej miłości do Trójcy Świętej i na nim powinniśmy budować fundament naszego życia.

     Uczenie się fragmentów Biblii na pamięć daje również wiele duchowych oraz intelektualnych korzyści, intensywnie trenuje mózg, zwiększa koncentrację, mobilizuje funkcje poznawcze, a co jest z tym związane przyśpiesza zdobywanie nowej wiedzy. Dzięki pamięciówce jesteśmy należycie wyposażeni, by w kluczowych momentach przywołać aktualne i istotne informacje i skojarzyć fakty, zbudować rozsądną, trafną wypowiedź. Powtarzanie materiału biblijnego stymuluje także rozwój neuroplastyczności kory mózgowej, pozytywnie wpływa na funkcje hipokampa, stanowiącego strukturę w mózgu (część układu limbicznego), która odgrywa zasadniczą rolę w procesach pamięciowych oraz emocjonalnych. Hipokamp tworzy pamięć długotrwałą oraz umożliwia tworzenie nowych wspomnień, to jest odpowiada za pamięć deklaratywną.

Nauka na pamięć absolutnie nie powinna stać się zaledwie technicznym „wkuwaniem” nowej wiedzy, ale przede wszystkim metodą na pogłębienie duchowości i stałą łączność z Duchem Świętym poprzez spisane Słowo Boże. Recytując następnie na głos Słowo Boże, na ulicach naszych miast, miasteczek i wsi, idąc drogą, ogłaszamy Królestwo Boże, które nie jest odległe od żadnego z nas.

Na koniec, uczenie się Biblii na pamięć  warto rozpocząć od krótkich, popularnych fragmentów (np. Ośmiu błogosławieństw, Dekalogu, wybranych psalmów, prologu Ewangelii św. Jana). Pamiętajmy o regularnej medytacji, głośnym czytaniu, notowaniu wersetów oraz wykorzystywaniu aplikacji i fiszek. Powyższe metody to nic innego jak tylko narzędzia do chowania i strzeżenia Biblii  w sercu, a zapamiętane słowa i zdania przemienią się dla nas z czasem w modlitwę do naszego PANA Boga, Zbawiciela.  

CIERŃ W PALCU BOGA (26 STYCZNIA 2026)

CIERŃ W PALCU BOGA

Myślę o trafnym cierniu w palcach Boga

który wyostrzył jego przypowieści

wypolerował jego ostre, pełne śmiechu słowa

słowa pogardy dla zbyt prostych

zbyt ufnych w miłosierdzie świata

słowa śmiechu nad ginącymi bez lepszego powodu

a także nad niewidomymi bez „wyraźnej” przyczyny

wpatrzonymi we własne ślepe, zbuntowane trzewia

zaprawdę

oni – zapomniawszy o światłości Nieba

zapomnieli również o mroku ich wiecznego cierpienia

2022

SŁOWO NA DZISIAJ (26 STYCZNIA 2026)

SŁOWO NA DZISIAJ (26 STYCZNIA 2026)

Pewien mężczyzna z rodu Lewiego pojął za żonę córkę z rodu Lewiego.

2:2

Kobieta ta poczęła i urodziła syna, a gdy zobaczyła, że jest piękny, ukrywała go przez trzy miesiące.

2:3

Ale gdy nie mogła go dłużej ukrywać, wzięła koszyk z sitowia, wysmarowała żywicą i smołą, włożyła do niego dziecko i umieściła między trzcinami na brzegu rzeki.

2:4

A jego siostra stała daleko, aby wiedzieć, co się z nim stanie.

2:5

Wtedy zeszła do rzeki córka faraona, aby się wykąpać, a jej służące przechadzały się po brzegu rzeki. Gdy zobaczyła koszyk w trzcinie, posłała swą służącą, aby go wzięła.

2:6

Kiedy go otworzyła, zobaczyła dziecko, a chłopiec płakał. Ulitowała się nad nim i powiedziała: To jedno z hebrajskich dzieci.

Wj 2, 1-6

SYN BOŻY JAKO FINALNY ZNAK OD BOGA (25 STYCZNIA 2026)

SYN BOŻY JAKO FINALNY ZNAK OD BOGA

SYN BOŻY JAKO FINALNY ZNAK OD BOGA

„Bóg, który wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś do ojców przez proroków; w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez swego Syna, którego ustanowił dziedzicem wszystkiego, przez którego też stworzył światy; który, będąc blaskiem jego chwały i wyrazem jego istoty i podtrzymując wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z naszych grzechów przez samego siebie, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach.” (Hbr 1, 1-3)

Poprzez Pismo Święte oraz przez inne wyrazy Bożej mowy w historii człowieka oraz w osobistych przygodach z naszym Stwórcą, mamy przywilej poznawać i zbliżać się do Boga, rozróżniać Jego głos od podszeptów Szatana i ludzi tego świata oraz zgłębiać i doceniać, to jest prawidłowo szacować, Jego potęgę i bezmiar Jego mocy. W Starym Testamencie, kiedy Boży słudzy bywali bezpośrednio konfrontowani ze słowem od PANA, mogli prosić Go o dodatkowy znak, jak Gedeon, a nawet byli do tego nakłaniani, jak król Achaz.

W Księdze Sędziów jej autor wymalował przed naszymi oczami barwną scenę spotkania Gedeona z Aniołem PANA, przy czym czytamy tutaj takie słowa: „A on mu odpowiedział: Jeśli znalazłem łaskę w twoich oczach, daj mi znak, że to ty rozmawiasz ze mną.” (Sdz 6, 17) Dalej dowiadujemy się z tego rozdziału analizowanej księgi biblijnej, iż „Anioł PANA wyciągnął koniec laski, którą miał w ręce, i dotknął mięsa oraz przaśników, i wydobył się ogień ze skały i strawił mięso i przaśne chleby.” (Sdz 6, 21)

Król Judy, Achaz, miał wspaniałą okazję, by błagać Boga o znak Jego łaski i mocy, jednak odrzucił ten przywilej. Wtedy miłosierny, ale sprawiedliwy PAN Bóg jego ojca, Dawida, zapowiedział ostatni znak dla człowieka, jakim miał stać się Boży Syn, Baranek Boży, PAN nasz Jezus Chrystus: „Za czasów Achaza, syna Jotama, syna Uzjasza, króla Judy, wyruszył Resin, król Syrii, wraz z Pekachem, synem Remaliasza, królem Izraela, przeciw Jerozolimie, aby z nią walczyć, lecz nie mógł jej zdobyć.” (Iz 7, 1) I czytamy następnie: „Tak mówi Pan BÓG: Nie stanie się to i nie dojdzie do tego.” (Iz 7, 7), „Ponadto PAN powiedział do Achaza: Proś dla siebie o znak od PANA, twego Boga, czy to z głębin, czy wysoko w górze. Wtedy Achaz odpowiedział: Nie będę prosił PANA ani wystawiał go na próbę. A on powiedział: Posłuchaj teraz, domu Dawida! Czy mało wam naprzykrzać się ludziom, że naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego sam Pan da wam znak. Oto dziewica pocznie i urodzi syna, i nazwie go Emmanuel.  Będzie on jadł masło i miód, aż będzie umiał odrzucać zło, a wybierać dobro. Zanim bowiem to dziecko będzie umiało odrzucać zło i wybierać dobro, ziemia, którą się brzydzisz, zostanie opuszczona przez dwóch swoich królów.” (Iz 7, 10-16)

W Nowym Testamencie naród Izraela wykazał się dużą gorliwością w proszeniu  PANA Jezusa Mesjasza o znaki, jednak PAN nie był skłonny, by mu je dawać. Jego obecność pośród nich była zupełnie wystarczającym źródłem wiary i poznania, potrzebnymi do zbawienia i pobożnego życia, i PAN na jednym miejscu, w Ewangelii Łukasza wyraźnie zaznaczył swoją wolę w tej kwestii: „A gdy ludzie się gromadzili, zaczął mówić: Pokolenie to jest złe. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, oprócz znaku proroka Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie i Syn Człowieczy dla tego pokolenia.” (Łk 11, 29-30)

Zapewne pierwszymi osobami, mężczyzną i kobietą, którzy przeszli przez taką próbę wiary w Nowym Przymierzu, byli Zachariasz i Maria. PAN zapowiedział kapłanowi Zachariaszowi ponadnaturalne narodziny syna Jana z bezpłodnej i zaawansowanej wiekiem Elżbiety, a dziewicy Marii – narodzenie Mesjasza z jej dziewiczego ciała. „Po czym to poznam?” (to znaczy nie poznałem, nie znam, chcę się jeszcze upewnić) – zareagował na słowa anioła Zachariasz, natomiast: „Jak to się stanie (…)?” (tak wierzę, ale nie rozumiem, więc się boję) zapytała anioła Gabriela młodziutka Maria, narzeczona Józefa. Zapytanie kapłana Zachariasza, męża Elżbiety, krewnej Marii, było wyrazem braku dostatecznej wiary w moc Boga, potrzebną do wypełnienia się Jego słowa, było prośbą o dodatkowy znak. Z kolei pytanie dziewicy Marii stanowiło apel o zwiększenie jej wiary poprzez umożliwienie jej dokładniejszego zrozumienia działania Boga w jej własnym ciele, innymi słowy ogarnięcia tajemnicy Boga. Nie podważało jednak wiarygodności i potęgi Najwyższego.

Zachariasz poprosił o potwierdzenie przesłania anioła, Maria – zgodziła się z wyrokiem Boga, milcząco uznając Jego siłę; jej problem w rzeczywistości polegał na czym innym; wyrażał słabość pojmowania mechanizmu działania Wszechmogącego Majestatu lub stanowił niemą prośbę o potwierdzenie, iż dla niej PAN Bóg Izraela powtarza historię Sary, która otrzymała łaskę urodzenia syna, chociaż ustał u niej biologiczny mechanizm warunkujący tę zdolność. A zatem to Maria przeszła pozytywnie test wiary i zamiast nagany i kary (jak porażenie mowy u Zachariasza) została oceniona pozytywnie i nagrodzona szlachetnym tytułem „błogosławionej między kobietami.” (Łk 1, 28)

Ostatecznym zbawiennym znakiem dla ludzkości oraz finalną próbą wiary dla gatunku ludzkiego stał się nasz Zbawiciel, PAN Jezus Chrystus. PAN zapewne oczekiwał, że – cierpliwie i miłosiernie ucząc Izraela oznak Jego przemożnej i triumfalnej Obecności w jego życiu na ziemi – zwycięży i zwiększy jego wiarę do poziomu ich własnej ufności i osobistego triumfu. Te nauki i ten duchowy proces dotyczyły nie jedynie narodu żydowskiego, ale także niemal natychmiastowo dotknęły i chrześcijański Kościół, założony na fundamencie Jezusa oraz na skale, którą był Piotr („Ja ci też mówię, że ty jesteś Piotr, a na tej skale zbuduję mój kościół, a bramy piekła go nie przemogą.” Łk 16, 18)

 PAN nałożył na Ciebie i na mnie krzyż podobny do tego, który sam poniósł na wzgórze Golgoty, i na którym zmarł za nas, będąc doskonale świętym Bożym Barankiem. Potem zmartwychwstał i przez czterdzieści długich dni świadczył o cudzie swojego zmartwychwstania. On dzisiaj ponownie swoje brzemię nazywa lekkim, zatem nie kuś Go i nie wystawiaj na próbę, nie lekceważ mocy swojej wiary, którą w Nim złożyłeś, lecz – ponieważ żyjesz w Czasach Ostatecznych – idź w posłuszeństwie i w piętnie krzyża aż do swojego końca.

UNTIL MY OWN END (25 STYCZNIA 2026)

UNTIL MY OWN END

Who put an end to Andy’s life

there was no problem not a strife

we loved each other to the end

but he is now gone by and spent

what was forgone and what was his

there was no wife not a miss

no girl’s given him a kiss

so I will always cry and miss

I can’t forget his charm and love

he’s always been above

he was co clever, kind and brave

will there be such a brilliant wave?

will there the ocean growl and roar

will there be something, something more

will I become somebody close

this is my anguish but my choice

to love somebody else

to make an effort, create a mess

this is my burden and my choice

this is my purpose I now voice

who put an end to Andy’s life

who stabbed him with a deadly knife

God’s giving peace, a steadfast pace

iIll always miss him but there’s grace

God put an end to Andy’s life

I will not quarrel but I’ll strive

to fight, to conquer and to stand

until God brings about my end… too

God gives victory and he knows

I want to make a better choice

I want to live and to be heard

until my own end.

SŁOWO NA DZISIAJ (25 STYCZNIA 2026)

Pewien mężczyzna z rodu Lewiego pojął za żonę córkę z rodu Lewiego.

2:2

Kobieta ta poczęła i urodziła syna, a gdy zobaczyła, że jest piękny, ukrywała go przez trzy miesiące.

2:3

Ale gdy nie mogła go dłużej ukrywać, wzięła koszyk z sitowia, wysmarowała żywicą i smołą, włożyła do niego dziecko i umieściła między trzcinami na brzegu rzeki.

2:4

A jego siostra stała daleko, aby wiedzieć, co się z nim stanie.

2:5

Wtedy zeszła do rzeki córka faraona, aby się wykąpać, a jej służące przechadzały się po brzegu rzeki. Gdy zobaczyła koszyk w trzcinie, posłała swą służącą, aby go wzięła.

2:6

Kiedy go otworzyła, zobaczyła dziecko, a chłopiec płakał. Ulitowała się nad nim i powiedziała: To jedno z hebrajskich dzieci.

Wj 2, 1-6

SILLY, SILICON VALLEY (25 STYCZNIA 2026)

SILLY, SILLY, SILICON VALLEY

Silly, silly , Silicon Valley

there’s here an awesome rally

you and I have come to honor

what is less and what is more

less of old and more of new

more of many, less of few

less of good and more of wrong

less of worhip, more of song

we’ve mistaken God for gods

we have stolen human rights

we’ve robbed man of their value

w’ve brought here things anew

go away, you silly thought

we will put it to a dort

go away, you silly thought

we will put it to a dort

what’s contrary to our God

God will punish with a rod

there’s no good in fighting Christ

he is here – that’s your chance

play with chances, pray anew

I do me, you do you

let us pray together

beyond any measure

silly, silly silly valley

think big, think of a new rally!

What is less will become more

we will treat our God with honor

go away, you silly thought

we will put it to a dort

go away, you silly thought

we will put it to a dort.

MARSJANKA W TOKU ROZMOWY O EWOLUCJONIZMIE KAROLA DARWINA (25 stycznia 2026)

MARSJANKA W TOKU ROZMOWY O EWOLUCJONIZMIE KAROLA DARWINA

Napotkawszy pewnego innego Ziemianina, który – jeszcze nieświadomy swojego nadchodzącego szczęścia – w sposób wyedukowany i wypracowany upominał swojego synka w kwestii dobrych manier w przedszkolu, nie zastosowawszy przy tym kary cielesnej, uraczyła go skondensowaną niczym słodkie, zagęszczone mleko dawką informacji o miłości PANA Jezusa, i tak wdała się w dyskusję o drzewie rodowym w darwinizmie.

Model drzewa rodowego (drzewo życia) w darwinizmie to – według AI – a przytoczę tu słowo w słowo jej stwierdzenie – rozpoczęła tę dysputę kosmitka – to graficzna metafora przedstawiona przez Karola Darwina w 1859 r., obrazująca hipotezę, że wszystkie gatunki wyewoluowały z jednego lub kilku wspólnych przodków. Proces ten, zwany „pochodzeniem z modyfikacją”, pokazuje ewolucję jako rozgałęziający się pień, gdzie konary to grupy pokrewnych organizmów, a węzły symbolizują powstanie nowych gatunków. 

W 1859 r. w swoim kultowym dziele „O powstawaniu gatunków” Karol Darwin postulował, iż drzewo filogenetyczne jest faktem przyrodniczym, które wyjaśni rozwijająca się w przyszłych latach nauka. Na tamtym etapie wiedzy zaproponował za przyczynę ewolucji tzw. „dobór naturalny”, to jest zastępowanie form macierzystych lepszymi, lepiej dostosowanymi do warunków środowiskowych strukturami życia, czyli gatunkami. Takie drzewo filogenetyczne, dla wielu, w sposób przystępny obrazowało historię życia na Ziemi. Darwin wyobraził sobie, że w punkcie zero istniał jeden przodek, nazwany przez niego „Luca” (dlaczego nie „Adam”?), który  dał początek całemu pniowi drzewa i wszystkim kolejnym gatunkom. Z tego pnia powstały gałęzie i wreszcie wyrosło wielkie, rozgałęzione drzewo. Poszczególne gałęzie drzewa reprezentują  osobne gatunki. Natomiast punkt rozgałęzienia w drzewie stanowi miejsce, gdzie z jednego gatunku ewoluowały co najmniej dwa różne od siebie kolejne gatunki. Organizmy znajdujące się na szczycie drzewa są osobnikami, które przetrwały do dziś i które możemy obecnie podziwiać własnymi oczami.

Powyższe drzewo filogenetyczne opiera się zatem na mechanizmie doboru naturalnego, w przebiegu którego następują zmiany cech dziedzicznych w kolejnych pokoleniach i są one odpowiedzialne za różnicowanie się, a zatem i rozgałęzianie się linii ewolucyjnych. Gatunki nie są, jak widzimy, niezmienne w czasie, ale stale ewoluują w kolejne, lepiej przystosowane do ich niszy ekologicznej organizmy. Obecnie wzorzec pokrewieństw międzygatunkowych jest eksplikowany przez zjawisko zwane endosymbiozą, hybrydyzacją lub horyzontalnym transferem genów, przy czym ten ostatni proces polega na wymianie materiału genetycznego między bakteriami i archeonami, a innymi gatunkami, również tymi taksonomicznie odległymi (przy czym archeony (Archea) to według AI  jednokomórkowe, jednojądrowe drobnoustroje prokariotyczne, stanowiące odrębną od bakterii i eukariontów trzecią domenę życia. Choć przypominają bakterie, genetycznie i biochemicznie są bliższe organizmom jądrowym (Eukarya). Słyną z życia w ekstremalnych warunkach (ekstremofile), ale zasiedlają również jelita ludzkie.)

Wspomniany wzorzec powinowactw międzygatunkowych jest więc powszechnie wyjaśniany, jak już wspomniałam, przykładowo przez fenomen biologiczny nazywany endosymbiozą i powstawanie hybryd międzygatunkowych.

Przegląd AI pozwala nam uzyskać wgląd w definicję powyższych trzech zjawisk, kluczowych dla teorii ewolucji Darwina, to jest podaje takie fakty:

Horyzontalny transfer genów (HGT), endosymbioza i hybrydyzacja to kluczowe, pozapionowe mechanizmy ewolucji, które wymieniają lub łączą materiał genetyczny między różnymi liniami, tworząc sieć powiązań zamiast prostego drzewa życia. Procesy te, obejmujące fuzje genomów i wymianę DNA, napędzają adaptację, np. u bakterii i grzybów. 

  • Horyzontalny transfer genów (HGT): Przemieszczanie materiału genetycznego między organizmami w tym samym pokoleniu (nie rodzic-potomek), powszechne u bakterii (koniugacja, transformacja, transdukcja).
  • Endosymbioza: Proces, w którym jeden organizm żyje wewnątrz drugiego, prowadzący do fuzji genomów; uważa się ją za mechanizm powstania eukariontów, gdzie endosymbionty (prokarioty) stały się organellami (mitochondria, chloroplasty).
  • Hybrydy międzygatunkowe: Powstają w wyniku krzyżowania się blisko spokrewnionych gatunków, co prowadzi do wymiany genów i potencjalnie nowej zmienności genetycznej. 

Analizując głębiej i bardziej detalicznie na przykład endosymbiozę, dowiadujemy się, iż jest ona rodzajem ścisłej symbiozy, w przebiegu której jeden organizm (endosymbiont) bytuje wewnątrz komórek lub tkanek drugiego organizmu (gospodarza) z obopólnymi korzyściami. Ta hipoteza endosymbiozy pozwala na wyjaśnienie, jak twierdzą jednak tylko ewolucjoniści, fani Darwina, powstanie eukariontów. Według nich mitochondria i chloroplasty są dawnymi bakteriami, wchłoniętymi przez komórkę praeukariotyczną dla własnych benefitów. Taki endosymbiont jest fagocytowany lub na inne sposoby pochłaniany przez gospodarza, ale nie trawiony lecz właśnie asymilowany. Przykładem endosymbiozy mogą być zooksantelle, a więc jednokomórkowe glony, żyjące w niektórych, to jest specyficznie morskich zwierzętach.

Marsjanka, świadoma budującego się między nią, a swoim rozmówcą (a bardziej poprawnie – słuchaczem) intelektualnego oraz emocjonalnego napięcia, wysiliła się teraz, mimo rodzącej się w niej agresji oraz emocjonalnej blokady, by własnymi słowami obalić na błyskawiczną i precyzyjną modłę hipotezę ewolucji, tę hipotezę rozgryzaną i kształtowaną oraz uzupełnianą przez kolejne pokolenia poważanych i uznanych naukowców.

Po pierwsze, kosmitka zaczęła swój finalny, jak najbardziej starannie logiczny wywód, przekazywanie genów i ich modyfikacja odbywa się wyłącznie w obrębie jednego gatunku, to jest poprzez rozmnażanie. Nie jest możliwe rozgałęzienie pnia ewolucyjnego, gdyż jeden osobnik nie może przekształcić się w dwa inne, zupełnie odrębne i niepodobne do siebie organizmy jak tylko na drodze genetycznego rozrodu (przy czym genetyczne rozmnażanie, według AI,  obejmuje procesy przekazywania materiału genetycznego, dzielące się na płciowe (generatywne) i bezpłciowe (wegetatywne/agamiczne). Rozmnażanie płciowe łączy geny dwojga rodziców, zwiększając zmienność genetyczną, podczas gdy bezpłciowe (np. podział, pączkowanie) tworzy potomstwo genetycznie identyczne z rodzicem. Procesy te są kluczowe dla ciągłości gatunków.)

Gdyby endosymbioza miała doprowadzić do modyfikacji danego gatunku, przykładowo nas samych, wówczas wiele chorób bakteryjnych wywołałoby w konsekwencji taki rezultat w każdym z nas w trakcie przebiegu chorób bakteryjnych, takich jak angina,  borelioza, tężec, gruźlica, dżuma. Te choroby musiałyby doprowadzić do modyfikacji objętych nimi osobników, chociaż prawdopodobnie, jako że są one właśnie zaburzeniami funkcjonowania organizmu przez dany czas, na gorsze i mniej wyspecjalizowane. Podobnie, obecność bakterii symbiotycznych, przykładowo w jelitach homo sapiens, musiałaby spowodować u człowieka jakąś widoczną zmianę na lepsze, zwłaszcza poprzez korelację pracy mózg – jelita, to jest poprzez przez tę istniejącą w człowieku oś, czyli inaczej wzajemną zależność tych dwóch organów. Na przestrzeni ziemskiej historii człowieka zdarzyło się wiele epidemii czy też nawet pandemii, (słynna pandemia koronowirusa z 2019 roku istnienia człowieka na Ziemi) powodujących wymieranie gatunku ludzkiego, ale nigdy jego modyfikację do innego zwierzęcia.

Ten świat zwiany Ziemią, powinien być pełny, na zasadzie dowodowej i potwierdzonej przez naukę, wymarłych form gatunków macierzystych, niższych od homo sapiens w drabinie ewolucyjnej, a taka prawda nie zaistniała aż do tej pory, kiedy ludzkość jest wyposażona w wiele narzędzi do posuwania się nauk i do dokonywania wielkich odkryć.

Kosmitka, cała zjeżona i nastawiona na oczywisty dla niej rezultat w przebiegu swojej dyskusji, nie zauważyła nawet, iż w gruncie rzeczy zastosowała nieco przydługi monolog, mogący znudzić odbiorcę, i – zauważywszy ten fakt, jeszcze mocniej się zjeżyła i następowo, zadała młodemu jeszcze człowiekowi proste pytanie, które zawsze nieodmiennie poprawiało jej nastrój: „Czy jest pan gotowy do pokuty przed Bogiem za swoje grzechy?”