Bosa osa, chłop i Wielkanoc
Bosa osa
spadła z kłosa
i wyrżnęła w koniec nosa
chłopu, który na sianie
właśnie kończył swe śniadanie:
„Zjem cię, oso, na bosaka
jeśli nie dasz mi drapaka
na śniadanie wielkanocne –
opowieści będą mocne
tu jajeczko, tu szyneczka
a tu żurku cała beczka
piękne życie, Chryste Panie
sprawić osie z rana lanie
i ukarać tak grzesznika
co tradycji wciąż unika”
gonił chłop z siateczką osę
swoją stopą susząc rosę
ale skrzydła się przydały –
i wnet w niebo uleciały!
„Na kolejne me śniadanie
twoje ciało nie powstanie” –
jeszcze groził osie chłop
po czym ręką schwycił mop
i się czyścił, głaskał, szalał
i na nerwach wszystkim grał
no bo osa, choć nie chciała
żądłem rankę mu zadała!!
Z babą zjedli swe śniadanie –
ocal ich od grzechu, Panie!
niech nienawiść, zawiść, wstręt
wyparuje z polskich strzech!
Niechaj wszyscy się miłują
gdy Wielkanoc znów świętują
niech nie żądlą, kłamią, łżą
niech zapomną passę złą –
bo Pan Jezus z grobu wstał –
Alleluja!! Wszystkim nam!
