CREDO MARII (2 MARCA 2026)

Credo Marii

Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów.

Jan 4,22

Wierzę we wszechmoc Słowa

które zawsze nas, Żydów, znajdowało

pośród nas mieszkało

znało nasze marzenia

Ufam, iż mnie dotyka Bóg Kosmosu

łaskawie zsyłając sny i objawienia

że mi mówi to jedynej na świecie:

„Walcz o syna perłami i mieczem wiary”

Wierzę w glorię pewnych odwiecznych rzeczy

nie jak ja stworzonych

nie jak ja ulotnych

ale mi bliskich poprzez obopólną Miłość

Ufam, że osiągnę cel

jakim jest chwała narodu i radość ziemi

poprzez stałą ofiarę serca

poprzez łzy, kapiące litościwie na cierpienie innych

Wierzę, że mnie – grzeszną – przytuli Bóg

że mnie wyróżni anioł

wierzę, że ujrzę skarby większe od historii

i że moja własna historia zazna tyle radości

ile ich nie było w wojnach i glorii

Rzymu, Egiptu, Babilonii

Wierzę w Boga w moim ciele i duszy

utulona przez modlitwy innych

uczyniona spełnieniem izraelskich i cudzych marzeń

teraz i na wieki

Amen

wrzesień 2019

SŁOWO NA DZISIAJ (2 MARCA 2026)

I wołali donośnym głosem: Zbawienie należy do naszego Boga zasiadającego na tronie i do Baranka.

7:11

A wszyscy aniołowie stali dokoła tronu i starszych, i czterech stworzeń, i upadli przed tronem na twarze, i oddali pokłon Bogu;

7:12

Mówiąc: Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i siła naszemu Bogu na wieki wieków. Amen.

7:13

A jeden ze starszych odezwał się do mnie tymi słowy: Kim są ci, którzy są ubrani w białe szaty i skąd przybyli?

7:14

Odpowiedziałem mu: Panie, ty wiesz. I powiedział do mnie: To są ci, którzy przyszli z wielkiego ucisku i wyprali swoje szaty, i wybielili je we krwi Baranka.

7:15

Dlatego są przed tronem Boga i służą mu we dnie i w nocy w jego świątyni, a zasiadający na tronie osłoni ich sobą jak namiotem.

7:16

Nie zaznają już głodu ani pragnienia, nie porazi ich słońce ani żaden upał;

7:17

Ponieważ Baranek, który jest pośrodku tronu, będzie ich pasł i poprowadzi ich do żywych źródeł wód, i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu.

Ap 7, 10-17 (UBG)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XXIV) (1 MARCA 2026)

Chłopiec i dziewczynka urodzili się piękniejsi, inteligentniejsi i zdolniejsi od pozostałych członków ich rodziny oraz obdarzeni dużym potencjałem moralnym. Jan i Edwin syczeli z zazdrości i zaczepiali swoją matkę wiele razy na dzień, pytając, czy ich kocha, kiedy poświęcała swój czas bliźniętom, wykonując normalne obowiązki przewijania ich czy też karmienia. Starali się odciągnąć matkę od bliźniąt i zwrócić uwagę na swoje znaczenie i wartość w ich aż sześcioosobowej rodzinie. Edward i Gertruda chodzili po domu w te i we wte smutni i zdenerwowani. Obserwowali bacznie, aczkolwiek niechętnie, narodzone przez nich dzieci i zbierali w swoich sercach chłodną złość na PANA Boga za mało trafiony żart ich narodzin, nasiąkali również bezwzględną nienawiścią do swojego maleńkiego potomstwa, która zawierała w sobie sporą, kiełkującą komponentę obojętności na ich los.

Nie byli z nich dumni, byli przygnębieni i przybici do ziemi. Jak mianowicie poradzą sobie z dwójką dzieci, które należałoby pokochać i rozwijać w sposób szczególny? Czy te dzieci mnie pokochają czy też brutalnie odrzucą w momencie swoich pierwszych wyborów, jak uczynili to wszyscy inni, myślał ich ojciec. To rażąco i niewybaczalnie niesprawiedliwe, że oto urodziła się mi dziewczynka i chłopiec, którzy mając gorsze życie niż ja, a w sposób oczywisty już dokonują zdecydowanie lepszych moralnie decyzji, są towarzyscy i gotowi kochać, i przebaczać innym naokoło, myślała matka. Jasne stawało się od samego zarania życia Nitki i Wilhelma, że ich biologiczni rodzice nie będą w stanie nigdy zdobyć się na tolerowanie praw Boga w ich domu wobec nich, to znaczy nie będą się starać ani trochę zaakceptować i po prostu lubić, i uczyć samodzielnego i przyzwoitego życia swoje maleńkie potomstwo. Sami cisi i zakompleksieni, biedni i nielubiani, dotkliwie upokarzani przez swoją biologiczną rodzinę, teraz zadawali sobie pytanie o cel i sens ich rodzinnej koegzystencji, wydali bowiem na świat dwoje niezwykłych dzieci w ramiona członków mało znaczącego braterskiego zboru, korzeniami sięgającego osławionego ruchu braci z Plymouth. Klamka zapadła – życie bliźniąt zostało zaplanowane przez tę rodzinę oraz przez radę zborów z Plymouth jako niezmienne postanowienie i wiążąca jakby na zawsze decyzja: surowe, purytańskie wychowanie, srogie kary, ciągłe nakazy i zakazy, brak wolności, brak rozwoju, brak nauki, ze szczególnym podkreśleniem braku nauki samodzielnego życia miały stać się odtąd udziałem i niedolą życiową tych bliźniąt.

            Urodziły się zatem dzieci przeznaczone na zagładę. Na zagładę, śmierć i kalectwo, zanim nauczyły się chodzić czy mówić oraz pomimo braku wojny czy też katastrof naturalnych w tamtym okresie, dzielące los Żydów w czasie II wojny światowej w okrutnych obozach koncentracyjnych. Dzieci bez poczucia wartości czy godności osobistej, dzieci niekochane i samotne, odtrącone i odrzucone, zapomniane i wyśmiane, całkowicie obce – balast i przyczyna cierpienia rodziny, zbyt trudny dla nich i nielubiany obowiązek. Jednakże cierpienie Holocaustu miało swoje uzasadnienie, ich – nie posiadało chyba żadnego?

Siostra Wilhelma była świadoma już kilka godzin po swoim urodzeniu. Ssała duży palec od nogi swojego bliźniaczego brata, bawiąc się z nim i przytulając go, kiedy płakał. Pielęgniarka, widząc to, nazwała ją „wstrętnym dziewuszyskiem.” Nitka  nie zjednywała sobie wcale przyjaciół w początkach swojej egzystencji. Została odtrącona już kilka godzin po swoim przyjściu na świat. Kilka miesięcy potem, już w domu rodzinnym, życie dziewczynki będzie jej wydawać się bardzo długim i do bólu nieznośnym koszmarem. Będzie czuła się emocjonalnie porzucona i niepotrzebna; jej ciekawość świata, potrzeba akceptacji, interakcji grupowych oraz rozwoju osobistego zostały bowiem stłumione i podeptane już na samym życiowym starcie. Nitka będzie płakać i żalić się Bogu, którego pozna, wzrastając w domu pełnym suchych treści biblijnych oraz sztucznej, wymuszonej i przez to nieprawdziwej modlitwy. W wieku dwóch lat Nitka chce mieć swoich własnych sześcioro dzieci, a zaraz potem – po gwałcie mamy na niej – chce być dziewicą dla PANA i często chce już tego silnie, aż do dojrzałej decyzji, że to jest jej właściwy kierunek życia.

Z MOICH AFORYZMÓW… (1 MARCA 2026)

Dzieci są niegrzeczne, gdyż potrzebują zrozumieć świat i go doświadczyć. Nie ma grzecznych dzieci – są tylko grzeczne maszyny!

Trudno jest być pokornym, gdy jest się upokorzonym – dlatego przed upokorzeniem należy uciekać!

Nie walcz o to, by być znanym na Ziemi, raczej staraj się być uznanym w Niebie!– na to wszyscy mamy równe szanse, gdyż Bóg jest sprawiedliwy!! Bóg wszystkich szanuje. Nawet Szatana. Czcijmy i kochajmy Boga całym sercem, a podążając za Nim – nienawidźmy ale szanujmy Szatana.

Piękno może uratować innym życie. W pięknie dostrzegamy palec Boży. Czcijmy zatem pięknych ludzi wokół nas.

MODLITWA MARII W ŚWIĄTYNI (1 MARCA 2026)

Modlitwa Marii w świątyni

Kto uwierzył wieści naszej, a ramię Pana komu się objawiło? Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl i jako korzeń z suchej ziemi. Nie miał postawy ani urody, które by pociągały nasze oczy, i nie był to wygląd, który by nam się  mógł podobać. Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na niego.

Izaj.  53,1-3

                                                                         

Daj nam oglądać cuda

EL SHADDAI

wylej na nas wino Ducha Świętego

napełń jeszcze raz

pragnę być Anną – matką Samuela

Deborą na wojnie

Esterą, oddającą młode życie

za naród:

napełń mnie

jeszcze raz

daj mi oglądać cuda

EL SHADDAI

wylej na mnie radość

chcę zatańczyć taniec bólu

pochylona nad światem Żydów i Rzymian

chcę zostać matką proroka

wychować go na sługę Twojego, JAHWE

karmić go słowami Tory

na pustyni w górach na morzu

gdzie dotykać będzie Twoich palców

rękami splecionymi do modlitwy

proszę Cię o syna, JAHWE

małego chłopca, stęsknionego za głosem Boga

proroka jak Mojżesz

który wprowadziłby nasz naród

do Ziemi Obiecanej chleba i wina

jeszcze raz

który by nam dał chleba do domów

uzdrowił opętanych i chromych

potępił okrucieństwo

przypomniał prawo Ducha

zamienił wodę w wino wesela

daj nam proroka proroków do serc naszych

jeszcze raz

błagam Cię, Panie, o syna

bez postawy ani urody

bez uznania ani szacunku

jednak ukochanego przez Ciebie:

małego chłopca

ze Słowami Życia

który by poniósł cierpienie i choroby narodu

niech on – sprawiedliwy sługa –

wielu usprawiedliwi

i znajdzie łaskę u Boga

błagam Cię o pokorne jagnię

milczące i skromne

na rzeź prowadzone

królem okrzyknięte

w miejsce nas biczowane

stwórz Syna Człowieczego

w moim łonie

a wychowam go na proroka i króla:

przed nikim nie zadrży

wszystkich pouczy

ocali naród

stwórz nam świętość nad świętościami

CUD świata w nas –

jeszcze raz

oto jestem, Panie

ja – służebnica Pańska

niech mi się stanie według woli Twojej

niech zapanuje wieczność

znajdzie swoje miejsce na ziemi Niebo

niech zaświta Królestwo Boże pośród nas

niech pośród nas zakróluje

ŁASKA

nam – grzesznikom

pośród nas – nędzników

chorych, ułomnych, wyklętych

niech narodzą się cuda

z własnych ciał ofiarowanych–

dziś i na wieki –

jeszcze raz

czerwiec 2019

SŁOWO NA DZISIAJ (1 MARCA 2026)

A przełożeni spośród synów Izraela zobaczyli, że są w złym położeniu, ponieważ mówiono: Nie zmniejszacie nic z dziennego wyrobu cegieł.

5:20

Gdy wychodzili od faraona, spotkali Mojżesza i Aarona, którzy na nich czekali.

5:21

I powiedzieli do nich: Niech PAN wejrzy na was i osądzi, bo sprawiliście, że staliśmy się wstrętni w oczach faraona i w oczach jego sług, i daliście im do ręki miecz, aby nas zabili.

5:22

Wtedy Mojżesz wrócił do PANA i powiedział: Panie, dlaczego wyrządziłeś to zło twojemu ludowi? Dlaczego mnie tu posłałeś?

5:23

Odkąd bowiem poszedłem do faraona, aby mówić w twoim imieniu, gorzej się obchodzi z tym ludem; a ty nie wybawiłeś swego ludu.

Wj 5, 19-23 (UBG)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XXIII) (28 LUTEGO 2026)

Nitka urodziła się w niedzielę o piątej rano, w miejskim szpitalu w Kehennie. Jej matka była nauczycielką języka węgierskiego i przedszkolanką, ojciec – matematykiem. Jej rodzice byli ekstremalnie inteligentni, nadzwyczaj zakompleksieni i nieszczęśliwi, a także wybitnie nieśmiali i okrutni. Zostali zadziwiająco podobnie wychowani przez swoje rodziny, ich rodzice byli pastorami w zborach braterskich, używali paska na gołą pupę i emocjonalnego odrzucenia oraz silnego zawstydzenia jako metod wychowawczych swojego potomstwa. Po dwóch stronach ich drzewa genealogicznego pojawiały się piękne kobiety o krzywych lub także, wyjątkowo, w lepszej wersji, prostych nogach. Dziadek Nitki po stronie ojca, aktywny pastor zboru braterskiego, został w czasach komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej więźniem religijnym państwa winogrodzkiego i – chociaż zwolniony wkrótce z więzienia – nabawił się białaczki i zmarł niedługo po swoim uwolnieniu. Ojciec Nitki miał wtedy piętnaście lat i doświadczył pod wpływem tego zdarzenia swojego osobistego nawrócenia. Wkrótce jednakże po poślubieniu swojej żony utracił to wielkie zbawienie. Mama Nitki miała za wuja działacza antykomunistycznego Armii Krajowej, bardzo przystojnego i odważnego, obdarzonego niezwykłym poczuciem humoru mężczyznę, który doświadczył tortur fizycznych podczas swojego pobytu w więzieniu politycznym i dotkliwie cierpiał, bohatersko nie zdradziwszy swoich towarzyszy broni. Ją jednak i jej bliźniaczego brata bliźniaka zabijał z dnia na dzień z publicznej platformy państwa winogrodzkiego, czyli poprzez swoje znajomości na szczycie tego państwa, nawet z ich prezydentem.

            Nitka urodziła się jako młodsza o dziesięć minut siostra bliźniacza Wilhelma oraz młodsza o osiem i pięć lat – siostra Jana i Edwina. Nigdy nie była kochana przez swoje starsze rodzeństwo, tym bardziej nie zaznała szczerego, ciepłego uczucia od swoich rodziców, Edwarda i Gertrudy, za wyjątkiem kilku słonecznych lat jej wieku nastoletniego, kiedy to jej matka była jakby „uśpiona” przez PANA na skutek jakiegoś psychicznego odurzenia czy też natłoku obwiniających ją myśli. Nie potrafiłaby podać daty swojego nawrócenia (zapewne z powodu wielu wstrząsów, których doznała we wczesnym dzieciństwie), jednak była pewna, iż nie pamiętała siebie samej inaczej jak osobę wierzącą. Pamiętała także kilka świadomych nawróceń, zapewne prawdopodobnie zwyczajnie zwrotów w kierunku jej Mistrza i głębszej rededykacji Mu swojej wiary i swojego istnienia, przy czym jej mama była przekonana, iż Nitka została świadomie chrześcijanką w wieku lat sześciu, czego mama i Wilhelm byli świadkami (Nitka i Wilhelm modlili się wtedy z mamą na kolanach o ich zbawienie.) W jej domu co wieczór czytana była Biblia i odprawiane były modlitwy. Dziewczynka była bardzo szczęśliwa, kiedy tak się działo, gdyż wtedy mogła spokojnie słuchać o przygodach, słowach i charakterze PANA Jezusa Chrystusa.

Nitka urodziła się piękną i kruchą księżniczką z winogrodzkich baśni i klechd domowych, jednocześnie odważną i bezpośrednią Amerykanką oraz dostojną, pełną rezerwy Francuzką. Jej brat, Wilhelm, podobnie – był przebojowym Amerykaninem i dumnym oraz wrażliwym Francuzem, misiem do przytulania i zarazem księciem z tych najlepszych baśni braci Grimm. Nitka i jej brat urodzili się niepotrzebni, co od razu można było zauważyć w ich rodzinie. Stanowili wielki ciężar finansowy i ogromny balast emocjonalny dla swoich bardzo ubogich rodziców oraz dalszych krewnych, a w sercach ich rodziny od pierwszych chwil zagościły w relacji z nowonarodzonymi niemowlętami zimna nienawiść i obrzydzenie, jak do czegoś z ich wyboru obcego, zatem zasługującego na miano gorszego. Mama Nitki pewnego dnia, kiedy dziewczynka nie miała jeszcze roku życia, położyła jej pupę na poduszkę i przy braciach, od tyłu zgwałciła ją szydełkiem i potem palcem, i od tego momentu Nitka nie będzie pragnęła rosnąć ani samodzielnie myśleć i stanie się biseksualna, to jest kaleka dla miłości romantycznej.

Z MOICH AFORYZMÓW…

Starajmy się usilnie o historię – szczególnie teraz, pod koniec wieków, starajmy się, by biegła ona dobrze…

Miłość, okazywana innym, ratuje także nas samych!

Jest bardzo niebezpiecznie pisać i mówić o pięknej złej kobiecie – wielu ludzi pewno będzie chcieć ją naśladować – piękna kobieta powinna być dobra. I o takiej pięknej dobrej kobiecie należy mówić, pisać o niej i ją sławić.

Po prostu pokaż dzieciom swoimi uczynkami, jak wspaniały jest Bóg – a one same będą chciały Go odkrywać!!

RÓŻA Z PALCAMI (28 LUTEGO 2026)

Róża z palcami

I błogosławił im Symeon i rzekł do Marii, matki jego: Oto ten przeznaczony jest, aby przezeń upadło i powstało wielu w Izraelu, i aby był znakiem, któremu się sprzeciwiać będą.

Łuk. 2,34-35

Jak cierpiałaś

kobieto:

mały Jezus –

Najpiękniejsza

Róża

z kolcami

palcami

przebił Ci dłonie

brak grzechu

jest nie do zniesienia

na Ziemi –

żyłaś z małym

Bogiem

na kolanach

który był

doskonały

nie do wytrzymania

jak wielki skarb

rani

Ty to wiesz

ile strachu niepewności

głupiej nadziei

że przeżyje

można nieść

w jednym ludzkim

sercu

które przytulało

rosnące serce

Boga

że się da wychować

na człowieka

że będzie żył

między ludźmi

tak nie można

myśleć

kobieto

On nie mógł

uniknąć

swego przeznaczenia

Bóg w skórze

człowieka

musiał zginąć

z ręki

swojego stworzenia

brak grzechu

był winą

nie do wybaczenia

matko – kobieto

12 października 2009

SŁOWO NA DZISIAJ (28 LUTEGO 2026)

Z pokolenia Zabulona dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Józefa dwanaście tysięcy opieczętowanych, z pokolenia Beniamina dwanaście tysięcy opieczętowanych.

7:9

Potem zobaczyłem, a oto wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu, plemienia, ludu i języka, który stał przed tronem i przed Barankiem ubrani w białe szaty, a palmy w ich rękach.

7:10

I wołali donośnym głosem: Zbawienie należy do naszego Boga zasiadającego na tronie i do Baranka.

7:11

A wszyscy aniołowie stali dokoła tronu i starszych, i czterech stworzeń, i upadli przed tronem na twarze, i oddali pokłon Bogu;

7:12

Mówiąc: Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i siła naszemu Bogu na wieki wieków. Amen.

Ap 7, 8-12 (UBG)