Jestem wojowniczką Jezusa z mocy Boga, nauczycielką, prorokinią, apostołem i sługą, przeznaczoną od stworzenia świata do burzenia twierdz warownych, obalam rozumowania i wszelką wyniosłość, która powstaje przeciwko poznaniu Boga, i zniewalam wszelką myśl do posłuszeństwa Chrystusowi; gotowa do ukarania wszelkiego nieposłuszeństwa, kiedy posłuszeństwo ludzi wokół mnie będzie całkowite. (Biblia: II Kor 10, 3-6)
Nitka zaczyna rządzić światem w listopadzie 2051 roku w swoim rodzinnym winogrodzkim mieście, Kehennie, zgodnie z proroctwem „babci” Stanisławy. Dzieje się tak pewnego wieczoru, kiedy wraca z głównej Galerii miasta, z zakupów. Tam zmarły samobójczo bliźniaczy brat Nitki zapowiada jej arabski zamach terrorystyczny w Kehennie, który ma nastąpić tego samego dnia i Nitka, w związku z tym, najszybciej jak może, opuszcza Galerię i wsiada do autobusu, jadącego na jej osiedle. Wszystko to, tak jak zapowiedziany i z jakiegoś powodu nieunikniony koszmar, dzieje się jak w Izraelu, czego Nitka nie wie i nigdy nie sprawdziła, (gdyż jej noga nie stanęła na izraelskiej ziemi), a co w jednym momencie zrozumiała na skutek słowa jej Pana. Mały Arab, kilkuletni chłopiec, usiadł przy kierowcy, na pierwszym siedzeniu, a ona stała kilka metrów dalej i wszystko bacznie obserwowała. Kierowca pojazdu wyczuł sytuację i krzyknął ostro na arabskie dziecko, które na skutek jego interwencji podeszło w pobliże Nitki, która stała teraz dokładnie naprzeciwko niego. Przez chwilę ich oczy spotkały się i kobieta powiedziała do niego w duchu: „Tak, ale to mój PAN i mój kraj, Arabie”. Dziecko stało przed nią zdezorientowane i po chwili, wraz z towarzyszącą mu ekipą, wysiadło na przystanku, nie uruchomiwszy zapłonu bomby. Zmarły brat dalej mówił do Nitki i przekazał jej wyraźnie, by mimo jej odwzajemnionej niechęci do Policji, natychmiast po zajechaniu na swoje osiedle poszła i zgłosiła zamach na III Komisariacie.
Jest listopadowy wieczór 2051 roku, jesień. Nitka siedzi na Komisariacie Policji i obserwuje funkcjonariuszy. Czeka na swoją kolejkę i zastanawia się, jak skutecznie przekonać jak zawsze niechętną jej Policję do przyjęcia zgłoszenia. Obok niej siedzi dwóch mężczyzn, w których kobieta duchowo rozpoznaje Arabów. Nagabują ją. Nitka podejmuje decyzję, podchodzi do pary policjantów i zaczyna się jąkać, podając że jest psychicznie chora. Jąka się bardzo skutecznie i przekonuje parę policjantów na służbie, by zaprowadzili ją do pokoju, w którym odbywają się przesłuchania. Nie chce meldować zdarzenia w obecności Arabów i narazić się na możliwe tortury z ich strony. Nitka rozmawia z psychologiem policyjnym, tym razem dbając o piękną wymowę i informuje mężczyznę o incydencie terrorystycznym oraz podaje numer autobusu, w którym miano dokonać zamachu, a którego z jakiegoś powodu nie doprowadzono do skutku. Następnie wychodzi (dowiedziawszy się od funkcjonariusza Policji, że nie ma żadnego zagrożenia zamachowego w kraju, co brzmi dla niej niedorzecznie), nie zapytana o nazwisko i żadne dane osobowe. Po wyjściu z Komisariatu, pamiętając o obecnych tam Arabach, zatacza się jak pijana i wraca bezpiecznie do domu, upewniwszy się uprzednio, że nikt jej nie śledzi.
Nitka siedzi w domu i płacze w duchu. Rodzice zupełnie ją ignorują i nie chcą z nią rozmawiać, będąc pełni pogardy dla niej, chcą zmusić ją psychologicznie do pójścia na oddział szpitalny. Kobieta nie ma już siły czytać Biblii ani modlić się do PANA Boga, którego taką żywą miłością kiedyś kochała, ponieważ tak bardzo On ją pierwszy ukochał.
Jej starszy, żyjący brat przyprowadza od czasu do czasu do domu swoje małe dziecko, dziewczynkę. Mała Kitka drwi z kobiety i robi jej miny. Kobieta cierpi, zwłaszcza że cały czas modliła się o tę ciążę, życząc bratu i bratowej jak najlepiej. Głaskała ciężarny brzuch Kory i uśmiechała się do niej czule i słodko, wspierając swoją krewną. Niczym niezasłużone lekceważenie i nienawiść kłują serce Nitki jak ostra szpada. Po jednej z rodzinnych wizyt Nitka układa szybko plan działania: na Święta Bożego Narodzenia otruje Kitkę i swoją całą, pozostałą rodzinę swoimi lekami psychotropowymi, które ma zamiar wsypać, pokruszone, do zupy i dokładnie ją wymieszać.
KWESTIA HIOBA – O BOSKIEJ MĄDROŚCI I JEGO MAJESTACIE
Księga Hioba jest bardzo skomplikowana w swojej wymowie i zawiera wiele fragmentów mądrościowych, które rzucają światło na różnorodne aspekty kształtującego się w owym czasie kultu naszego Boga (tj. wiary biblijnej). Rozpoczyna się ona opisem zmieniającej się sytuacji Hioba, po nim następują monologi tego mężczyzny oraz jego trzej przyjaciół, Elifaza z Temanu, Bildada z Szuach i wreszcie Sofara z Naama, układające się w szerszej perspektywie w wymianę zdań, w religijny dyskurs między nimi. Końcówka księgi zawiera podsumowanie tych dialogów, wypowiedź Elihu oraz sąd PANA Boga nad Hiobem; epilog podaje charakterystykę odmiany losu głównego bohatera tej księgi.
Co ciekawe, studiując tę opowieść odnosimy wrażenie, iż PAN Bóg pozostawia nam, czytelnikom każdej epoki, szerokie pole do interpretacji potoku słów wyartykułowanych przez opisanych mężów Wschodu, a dopiero w samej końcówce podaje krótkie, ale treściwe wyjaśnienie głównej kwestii tej księgi mądrościowej. Możemy odnosić wrażenie, iż Bogu zależy na przetestowaniu naszej umiejętności analizy jakże bogatych informacji zawartych w księdze i zdolności do wyciągnięcia ostatecznych wniosków i zaczerpnięcia nauki, którą niesie ze sobą omawiana księga.
Na kartach Księgi Hioba dowiadujemy się, iż Hiob zgadza się z Bożą wolą co do jego losu, ze wszystkimi nieszczęściami, które tak nagle na niego spadły, łącznie ze śmiercią wszystkich jego dzieci, utratą majątku i ciężką, upokarzającą chorobą. Oddaje chwałę Bogu i trwa w swojej niewinności. Jego trzej przyjaciele z kolei obwiniają go nieustannie i przy większości okazji w swoich przemowach, wyliczając raz po raz jego grzechy i występki, i wyjaśniając sposób działania PANA Boga i egzekucji jego praw. Trzej przyjaciele bohatera analizowanej przez nas księgi są zdania, iż Boska sprawiedliwość polega na karaniu złych postępków rozmaitymi nieszczęściami i niedomaganiami bez pola na miłosierdzie, litość oraz drugą szansę. Możemy zapytać się, kto ma rację: czy Hiob jest rzeczywiście tak nienaganny, jak to utrzymuje przez niemal cały czas trwania tej opowieści, czy też to po stronie jego przyjaciół leży ta trudna do uchwycenia prawda, iż za występkami i upadkami człowieka podąża nieuchronnie Boska kara?
W końcówce księgi znajdujemy – na szczęście – wyjaśnienie tej skomplikowanej sytuacji Hioba i dowiadujemy się, że jego problem jest bardziej delikatny i misterny, trudny do osądzenia nawet przez najmądrzejszych doradców. Nie tak wydawało nam się na początku historii. Otóż Hiob jest zarówno sprawiedliwy, zwłaszcza na tle innych mieszkańców Ziemi, jak i grzeszny wobec Boga, a jego fundamentalnym występkiem okazuje się być – nieuzasadniona wobec Majestatu Boga – pycha. Jego grzech polega na braku mądrości, niedostatecznym pojmowaniu planów, zamiarów i sposobu postępowania PANA Boga Wszechmogącego, sporadycznym krzywdzeniu słabszych, jak również na ogromnej pysze i następującym wraz z nią obwinianiu swojego Boga Stworzyciela. Co się okazuje, o zgrozo, ten wielki i bogaty człowiek uznaje siebie samego za sprawiedliwszego od swojego Stwórcy. Czytamy z Księgi Hioba: „Wtedy Elihu, syn Berachela Buzytyczyka, z rodu Rama, uniósł się gniewem. Zapłonął gniewem na Joba, że uważał się za sprawiedliwszego od Boga.” (Hi 32, 2) Bohater rozważanej księgi w swojej zgubnej i nierozsądnej dumie powiedział: „Wszakże powiedziałeś mi do uszu i słyszałem brzmienie twoich słów: Jestem czysty, bez grzechu, niewinny i bez zmazy. Oto On doszukuje się pozorów winy przeciwko mnie, poczytuje mnie za swego wroga.” (Hi 32, 8-10) Hiob nie docenił faktu, iż Boża mądrość polega na nieustannym testowaniu człowieka i sprawdzaniu, czy jest on niewinny przed Bogiem, czy też może zdołał go zwieść kusiciel. Nawet Bóg – PAN Jezus Chrystus również był wystawiony na pokuszenie przez Szatana podczas swojego pobytu na Ziemi i PAN Bóg Ojciec oczekiwał także i od Niego, iż po czterdziestu dniach postu nie zawaha się, lecz będzie wciąż polegał na Jego Słowie i tylko Jemu oddawał chwałę i cześć. Tak rzeczywiście się stało, Bóg Jezus okazał się być bezbłędny i doskonały we wszystkich swoich postępkach. Ponadto, ku potwierdzeniu naszej teorii o grzechu, potępieniu i usprawiedliwieniu, czytamy w psalmach Dawidowych, że król Dawid błagał PANA Boga o częste sprawdzanie jego ścieżek w świetle Słowa Bożego: „Badaj mnie, Boże, i poznaj serce moje, doświadcz mnie i poznaj myśli moje! I zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady, a prowadź mnie drogą odwieczną! (Ps 139, 23-24) Król Dawid rozumiał, iż testowanie przez Boga Stworzyciela bywa związane z cierpieniem, bólem oraz odrzuceniem i pogardą zadaną przez drugiego człowieka. Słusznie jednak uważał je za nieodzowne dla trwania przy Bożych przykazaniach, nakazach i statutach. PAN Jezus w Ewangelii Jana stwierdza: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu odcina, a każdą, która wydaje owoc oczyszcza, a aby wydawał obfitszy owoc.” (J 15, 1-2) Zarówno odcinanie gałęzi, jak i ich oczyszczanie związane jest z bólem i ogromnym cierpieniem, jednak oczyszczanie tym różni się od obcinania, iż jego rezultatem jest urodzenie pięknego, obfitego owocu, a odcinanie – finalnie ze śmiercią krzewu. Tak więc właściwe zrozumienie Pisma Świętego polega na inspiracji Ducha Świętego, na zgromadzeniu potrzebnej dla tego celu wiedzy oraz na uznaniu, iż ścieżka sprawiedliwego człowieka wiąże się z częstym bólem i z wieloma nieszczęściami, co uczy nas pokory wobec Boga Stwórcy. Cytowany powyżej psalm podaje także zachęcającą lekcję, iż z nich wszystkich wyrywa nas Bóg, to znaczy, że prowadzą one do naszego dobra – docelowo do naszej świętości i doskonałości przed PANEM. W konsekwencji czynią nas zdatnymi do życia wiecznego, to jest mają na celu nasze zbawienie. Mroki ciemności i cierpienia powodują, iż lepiej i wyraźniej widoczna jest naszym oczom postać naszego PANA, Dobrego Pasterza i Winnego Krzewu – On jaśnieje wtedy pełnym swoim blaskiem i oglądamy Jego bardzo piękną, Boską twarz, ciesząc się obopólną, zażyłą relacją. Mądrość chrześcijanina polega na zrozumieniu i akceptacji, że cierpienie nie jest jedynie wynikiem naszego grzechu, ale także naturalnym procesem oczyszczania nas i uświęcania, byśmy stali się bardziej jeszcze podobni do naszego Pana, Jezusa Chrystusa, a taki stan i dobrostan jest największym przywilejem chrześcijanina na Ziemi.
Tak więc z Księgi Hioba dowiadujemy się, że jej tytułowy bohater był winny wielu grzechów i ośmielił się bluźnić przeciwko PANU Bogu, jednakże był też generalnie święty i niewinny na tle innych ludzi, zamieszkujących wówczas Ziemię. Nieustannie poszukiwał oblicza PANA i Jego woli dla swojego życia: „Gdzież jest taki mąż jak Job, który by tak chłonął bluźnierstwo jak wodę? Który by tak się bratał ze złoczyńcami i obcował z bezbożnymi? Wszak on rzekł: Nie ma człowiek pożytku z tego, że ma upodobanie w Bogu.” (Hi 34, 7-9) Za swoje dobre intencje i nienaganną motywację Hiob został nagrodzony wezwaniem na sąd przez samego Stwórcę, na którym On wprawdzie niczego mu nie wytłumaczył, ale uzdatnił go do pojęcia istoty swojej Osoby oraz zasadności swoich czynów, dał mu wyobrażenie chwały Boga Stworzyciela, objawioną w swoim stworzeniu. Objawienie chwały Bożej prowadzi do zrozumienia kwestii wiary bez żadnych słów.
Dzisiaj PAN Bóg wzywa nas do zastanowienia się nad naszym postępowaniem i do ujawnienia przed Nim naszych motywacji i pobudek kierujących naszym indywidualnym życiem. I dzisiaj możliwy jest sąd z Bogiem, który jest lepszą opcją niż milczenie i niewzywanie Boga na pomoc, niewylewanie przed Nim naszej duszy, brak rozmowy o naszych problemach i trudnościach. Wielokrotnie, poprzez wielu proroków, PAN Bóg doradzał swojemu ludowi i ukazywał mu właśnie możliwość sądu i wystawienia Go na próbę oraz obiecywał odzew. Spróbujmy zatem usilnie zrozumieć postać i osobę PANAJezusa Chrystusa, gdyż On obiecuje, iż każdemu chętnemu pozwoli się znaleźć i nieuchronnie będzie z nim lub z nią rozmawiał: „Starajmy się więc poznać PANA, usilnie poznać PANA; że go znajdziemy pewne jest jak zorza poranna i przyjdzie do nas jak deszcz, jak późny deszcz, który zrasza ziemię! (Oz 6, 3)
A do anioła kościoła w Tiatyrze napisz: To mówi Syn Boży, który ma oczy jak płomień ognia, a jego stopy podobne są do mosiądzu:
2:19
Znam twoje uczynki i miłość, i służbę, i wiarę, i twoją cierpliwość, i twoje uczynki, i wiem, że ostatnich rzeczy jest więcej niż pierwszych.
2:20
Ale mam nieco przeciwko tobie – że kobiecie Jezabel, która nazywa siebie prorokinią, pozwalasz nauczać i zwodzić moje sługi, żeby uprawiali nierząd i jedli ofiary składane bożkom.
2:21
I dałem jej czas, aby pokutowała ze swego nierządu, ale nie pokutowała.
2:22
Oto rzucę ją na łoże, a tych, którzy z nią cudzołożą, w ucisk wielki, jeśli nie będą pokutować ze swoich uczynków;
2:23
A jej dzieci porażę śmiercią. I poznają wszystkie kościoły, że ja jestem tym, który bada nerki i serca. I oddam każdemu z was według waszych uczynków.
2:24
Wam zaś i pozostałym w Tiatyrze, którzy nie mają tej nauki i którzy nie poznali – jak mówią – głębin szatana, oświadczam: Nie nałożę na was innego brzemienia.
2:25
Trzymajcie się jednak tego, co macie, aż przyjdę.
2:26
Temu, kto zwycięży i zachowa aż do końca moje uczynki, dam władzę nad narodami.
2:27
I będzie rządził nimi laską żelazną, jak naczynia gliniane będą skruszeni, jak i ja otrzymałem od mego Ojca.
2:28
I dam mu gwiazdę poranną.
2:29
Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów.
I spocznie na nim Duch PANA, duch mądrości i rozumu, duch rady i mocy, duch poznania i bojaźni PANA. I będzie czujny w bojaźni PANA. (Iz 11, 2, 3b) (UBG)
The Spirit of the Lord will rest on him – the Spirit of wisdom and of an understanding, the Spirit of counsel and of power, the Spirit of knowledge and of the fear of the Lord – and he will delight in the fear of the Lord. (Is 11, 2, 3b) (NIV)
Komentarz: Święta wiedza, rozum i lęk – w służbie Zbawiciela.
Nie będą wyrządzać krzywdy ani zabijać na całej mojej świętej górze, bo ziemia będzie napełniona poznaniem PANA, tak jak wody okrywają morze. (Iz 11, 9) (UBG)
They will neither harm nor destroy on all my holy mountain, for the earth will be full of the knowledge of the Lord as the waters of the sea. (Is 11, 9) (NIV)
Komentarz: święta wiedza daje moralność.
Każdego dnia postępuj w bojaźni PANA. (Prz 23, 17b) (UBG)
SĄDY SĄ PRZYGOTOWYWANE DLA SZYDERCÓW, A RAZY NA GRZBIET GŁUPCÓW. (Prz 19, 29) KTÓŻ MOŻE POWIEDZIEĆ: OCZYŚCIŁEM SWOJE SERCE, JESTEM CZYSTY OD SWEGO GRZECHU? (Prz 20, 9) CZY MYŚLICIE, ŻE PRZYSZDŁEM DAĆ ZIEMI POKÓJ? BYNAJMNIEJ MÓWIĘC WAM, RACZEJ ROZŁAM. (Łk 12, 51)
Jest rok 2052, wiosna. Nitka w niebieskim dresie i w niebieskiej koszulce, we fryzurze z dwóch warkoczy, stoi przerażona przed dwoma policjantami w hotelowym pokoju u stóp gór Nehemejskich. Myśli o listach, o ojcu, który mógł zmienić zdanie i zacząć ją poszukiwać, a także o planowanym wyjeździe za granicę. Drży, ale nie zmienia kamiennego wyrazu twarzy. Uderza się rękami w biodra i myśli o obozie zagłady. Słowa policjantów przypominają jej bowiem o proroctwie sprzed roku, które w tym obozie zagłady otrzymała od pani Stanisławy, zwiedzając go samotnie w pewien piątkowy ranek. Dlatego wie, że wyrażenie: „Nehemejskie Brody” oznacza groźny szpital psychiatryczny, dokąd ta Policja chce ją zapewne zabrać, bez powodu, z czystej nienawiści rasowej do pięknej winogrodzkiej kobiety oraz do jej Jezusa. Policji w rzeczywistości przeszkadza bardzo uroda Nitki oraz jej dobro i serdeczny uśmiech, które nie biorą się z pokładów głębokiego nietzscheańskiego człowieczeństwa, ale z męczeńskiej śmierci PANA Jezusa Chrystusa i jego triumfalnego zmartwychwstania i wniebowstąpienia. Nitka instynktownie broni się, do czego przygotowywała się już od dawna, planując swój wyjazd w te strony. Ostatnio czytała nawet ciekawą, skradzioną z maleńkiego pensjonatu, pozycję o nehemejskiej Policji oraz o metodach terroru, stosowanych przez nią wobec jej obywateli oraz o braku praworządności. Jest więc dobrze przygotowana do stawienia oporu jej funkcjonariuszom. Na stwierdzenie jednego z mężczyzn, iż jest poszukiwana przez Policję odpowiada pewnie, że przecież ma męża i dwoje dzieci, i że ci chyba jej nie poszukują. W głosie kobiety brzmi cynizm, co działa tutaj na jej korzyść. Po niechętnym okazaniu dokumentów przez Nitkę (musi zostać do tego specjalnie nakłoniona), Policja wychodzi nareszcie z pokoju, zostawiając ją znowu samą. Nitka jest wprawdzie autorką otwartych listów o zagrożeniu, jakie stwarza dla obywateli nehemejska Policja, jednak do tego nie ma zamiaru się przyznać.
Nitka jest wściekła. Stoi, upokorzona, przed hotelowym lustrem i patrzy w swoje rozszerzone źrenice, błyszczące, kocie oczy. Podejmuje w trzy sekundy swoją decyzję: wyjedzie za tydzień za granicę, szybciej niż planowała i nigdy już nie powróci do Winogrodii.
Pani Stanisława ze zdjęcia w obozie zagłady w Kredii, winogrodzkim całkiem sporym mieście, położonym na południu kraju, patrzy na Nitkę odważnie i zadzierzyście. Nitka przystaje i po chwili zaczyna do niej mówić na głos, tytułując ją po prostu „babcią” Stanisławą. Szybko nawiązuje z nią pełną ciepła, intymną relację. Stało się to, czego potrzebowała: zaprzyjaźnia się z wieloma osobami ze zdjęć w Kredii, torturowanymi przedstawicielami narodu żydowskiego. Nitka zaczyna prorokować, zachęcona przez aniołów. Proroctwo dotyczy kilku miejsc, w których ma się pojawić w przeciągu roku od tego zdarzenia. Nitka wymienia głośno trzy miejscowości, których dotąd nie znała: Nehemejskie Brody (tu ma ją spotkać policjant „z niewielkim brzuszkiem”, czarnymi włosami i czarnymi oczami, który ma ją chcieć zabrać do szpitala psychiatrycznego, a ona ma się przed nim obronić i w dodatku nie zakochać się), Nehemejską Izbę, gdzie ma uczęszczać do kościoła luterańskiego oraz Nehemejską Wyżnię, gdzie ma uzyskać sławę w nieznanych jeszcze okolicznościach. Ponadto, po dokonaniu się pewnego czasu, Nitka ma zacząć rządzić światem, co brzmi fascynująco dla jej skromnych, nieprzyzwyczajonych do takich obietnic, uszu.