WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XII) (17 LUTEGO 2026)

Tu bierze długopis do ręki i kreśli w zeszycie kilka dłuższych myśli o swoim nowym postulacie filozoficznym, który będzie zwany przez nią odtąd jako „Antyelementaryzm. Traktat o zwiedzeniu człowieka.” Nitka pisze. Moja teza: Człowiek nie zawiera w sobie cząstki Boga.

Jest konceptualne, iż subiektywnie i obiektywnie istniejące w rzeczywistości poza nami obiekty naszych myśli nie są zawarte w nas samych. To, o czym myślimy, jest zarówno subiektywne (przetworzone, przepracowane przez maszynę naszego umysłu) jak i obiektywne (tak samo doświadczane, postrzegane i oceniane przez wszystkich ludzi, tak samo poddane ich krytyce), tj. obserwowane i doświadczane przez naszych pięć zmysłów jako istniejące tak samo, występujące tak samo w danej nam zewnętrznej rzeczywistości.

Obiekty naszych myśli są w stosunku do nas pokrewne (zastany, istniejący świat oraz my sami jesteśmy bytem stworzonym przez jednego Stwórcę z podobnych pierwiastków) jak i niepokrewne, a mamy tu na myśli, rozpatrując te drugie, rzeczywistość, którą stanowi Bóg i Kosmos. Bóg nie jest nam pokrewny, tj. nie składa się z tych samych pierwiastków (za wyjątkiem wcielonego Syna Bożego, Pana Jezusa Chrystusa.)

Konceptualny Bóg i Kosmos nie są zawarte w naszym umyśle (mózgu, sercu itp.) chociaż jesteśmy w stanie je wymyślić (to znaczy wydedukować ich istnienie) i o nich myśleć, tj. do nich się odnosić, dodam, także i obiektywnie. Podobnie, zastany świat stworzony, obserwowany i doświadczany przez nas, nie jest zawarty w nas, chociaż istnieje w naszym umyśle (mózgu, sercu, itp.) Jest on jedynie rejestrowany, odbierany, doświadczany. Jest nam pokrewny pod kątem faktu zbudowania go z podobnych pierwiastków.

Bóg Ojciec i Bóg Duch Święty nie są nam pokrewni fizycznie i, choć myślimy o nich obiektywnie (to znaczy, wszyscy żywimy wobec nich podobne myśli, wyobrażenia, postawy) zawieramy w sobie jedynie ich koncept, tj. wyobrażenie, myśli, „dotykamy” ich poprzez naszą percepcję. Rzeka, o której myślę, nie jest we mnie, pomimo skupienia się na miejscowości Myślenice, to miasto nie wystąpi we mnie. Uznaję ich istnienie i jednocześnie muszę uczciwie przyznać, że nie potrzebuję ich widzieć, dotykać, czuć, wąchać, obiektywnie doświadczać, i że nie muszę się z nimi łączyć w żadnym innym konceptualnym związku, by zapewnić im obiektywne istnienie. Są one w tym aspekcie zupełnie ode mnie niezależnym bytem.

Co więcej, możemy jedynie, dzięki zdolnościom naszych pięciu zmysłów, uznawać istnienie pewnych przedmiotów i zjawisk w otaczającej nas rzeczywistości, jednak nie jest to równoznaczne z zawieraniem ich w sobie. Przykładowo, mogę dostrzegać rzekę, przepływającą przez las za moim domem, czy też uznać, iż polskie miasto, Myślenice, jest położone w odległości czterdziestu minut jazdy samochodem od Krakowa, natomiast te podmioty nie stanowią w żaden sposób części mojej istoty! Może ich tam, gdzie były, nawet nie być, a ja – chociaż współwystępuję z nimi, nie tracę niczego z cech mojego bytu. Analogicznie, panujący we Wszechświecie Majestat, nie zaprzepaszcza niczego, kiedy dany, stworzony przez niego człowiek, odstępuje od wiary w Niego, automatycznie rezygnując ze swojego zbawienia i rangi dziecka Bożego lub fizycznie umiera. Ponadto, fakt, że nie mam pojęcia o istnieniu miejscowości Busko – Zdrój, nie oznacza, że ona wcale nie istnieje; podobnie Bóg nie traci swoich cech ani nie umiera poprzez nieuznanie Go przez jakąś grupę ludzi.

Moja myśl jest jedynie energią, która doświadcza innej energii, ale nie mam generalnie mocy, by na nią wpływać, zmieniać ją i ją przekształcać (brakuje nam, istotom ludzkim, zdolności do kreacji rzeczywistości ożywionej, charakterystycznej dla Bytu Absolutnego, tj. Kreatora.) Garncarz nie jest zawarty w wytworzonym przez niego glinianym lub innego rodzaju garnku, a jedynie używa pewnych dostępnych mu materiałów (tj. pierwiastków) i swojej twórczej energii, i zarówno ten materiał jak i jego zdolności twórcze mogą być i są podziwiane w dziele jego sztuki rzemieślniczej.

Wszystkie rodzaje energii, jednakże, nawzajem się przenikają i oddziałują na siebie i tę zależność bardziej lub mniej sobie uświadamiamy. Człowiek nie ma jednak mocy, by zmaterializować Boga, doskonałą energię, i zamknąć Go w swojej realności, w swoim miejscu bytu, czy to w swoim mózgu, czy to w swoim sercu lub innym organie (np. nerkach). Wnioskuję i postuluję zatem, że Bóg i Jego Kosmos nie istnieją w nas mimo faktu, że od Boga pochodzimy i jesteśmy przez Niego stworzeni. On dał nam dech życia, tchnienie, zadziałał na nas swoją Boską energią i przekształcił swoją myśl w słowo, a słowo w materię ożywioną i oto jesteśmy tu na Ziemi – my, homo sapiens.

Z MOICH AFORYZMÓW… (17 LUTEGO 2026)

Jeżeli pragniesz zmienić świat, składaj ręce do modlitwy wieczorem, zataczając okrąg Bożej miłości dokoła globu.

Przemień nasze miasta, Panie, błagamy w miasta motyli – niech zapełnią się małymi ludźmi znaczącego celu, których krótkie modlitwy wzbudzą wulkany dobra.

Utul, Panie, błagamy, naszą wzburzoną łódkę ludzkości XXI wieku, aby płynęła śladami miłości – wprost do Boga.

Poznałam sekret życia – Jezus.

CHWILA Z TOBĄ (17 LUTEGO 2026)

Chwila z tobą

Chwila jest

jak wieczność

a wieczność

jak chwila

będąc blisko ciebie

przeżywam wieczność

rozkoszy

i chwilę

cierpienia

będąc tobie daleka

doznaję wieczności

goryczy

i chwili

uniesienia

tęsknię

a tęsknota unosi

moją duszę

do gwiazd by stąd

cię wypatrzyć

chwila z tobą

jest fizyką

Nieba

6 kwietnia 2009

SŁOWO NA DZISIAJ (17 LUTEGO 2026)

Wtedy zapalił się gniew PANA na Mojżesza i powiedział: Czyż Aaron, Lewita, nie jest twoim bratem? Wiem, że on potrafi dobrze mówić. Oto on wyjdzie ci na spotkanie, a gdy cię zobaczy, uraduje się w swoim sercu.

4:15

Ty będziesz mówił do niego i włożysz słowa w jego usta. A ja będę przy twoich ustach i przy jego ustach i pouczę was, co macie czynić.

4:16

On będzie mówił za ciebie do ludu. On będzie dla ciebie jakby ustami, a ty dla niego będziesz jakby Bogiem.

4:17

I weź w rękę tę laskę, którą będziesz czynił znaki.

4:18

Odszedł więc Mojżesz i wrócił do swego teścia Jetra, i powiedział do niego: Pozwól mi wrócić do moich braci, którzy są w Egipcie, aby zobaczyć, czy jeszcze żyją. Jetro odpowiedział Mojżeszowi: Idź w pokoju.

4:19

PAN rzekł do Mojżesza w ziemi Midian: Idź, wróć do Egiptu, bo pomarli wszyscy, którzy czyhali na twoje życie.

4:20

Mojżesz więc wziął swoją żonę i swoich synów, wsadził ich na osła i wyruszył do ziemi Egiptu. Wziął też Mojżesz laskę Boga do ręki.

Wj 4, 14-20 (UBG)

DODATKOWE SŁOWO NA DZISIAJ (16 LUTEGO 2026)

DODATKOWE SŁOWO NA DZISIAJ

(….) czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeśli więc ktoś chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. Jk 4, 4 (UBG)

Jeden jest prawodawca, który ma moc zbawić i zatracić. Jk 4, 12 (UBG)

ZBIÓR WIERSZY (16 LUTEGO 2026)

ZBIÓR WIERSZY

GRZECZNA A GRZESZNA

Byłaś grzeszna, dziś bądź grzeczna

zmiana stylu jest konieczna

niepotrzebne twe humory

są jak gorzkie muchomory!

Źle smakują twoje fochy

przygotuje ci ktoś lochy

słuszną będzie sroga kara

grzechów się przebrała miara!

Miarkuj się i nie bądź grzeszna

bo dla grzesznych rzecz trudniejsza –

chodzą światem ze złą miną

wielcy świata z tego słyną!

Nie śpij dużo, nie chodź gdzie nie trzeba

staraj się by dojść do Nieba

zamkną ciebie śpiochu w lochu

i zaginiesz w spraw natłoku!

Nie kładź znowu się na boku

dość mam pleców twych widoku

chcę cię widzieć uśmiechniętą

kwestią wiary znów przejętą!

Ci, co grzeszni kroczą w tłumie

a ty oddaj się zadumie

nie bądź grzeszna lecz bądź grzeczna

a do Nieba dojdziesz pierwsza!

25 stycznia 2026

NIEPOKÓJ MORALNY

Z czym Boryna się borykał

jakie ryki z siebie wydał

jaki miała Jagna topór

i czy mąż jej stawiał opór?

Gdy minęły pory roku

czy nasz chłop miał belkę w oku

czy dostrzegał świat klarownie

lub pojmował go opornie?

Czy rozumiał chłop Jagienkę

gdy ubierał ją w sukienkę

czy jej duszę cenił bystrze

czy też dary przeklął wszystkie?

Gdy zatańczył Jagnie świat

gdy się ruszał, skakał w takt

czy możliwe pojednanie

najtrudniejszym było zdaniem?

Kogo Reymont lepiej znał

czego się powiedzieć bał

jakie myśli żywił tłum

gdy Jagience stawiał grób?

Wszak umarła i odeszła

tak – nie była pierwsza lepsza

lżona i wydrwiona

to nie była więcej ona!

Talent, wiedza, talent, dar

podaj rękę, gdy ktoś go ma

doceń dar, przyglądnij się

żeby ci nie było źle!

PAN Bóg wszystkich obdarował

nam niczego nie żałował

dzisiaj pracuj, zdobywaj, walcz

żyć nie będziesz jeszcze raz!

1 lutego 2026

DAMA W STROJU ADAMA

Czy w stroju Adama

może chodzić dama?

Co gdy damy duma

giętka jak guma?

Co gdy się przed każdym gnie

prezentuje źle

elastyczna jak sprężyna;

być tak giętką – damy wina!

Strój Adama, nastrój Ewy

Takie dama ma potrzeby?

Niemożliwe że ta dama

znowu wdziała strój Adama!

Niemożliwe, że się waha

że przed ludźmi znów ma stracha

z sukni swojej rezygnuje

nagie ciało prezentuje!

Czy w Ogrodzie brakło czego

czy ten Eden był dla Złego

iż tak się dziś stroją damy

że w miejsce Ewy – są Adamy?

jak śpiewać będziemy polską rotę

gdy zagubimy cnotę?

Czy naprawdę w stroju Adama

może chodzić dama?

23 stycznia 2026

TAKA WIARA, CO SIĘ STARA

Czy apostołowie

siedzieli raz z Mistrzem za stołem?

Czy dwunastu apostołów

podawało do stołów?

Czy i dla apostołek

znalazł się tam jakiś stołek?

Czy zakwitła laska Aarona

mimo, że przeleciała wrona?

Czy spadała z nieba manna

mimo tego, że wiara była marna?

Czy cieszył się lud Izraela

mimo tego, że Amalekita strzelał?

Czy mówił Bóg do Mojżesza

kiedy naród izraelski zrzeszał?

Czy szli przez pustynię

dobrą do złej gry robiąc minę?

Czy zabił Bóg ród Koracha

i się nie zawahał?

Czy mówi PAN Bóg dziś przeze mnie

w nocy – gdy nie śpię

w dzień, gdy przychodzi cień

w zimie – gdy nadzieja minie

na wiosnę – gdy szczęściem rosnę

i gdy – chodząc po rosie

Jego o słowo poproszę?

Czy apostołowie

siedzieli wraz z Mistrzem za stołem?

Czy i dla apostołek

znalazł się tam jakiś stołek?

Czy modlił się PAN tam i za moją wiarę

Gdy się staram, choć ręce już stare?

Taka wiara, co się stara

nigdy nie jest przestarzała!

23 stycznia 2026

ALINKA I MALINKA

Czy naprawdę Ala

wyszła za brutala

I czy porzuciła wiarę

której miała sporą miarę?

Czy potem urodziła Malinkę

filigranową dziewczynkę

Czy Alinkę i Malinkę

całowałeś w śliczną szminkę?

Jak to się zadziało

że się stało, czego się chciało

czy Ala to czarownica

pod którą płonęła spódnica?

Czy była z Krainy Czarów

pełna swoich własnych koszmarów

czy te koszmary przekazała córce

siedzącej na chmurce?

Czy była Malinka jej córką

czy raczej tchórzliwą wiewiórką

czy wytrwa w wierze w swego Boga

czy też poślizgnie się jej noga?

Czy będzie Malinka bez matki szła

czy doda dwa plus dwa

czy też pozostanie tępa i zła??

Módl się… i – sza!

24 stycznia 2026

NAS TROJE MA NASTROJE

Tom ma dom

Tomek ma domek

dom ma także Dom-inika

i co z tego wynika?

Co gdy matematyka

wkrada się do wierszyka

co gdy polskie rymy

mądre mają miny?

A co gdy nasze nastroje

obowiązują tylko nas troje

co gdy my – tu – troje – wkładamy stroje

– jak gdyby było nas dwoje?

Coś nowego się szykuje

zmiana, wykwintne nastroje

poetyckie włożyliśmy stroje

dogodziliśmy dziś wierszem – Tobie?

22 stycznia 2026

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XI) (16 LUTEGO 2026)

Jej wzgórze zbiega raptownie w dół, i – jak pewnego razu niespodziewanie odkrywa – prowadzi do Winogrodii. Nitka nie jest zadowolona z powrotu do swojego ojczystego kraju; jak konstatuje, mieszka na granicy dwóch państw, jednak, wiedziona tęsknotą i zachwytem, odtąd czyni eskapady również do najbliższych wiosek swojej winogrodzkiej ziemi rodzinnej. Pierwsza wieś, z leśniczówką na skraju, to Sorajo, następne dwie nazywają się Tilma oraz Udana. Przyroda jest tutaj bardziej zanieczyszczona w porównaniu z Korpadią, jest także dużo mniej ziół. Wioski są jednak piękniejsze i wyglądają na bardziej przyjazne. Nitka coraz śmielej zapuszcza się w głąb przygranicznego województwa. Na jednej ze swoich wypraw odnajduje wioskę o nazwie Nehemejska Izba. Tu widnieje śliczny kościółek luterański i kobieta planuje wybrać się do niego w niedzielę na nabożeństwo. Kiedy przychodzi nareszcie ta wyczekiwana niedziela, wskakuje w swoje ulubione czarne futerko z kapturkiem i w popielaty dres, i o wpół do siódmej, według czasu wskazanego przez jej tykający teraz niebiańskimi sekundami „zegarek”, wyrusza w drogę. Liturgia i kazanie podobają jej się, jednak – pozdrowiona uprzejmie przez wikarego przed rozpoczęciem nabożeństwa – reaguje wiele i wielopłaszczyznowo znaczącym milczeniem. Nie chce odzywać się do wikarego ani do jego parafian, którzy również, jak na złość, wydają się ją znać i są w oczywisty dla niej sposób „zainteresowani” nią, z pewnością, jak podpowiada jej doświadczenie i imaginacja, nie czym innym jak tylko jej kiepską sytuacją społeczną. Jej zachowanie to jednak, dziw nad dziwy, znowu i znowu jak w błędnym kole, afront dla kościoła. Od tej chwili nie będzie tam ani akceptowana, ani szanowana. Wychodzi zatem szybko z kościółka, zabierając naprędce z tacy dwa złote. Za te skradzione pieniądze kupi sobie następnego dnia parę ziemniaków.

Nitka jest w tym momencie dogłębnie zaskoczona: na plakacie w Udanej dostrzega ogłoszenie o zaplanowanej na następny dzień imprezie szkolnej z okazji zakończenia tam roku szkolnego. Wybierze się na nią. Będzie trzymała się sama, ale zazna radości przebywania w tłumie i dowie się troszeczkę o tamtejszej mikroregionalnej kulturze. W dniu imprezy kobieta schodzi w dół swojego zbocza górskiego i udaje się na docelowe podwórko szkolne. Stoi tu wiele rozłożonych w regularnych odstępach stolików, są namioty, w których kobiety trzymają przygotowaną żywność oraz kuchenne naczynia. Nitka zwraca szczególną uwagę na jedną z tych autochtonicznych kobiet, która wydaje się być ważnym członkiem tej wiejskiej społeczności i pyta ją o możliwość wzięcia udziału w tym oto wydarzeniu. Jej rozmówczyni jest uprzejma i serdeczna, i gorąco zaprasza ją na poczęstunek.

Nitka przysiada się do grupy nauczycieli i podjada wyborne kiełbaski z chlebem. Nauczyciele rozmawiają miedzy sobą, a Nitka przysłuchuje się im z ciekawością. Jeden z nich, przyczajony, ale i popularny w grupie mężczyzna, rzuca na nią jednym pociągłym spojrzeniem, w oczywisty sposób taksując ją tu oto – w grupie zaproszonych szkolnych gości. Teoretycznie powinna czuć się tu w pełni anonimowo, a więc komfortowo, jak wszyscy inni, jednak czyżby tak było naprawdę? Kiedy kończy swój ciepły posiłek, wstaje i wychodzi poza teren szkoły. Wędruje na powrót w górę Udanej, w kierunku swojego obozowiska. Zadowolona z tego popołudnia, przysiada na chwilę przed przydrożną kapliczką, ale nie w celach kultu, i usiłuje poukładać sobie w głowie dotychczasowe wydarzenia. W tym momencie czuje się beztrosko i komfortowo.

Nagle tuż obok niej zatrzymuje się radiowóz policyjny. Nitka z początku nie ogarnia tej sytuacji, ale jednak przytomnie pyta funkcjonariuszy, kto zgłosił konieczność wylegitymowania jej. Wtedy nagle domyśla się, że był to ten zagadkowy mężczyzna ze szkolnej imprezy, którą Nitka właśnie opuściła, a który rzucił na nią badawczym, zaczepnym i źle skrywanie podekscytowanym wzrokiem. Jest zrozpaczona i wyrywa się jej z ust, że gdyby miała pistolet, strzeliłaby z pewnością do obu tych funkcjonariuszy za ich „mocno” przekraczającą jej osobiste i obywatelskie granice czynność służbową. Na pytanie, gdzie obecnie „egzystuje”, odpowiada, że zamieszkuje w pewnym nieodległym pensjonacie, „u Sary.” Zgaduje, że raczej ci panowie nie będą skłonni sprawdzić, przynajmniej nie na ten moment, prawdziwości tej informacji. A istotnie „u Sary” zamieszkiwała w początkach swojego pobytu w tych stronach. Ostatecznie jednak policjanci odjeżdżają, nie zatrzymując jej i Nitka, upokorzona i zła,  śpiesznie wraca pod górę do swojego leśnego „domku”.

Z MOICH AFORYZMÓW… (16 LUTEGO 2026)

Prawdziwa Miłość pragnie być największą Miłością – sługą wszystkich, prawdziwa Miłość pragnie płonąć najjaśniej – oświecać wszystkich, prawdziwa Miłość pragnie wypełnić całą Bożą wolę – wszystkich nawrócić.

Prawdziwa Miłość raduje się łaską bycia najmniejszą, niedostrzegalną, cichą pieśnią, wypełniającą Wszechświat – lecz ci, którzy mają uszy usłyszą ją i zauroczą się Prawdą.

Ci, którzy kroczą ścieżką Miłości biegną w wyścigu po największe niebieskie trofea.

SŁOWNE RAMIONA (16 LUTEGO 2026)

Słowne ramiona

Milczenie stroi kobietę

Sofokles

Stworzenie jest słowem

energią:

zedrzeć ze mnie

moje słowne

ubranie

to sprawić, bym milczała

milcząc, jestem naga

stoję przed tobą bez słów

pozbawiona tchu –

ty dajesz mi

swój oddech

jest nonsens

bez ciebie

jesteś moim

Adamem

nawet nie miłość

ale życie –

to ty

we mnie

do ciebie

płynę

oceanem

mojej niemocy

jestem słaba

brakiem słów

pełnią zdań mówionych do mnie przez ciebie

jestem:

w twoich

silnie

sensownych

nostalgicznie

rozpostartych

słownych

ramionach

cała naga

bez słów