HISTORIA DZIESIĄTEJ DRACHMY (8 KWIETNIA 2026)

Historia Dziesiątej Drachmy

 

Albo, która niewiasta, mając dziesięć drachm, gdy zgubi jedną drachmę, nie bierze światła, nie wymiata domu i nie szuka gorliwie, aż znajdzie? A znalazłszy, zwołuje przyjaciółki oraz sąsiadki i mówi: weselcie się ze mną, gdyż znalazłam drachmę, którą zgubiłam. Taka, mówię wam, jest radość wśród aniołów Bożych nad jednym grzesznikiem, który się upamięta.

Łuk. 15,8-10

Dzień dobry

nazywam się Drachma

Dziesiąta Drachma

może słyszeliście już trochę o mnie –

opisano moją historię

w Najsłynniejszej Księdze Świata

czy wiecie już, jaką księgę mam na myśli

i kim jestem?

Muszę wam opowiedzieć

jak bardzo byłam zrozpaczona

Tego Pamiętnego Dnia –

moja Dobra Niewiasta

zgubiła mnie –

wypadłam z jej rąk

i potoczyłam się bezradnie

po posadzce aż pod duży

drewniany kredens

moja rozpacz sięgnęła szczytu –

kto mnie teraz tutaj znajdzie?

Wiedziałam dobrze, jak rzadko

odsuwany jest kredens –

leżałam przecież tak często

na wysokim stole

w kącie salonu

i często obserwowałam

poczynania mojej Dobrej Pani –

zauważyłam, że kredens

odsuwany jest tylko

podczas wielkich świąt

czyli kilka razy w roku

aby wymieść spod niego

wszelkie brudy

a przecież do następnych świąt

jeszcze tak daleko –

ile czasu będę leżeć tutaj

zapomniana, samotna

trzęsąca się ze smutku i zimna?

Moich dziewięć towarzyszek

tuliło się teraz pewno radośnie

do siebie, to rozmawiając

to tańcząc wkoło na wysokim stole

czułam się zgubiona

właściwie martwa

bez smugi światła w ciemnym tunelu

czy potraficie wyobrazić sobie

moją sytuację i straszne uczucia

które mną wtedy targały?

Pozostało mi tylko jedno –

padłam na kolana

i błagałam z całych sił Pana Jezusa

by moja Dobra Pani nie zapomniała o mnie

i by szukała mnie

tak długo, aż mnie znajdzie

modliłam się o zbawienie

od mojej ciemności, strachu

i samotności

prosiłam o to, co było

całkowicie poza zasięgiem

moich możliwości

Jak myślicie, co

się dalej stało?

Czy Pan Jezus dokonał dla mnie

tego, co niemożliwe

i zesłał mi wspaniały ratunek?

Ależ tak!

na pewno już znacie odpowiedź

na to pytanie –

przecież jestem teraz z wami

stoję tutaj we własnej osobie –

cała i zdrowa!

Jeszcze tego samego dnia

kiedy pierwszy raz

pomodliłam się o ratunek

usłyszałam odgłosy krzątaniny

rozpoznałam głos mojej Dobrej Pani

mówiącej z przejęciem

do jakiejś innej kobiety:

„Błagam, pomóż mi szukać

jedna z moich dziesięciu drachm

zaginęła i nie wiem

jak ją mam znaleźć!!”

„Ale czemu tak rozpaczasz?”-

wykrzyknęła kobieta –

„Masz jeszcze dziewięć innych drachm

czyż ta jest tak niezwykle cenna?”

„Ta dziesiąta drachma

jest w moich oczach tak samo cenna

jak wszystkie pozostałe

kocham ją, należy do mnie

i nie spocznę, dopóki

jej nie odzyskam!”

„Dobrze, pomogę Ci więc” –

powiedziała kobieta

„Będzie to bardzo ciężkie

zadanie, jednak widzę

że jesteś gotowa

do wielkich poświęceń”

musicie na pewno się domyślać

jak mocno zabiło moje serce

kiedy usłyszałam

dźwięki tej rozmowy

prawie ze mnie wyskoczyło!

Była dla mnie nadzieja!

Moja Pani pamiętała o mnie

kochała mnie

moje życie było w jej oczach

tak cenne, jak życie

każdej jej drachmy!

Sprowadziła pomoc

aby za wszelką cenę mnie odnaleźć!

Przyznam teraz

że jeszcze nie raz od momentu tej rozmowy

utraciłam radość

poszukiwania trwały długo

dochodziły mnie odgłosy szurania

podnoszenia, zdejmowania

spadania, przesuwania

po kilku dniach moja nadzieja

prawie całkiem osłabła

ledwo trzymałam się na nogach

trzęsąc się jak piórko

na wietrze

ale wreszcie przyszła

ta upragniona chwila –

moja Pani razem ze swoją

przyjaciółką odsunęły

nieco wielki ciężki kredens

i, i – och, och

tego się nie da opisać słowami:

nie było końca radosnym okrzykom:

„Jest, jest,

moja Dziesiąta Drachma

się znalazła

oto zaginęła, ale odnalazła się

i żyje!”

Moja Pani i jej przyjaciółka

padły sobie w ramiona

po czym zaczęły całować mnie

i tulić, a potem

odniosły mnie z powrotem

na moje miejsce, gdzie czekały na mnie

moje kochane towarzyszki –

dziewięć pozostałych drachm

rozumiecie z pewnością

że musiałam wiele razy

opowiedzieć im o tym

co czułam, leżąc zagubiona

pod wielkim drewnianym kredensem

i jak wytrwale modliłam się do Pana

o zbawienie

w ten sposób nauczyłam się

mojej historii na pamięć

i postanowiłam

opowiadać ją zawsze

kiedy nadarzy się taka okazja

abyście Wy też

wiedzieli, że Pan Jezus

kocha Was jak źrenicę swego oka

jak Dziesiątą Drachmę

i nigdy nie pozwoli Wam zaginąć

módlcie się do Niego

o zbawienie, a On

Wam na pewno dopomoże!

9 września 2007

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *