Weselisko Ślimaka i Żmii
A potem było ogromne weselisko
całkiem nieopodal, całkiem nawet blisko
i wszyscy chętni byli zaproszeni:
motyle, skowronki i masa szerszeni
borsuki, tygrysy, kawki, antylopy
nawet się osioł wymknął ze swej szopy
i razem z rumakiem przybyli galopem
by na to wszystko rzucić choć raz okiem
i wszystkie anteny o tym mówiły
jak bardzo Ślimaka i Żmiję polubiły
i wszystkie gazety o tym pisały
jak pięknie Ślimakowi oba rogi stały
i jaka pokorna i wesoła była Żmija
gdy godzina jej wesela nareszcie wybiła
i wszyscy goście weselni się śmiali
chociaż też Żmii troszeczkę się bali
bo ta szacowna i wielmożna Pani
czasem człowieka ukąsi lub zrani
lecz na weselu była bardzo miła
bo ją ta godzina na lepsze odmieniła J
i wszystkie stacje w polskiej telewizji
prawiły o tej dziwnej naprawdę kolizji:
że się tak szczęśliwie zeszły te dwie drogi –
Żmii i Ślimaka – różnych gatunków
a Tatuś Żmii, co był kiedyś wrogi
pilnował by nie zabrakło tam najlepszych trunków
i pito, i gadano i się dużo śmiano
nawet gdy nastało nareszcie rano
a Ślimak i Żmija tak byli szczęśliwi
że tylko o dzieciach swoich marzyli
i wszyscy potem bardzo płakali
gdy się ze Żmiją i Ślimakiem rozstawali
i wszyscy goście weselni obiecali
że małych Wężyków nie będą się bali
że małych Ślimaczków nie rozdeptają
i że już teraz je zapraszają
do swoich domów, do swych ogrodów
bo przecież dumni też są z ich rogów
i tak się skończyło to śliczne wesele
lecz o jego bohaterach usłyszycie jeszcze wiele!
