W miarę jak trwa cykliczne leczenie w Oddziale Dziennym, a potem spokojny czas spędzany z rodzicami w domu, Nitka odzyskuje swój życiowy cel, swoje szczęście, swoją niezastąpioną niczym, jedyną dla niej przyszłość, dobrą, bo z ręki Boga, i – płomyk radości zapala się w jej wnętrzu. Nawet polubiła swoich lekarzy i terapeutów, i jakąś drobną częścią siebie chce uczestniczyć w tych terapiach oraz spotykać nowe koleżanki i kolegów, choćby z zamiarem ich ewangelizacji. Wraz z upływem czasu ma ochotę integrować się w Oddziale Dziennym także w intencji nawiązania długotrwałych, szczerych i satysfakcjonujących przyjaźni z osobami chorymi psychicznie i pełnosprawnymi inaczej. Dba także starannie o swój rozwój duchowy i nieustannie wydłuża swoją modlitwę oraz ogólny czas u stóp PANA poprzez lekturę Biblii. Nie odważa się jednak rozmawiać ze swoim Bogiem własnymi słowami, poza sporadycznymi momentami, chwilami szczególnej grozy i rozpaczy – w środku siebie jest jeszcze zgniła, upokorzona przed Nim, czuje się niewarta Go, do rdzenia zawstydzona i zgorzkniała.
Któregoś letniego tygodnia Nitka bardziej niż zwykle dotkliwie odczuwa nudę i brak wyrazu w swoim losie i wtedy jej myśli zwracają się do pewnego artykułu w czasopiśmie „Newsweek” o walorach właśnie odczuwania nudy i towarzyszącym jej następowym, potencjalnym wybuchom kreatywności i pomysłowości. Istotnie wpadła już na ten swój pomysł – chce, na podobieństwo innej pełnosprawnej inaczej chrześcijanki z Kapitalnej, ubiegać się o sponsoring któregoś ze swoich tomików poetyckich przez jakąś wybraną fundację, wspierającą ubogie talenty artystyczne. Po wspólnej modlitwie z mamą, kobieta wybiera numer fundacji „A-Z” i tu łączy się z panem Wąwozińskim, by dowiedzieć się momentalnie, że jej prośba właśnie pod tym pierwszym numerem telefonu ma szansę na realizację. Nitka otrzymuje obietnicę spotkania z damą polskiej sceny literackiej w jej własnym mieszkaniu, w osławionym Domu Literatów, na ulicy Zupnej 22, w samym sercu Kehenny. Tu mieszkało do tej pory wielu znanych twórców i krytyków sztuki literackiej i tu ma chadzać przez całe pół roku, tydzień w tydzień właśnie Nitka, aby zrealizować swój piękny i ambitny plan zaistnienia w Kehennie jako aktywna poetka i być może także kiedyś pisarka.
Ponieważ Pan Bóg jest jej przychylny, poetka uczęszcza raz w tygodniu przez okres pół roku do mieszkania wielmożnej pani Sofy, mieszczącego się w Kamienicy Literatów, i tu usiłuje ją przekonać co do zasadności jej niepisanego wniosku o tak ważne i potrzebne jej wsparcie w tym ogromnym wyróżnieniu społecznym. Wszystko idzie po jej myśli i chociaż kobieta nie otwiera się prywatnie na panią Sofę i nie zawierza jej swoich emocji lub wnętrza, jej wiersze zyskują dużą aprobatę tej wielmożnej pani. Wszystko, co się właśnie dzieje, Nitka przelewa na papier swojego pamiętnika i jest ogólnie przeszczęśliwa, i w iluś tam wielkich procentach odurzona swoim nowym towarzystwem i tą rosnącą zażyłością. Jednak tuż przed zaplanowanym finalnym spotkaniem z jej wydawcą, panem Wiwiórskim, pani Sofa daje jej do zrozumienia, że plan upadł i że więcej nie może nic dla niej zrobić. Wtedy zrozpaczona kobieta wybiera na tarczy numerowej swojego smartfona numer telefonu do pana Wiwiórkowskiego i profesjonalnie i samodzielnie, na własną rękę, umawia spotkanie w trzy osoby. Pani Sofa, pan Wiwiórkowki i ona sama – Nitka – na przekór jej „dobrej” pani – spotkają się w Domu Literatów na Zupnej 22, w lokalu tej wielmożnej pani. Spotkanie osiąga swoją metę na zapewnieniu o publikacji jej dzieła, zatytułowanego „Walka o Miasto”, proroczego tomiku, stanowiącego między innymi duchowe i polityczne proroctwo dla jej miasta Kehenny. Tomik rzeczywiście zostaje wydrukowany i pełna lęku i niepewności Nitka odbiera go z rąk swojego, w jej ocenie, cudownego wydawcy, który stanął na wysokości zadania i dotrzymał swojego danego jej słowa. Z czasem poetka dowie się, że z wyznania jest on zarówno katolikiem jak i luteraninem, co wiele jej wyjaśnia.
Za radą jej pani psycholożki, Nitka trafia na przyszpitalny Klub Poetycki „ŚWir” dla osób po kryzysie psychicznym i tu od razu, z miejsca, poznaje swojego kolejnego wydawcę…, z którym nawiąże następnie ożywioną i bardzo osobliwą znajomość pełną wzajemnego podziwu i fascynacji. Rok po roku Nitka publikuje tu swoje stare dzieła, które trzeba jeszcze tylko trochę doszlifować oraz pisze nowe, dojrzalsze utwory, a może są one… po prostu inne.
Po pięciu latach takiego niezwykle trudnego, a jednak atrakcyjnego dla niej osobistego toru życia umiera na chorobę nowotworową krwi jej matka i poetka powstaje tego samego dnia do swojego otwartego z tym momentem losu, by w jej i jej ojca mieszkaniu spełniać obowiązki pani domu.
Z jej poszarpanych przez los wspomnień o trudnych i skomplikowanych przeżyciach i religijnych rozważaniach, których bez liku doświadczyła, oraz jej zwykle jednak (mimo obecności przyjaznych, przeważnie tak jak ona odrzuconych społecznie osób) samotnej ścieżki z PANEM, rodzą się krótkie lecz treściwe opowiadania (traktujące na ogół o jej duchowej, codziennej walce z chorobą psychiczną), które Nitka składa na cele swoich dzienników w takie oto zapalne i pełne namiętności historie:
