Dzieci mojego Syna
Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem, a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który samego siebie złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie.
I Tym. 2,5,6
Kropelki moich marzeń
o Jego dzieciach
wyschły szybciej
niż powiał
wiatr –
tajemniczy wiatr
przewiał moją nadzieję
biegnącą zawsze odważnie
jak wierząca kometa
podchodzącą do drzwi spełnienia
kulturalnie pytającą
o
SENS
nie
zawsze
czułam się matką Boga
słowa w moich pamiętnikach
nie
zawsze
pamiętały że Bóg jest słowem
czasem
marzenia
pachniały grzechem
który wycierałam szybko
i wstydliwie
kolorową ściereczką
do naczyń
aby własny Syn
go
nie zobaczył
czekanie na
Jego dzieci
było dla mnie i męża
wyglądaniem luźno opadających
warkoczy złota
na zgrabne srebrne plecy Ziemi
czekaniem na
CUD
który według Niego
nigdy nie miał się
wydarzyć
jednak
kiedy
przyjdą jego z Boga
narodzone dzieci
pokolenia z wiatru Ducha
utworzonych ludzi
wtedy – proszę –
nie skazujcie ich
na ból –
tylko dlatego
że są lepsze
bardziej stroniące
od złego
więcej pragnące dla Was
Nieba
niż wy łakniecie
własnych dzieci
wtedy
proszę
przyjmijcie ich
jak ludzi
nie pozwólcie im cierpieć
jak Jemu
przedłużać wieczność Jego agonii
o nieskończoność
ich męki
chociaż
jestem
tylko Jego
radością
matczynym kubkiem
żywej nadziei
jednak – błagam –
przez wszystkie przyszłe pokolenia
niech Bogiem radosne Jego dzieci
niosą w sobie również radość
tego świata
za coś jednak
przez niego
POKOCHANE
13 czerwca 2012
