WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XXV) (2 MARCA 2026)

Miejscem jej emocjonalnego i duchowego wzrostu stał się zatem wybrany dla niej przez jej PANA zbór protestancki. Był to mały „zborek”, składający się niemalże tylko z najbliższej rodziny, babci, cioć oraz kuzynów i kuzynek, i kilku innych postronnych członków, którzy nie wiadomo dlaczego w nim się znaleźli, a jeszcze dziwniejsze było, że trwali przy swojej decyzji, by w nim pozostać. Niektórzy z nich byli reprezentantami winogrodzkiej arystokracji, inni – pospolitymi mordercami. Na kazalnicy, przykrytej purpurową miękką, zamszową tkaniną, widniały duże litery biblijnego cytatu: „Pan jest blisko”, który nieodmiennie ośmielał dziewczynkę do głębszej medytacji. Żyła niemal w cieniu tego cytatu, wiedziała i czuła namacalnie, że PAN Jezus Chrystus istotnie jest blisko niej, małej protestantki, prowadzącej życie spokojne i ciche, niemal pozbawione wyrazu, jak i wszelkiego dreszczyku emocji. Jednak „PAN” – czy to namacalnie obecne dla niej Słowo nie brzmi lepiej niż wszelkie osiągnięcia i zaszczyty, masa przystojnych chłopców, wesołych i lgnących do niej koleżanek oraz stosy kolorowych fotografii – jej własnych fotografii w zagranicznych żurnalach mody i na najbardziej liczących się modowych wybiegach? Czy dopełnienie „jest blisko” nie oznacza czegoś bardziej słodkiego i fascynującego niż wspólne z rówieśnikami wycieczki do najpiękniejszych zakątków Winogrodii czy zagranicznych kurortów i pomników przyrody oraz parków rozrywki? „Imię PANA jest potężną wieżą, sprawiedliwy ucieka do niej i jest bezpieczny”, czytała dziewczynka w Księdze Przysłów 18, 10. Co to znaczy właściwie „Pan jest blisko” oraz dodatkowo wyraz „Mojżesz” – przywódca Izraela, wielki wódz i dowódca wojskowy, któremu PAN rzeczywiście był bardzo bliski, i któremu pozwolił na wiele niezwykłych wygranych bitew i walk? Co kryje się za terminami „prorok” oraz „prorokowanie”? Jaka moc i jaki żar tkwią w przebywaniu w Bożej obecności dzień po dniu i czasami nieprzespaną noc za nocą? Co to oznacza dla niej i czy ona także mieści się w jakimś stopniu w Bożym planie dla ludzkości przełomu wieków?

Było to niepodważalną i nietrudną do zauważenia prawdą, że Bóg kochał Nitkę. Nie można było nie zauważyć rysów Jego miłości na jej twarzy, ciepła rąk, łagodnych słów, które padały rzadko i przy niektórych tylko szczególnych okolicznościach, rozważne, dobre i przyjazne. Bożej chwały w wyrazie jej oczu. Dziewczynka pragnęła i łaknęła Boga i Bożych prawd, sama uciekała się w samotność, gdzie mogła kontemplować PAŃSKIE stworzenie oraz wykreowanych przez niego bardzo dobrze ludzi oraz gdzie usilnie pragnęła ewangelizować swoich bliźnich. Nie łaknęła jednak ich towarzystwa, ponieważ mama zbiła kiedyś zupełnie grzeczną Nitkę przy jej koleżance na gołą pupę, a na pytanie córki, dlaczego to zrobiła, odpowiedziała po prostu, że było to winą dziewczynki, gdyż była niegrzeczna. Dziecko zrozumiało wtedy, że należy być brzydką i głupią, i nie myśleć w ogóle, o niczym, by przeżyć i trwać. A jej PAN motywował ją codziennie do tego trwania. Kiedy Nitka miała cztery latka, mama zrobiła to ponownie – zbiła Nitkę i jej brata znowu na gołą pupę skórzanym paskiem, ponieważ przyszli do domu kwadrans po porze obiadowej, a przecież nie mieli jeszcze wtedy na rękach zegarków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *