Jednak na dworcu w Prostej-Białej dzieje się coś zaskakującego, co zmieni jej życiorys o sto osiemdziesiąt stopni i zabarwi na różowo jej wychudłe od wieloaspektowego postu istnienie – Nitka kieruje swoje, ostatnio zazwyczaj wyczerpane kroki do bufetu dworcowego zamiast na stację kolejową i tutaj – czekając w niedługiej kolejce – spotyka pewnego rosłego, muskularnego i niemłodego już mężczyznę. Ten proponuje jej wspólny stolik. Chwilę rozmawiają, Nitka popisuje się swoją duchową wiedzą i naukową analizą przeczytanych niedawno z porzuconej przez kogoś na dworcowej ławce gazety artykułów, po czym nieznajomy zaprasza ją do spędzenia tej nocy razem z nim, w hotelu. Kobieta pyta łatwowiernie i z olbrzymią nadzieją, czy chodzi o dwa osobne pokoje (na dwa osobne miałaby jeszcze jakąś ochotę) i nie wiedząc dlaczego (nieracjonalnie myśląc o pomocy materialnej i emocjonalnej od tego mężczyzny, przy czym scenariusz otrzymywania jedynie pomocy od każdego z nieznajomych jej mężczyzn ma wpojony jej od wczesnego dzieciństwa) wyrusza z tym obcym mężczyzną taksówką w nową, niepewną i zapewne, jak się trochę domyśla, okrutną, a zarazem zachwycającą ją, bo nową rzeczywistość.
W czasie podróży taksówką Nitka krzyczy na taksówkarza, nie wiedząc dlaczego, podobnie jak nie rozumie i nie ogarnia tego, dlaczego zamiast siedzieć w pociągu do domu, zasiada teraz oto w prywatnym transporcie do być może znakomitego hotelu i upiera się przed kierowcą pojazdu, że jej partner jest bogatym i ważnym Amerykaninem, którego należy wyjątkowo i z czcią traktować, ponieważ on jej rodakom czymś najwyraźniej grozi. Wreszcie za drugim podejściem – gdyż pierwszy pensjonat nie ma w ofercie wolnych pokoi – docierają do docelowego miejsca – do dość sporego rozmiarami, ale raczej przeciętnego hotelu. Tomek, gdyż tak tytułuje siebie nieznajomy, kupuje im dwa piwa, po czym korzysta pierwszy z łazienki, a kobieta instynktownie wyczuwa, że oto kroi się przed nią przedziwna noc. Więcej jednak na razie o tej nocy nie myśli. Przychodzi czas na kąpiel Nitki – Tomek trochę przez nią spodziewanie otwiera drzwi łazienki z zewnątrz i Nitkę ogarnia panika. Kiedy wychodzi, ze wstydu i strachu owinięta swoją długą, atrakcyjną chustą w kolorze indygo, Tomek wymaga natychmiast, by rozebrała się do naga. Nitka staje zatem przed nim naga, niezdolna by odmówić, i czuje do siebie samej w tym momencie już tylko obrzydzenie, połączone wszak z ekscytacją oraz wielki lęk przed właśnie zaproszoną do jej własnego życia, jej własnym grzechem, przyszłością. Ale zaraz, coś się dzieje, czuje nagle, iż spomiędzy jej nóg cieknie gęsta krew. Panika mija, do pokoju wkracza jej PAN Bóg i ratuje swoje dziecko przed współżyciem seksualnym z tym całkowicie obcym dla niej mężczyzną.
