Wiele kwestii w życiu Nitki to nieugięte znaki zapytania i ona praktycznie nie ma już żadnych sił, by je prostować w wykrzykniki. Do lokalnego kościoła Nitki, kościoła „Laodyceja”, kiedy miała dwadzieścia dwa lata, przyjechała grupa Amerykanów i życie jej straciło urok, gdyż oni ją po prostu znienawidzili od samego początku. Po jakimś czasie została tu rodzina pastorów z synem. Matka dziecka, piękna i zła Anabelle Bitch, krążyła wokół niej zła jak złośliwy ślimak, być może nawet jego podstępny gatunek ślinik luzytański, kusząc ją i nęcąc do zła ze względu na jej głębokie zranienie, zadane właśnie przez tę Anabelle. Z zasady zawsze ją odrzucała gęstym niechęci, ordynarnym krzykiem lub milczeniem. Z definicji dbała starannie o to, by nie utrzymywać z nią żadnego kontaktu. Była – domyślnie – zawistna o jej urodę, inteligencję, talenty, dary duchowe i osobiste poznanie i objawienie Boga lub obrzydzona – jej osobistym dramatem i osamotnieniem. Następnie obrzydziła ja sobie gruntownie i odrzuciła – przez siebie i przez prawie wszystkich innych tam obecnych w ich towarzystwie – nakłonionych do tego – na pięć tysięcy kilometrów duchowej stagnacji. Jej mąż odczuwał – domyślnie – głębokie, podszyte dzikim erotyzmem i okrutne obrzydzenie skierowane wprost na nią, a potem – nie widząc szansy na gwałt (o seksie nawet wprost nie wspomniał, ale Nitka wiedziała to) – równie gorąco ją znienawidził. Razem z żoną otrzymali na samym wstępie ich zamieszkiwania w Kehennie wysokie lokalne i – chociaż to mało prawdopodobne – również międzynarodowe stanowiska w Kehennie, wpływając na jej życie polityczne i zaprzestali udowadniać swoją wiarę na drodze ewangelizacji, a zaraz potem całkowicie zaprzestali wiary w Mistrza, przekształcając ich kościół powoli na grzęskie lecz popularne tory mormonizmu. Pastor Bitch był ponadto zazdrosny o Nitki reinterpretację Biblii i na ich kiedyś odbytym, podzielonym na wiele sekcji kościelnym studium biblijnym, zaprzeczał wszystkiemu, co mówiła, jakby to nie było możliwe do pogodzenia z duchem wyznawanej przez ich kościół teologii, a przecież było. Nitka umknęła zatem do innego kościoła, ale po pół roku wróciła, cała pokiereszowana psychicznie, również i tam odepchnięta przez przyjaciół tamtejszego pastora. Poruszała się w świecie bez nadziei, bez wyjścia – skazana na ten oto jej macierzysty kościół i na całe to zgotowane jej przez piękną i złą Anabelle Bitch i jej męża oraz dzieci nieszczęście. Pastorzy z Ameryki obmawiali ją i izolowali ją od reszty wyznawców Boga, tak aby nie miała żadnych przyjaciół i przypadkiem nie wyszła za mąż lepiej niż oni sami lub nie miała lepszej kariery w keheńskim społeczeństwie. Jej rodzinie ten sposób postępowania był bardzo na rękę, gdyż to oni mieli się teraz dużo lepiej. Wszak im bardziej ludzie z Nitki szydzili, tym głębiej oni sami byli szanowani i akceptowani, a ona z kolei – lekceważona i wyśmiewana. Początkowo starała się jeszcze o służbę w kościele, o śpiew w ich małym chórze, pracę z dziećmi – jednak złośliwa i surowa krytyka pastorów pozbawiły ją emocjonalnie i psychicznie tej możliwości. Zniechęcona i przybita, pogrążyła się w chorobę psychiczną, a z czasem także w towarzyszącą jej psychiczną i społeczną niepełnosprawność.
