WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. VI) (11 LUTEGO 2026)

Teraz przychodzi kolej na zatroszczenie się o materac do spania. Nitka jest podekscytowana i ma ochotę na więcej komfortu. Rusza w dół wioski, by wypatrywać swojego szczęścia. I tak, na podwórku jednego z korpadyjskich domów, odnajduje stary, porzucony, zużyty materac. Ale w jej oczach nadaje się on świetnie do jej nowego gniazdka. W czasie innej jeszcze wyprawy w głąb sąsiadującego lasu odnajduje kolejne dwa niepotrzebne nikomu materace. Ależ to naprawdę na nowo odnalezione niebo: Nitka ma wygodne posłanie, materace leżą na ziemi, na materacach leży karimata, a na niej spoczywa śpiwór i ona w tym śpiworze. Ani przez dwie sekundy nie przeraża jej myśl o ohydnych pająkach czy straszliwych żmijach. Czuje się błogosławiona: ma tak wiele, tyle marzeń nagle spełnionych, spokój i ciszę, w ciszy brak zagrożenia i brak samotności, gdyż dużo mówi sama do siebie. A Nitka dla siebie samej jest zarówno genialna jak i tępa, przyjazna jak i nietowarzyska, kochającymi ramionami ogarniająca świat jak i emocjonalnie stłumiona z braku doświadczenia. Taką uczynili jej ludzie, jej rodzina i Żydzi z Winogrodii, nie dając jej nigdy naprawdę dojrzeć ani poznać siebie, ani ujawnić się jej wybitnej, skomplikowanej osobowości. Ich motywem była zazdrość o miłość Chrystusa do niej oraz o subtelne szlaki, którymi wiódł ją cierpliwie i cierpiąco za rękę, ale także jej niewątpliwe grzechy, ją samą nisko ciągnące ku ziemi. Jednak te psychotyczne rozmowy ze sobą są także na swój sposób przyjemne i przynoszą jej wiele cichej satysfakcji.

Każdej nocy zapada w słodki, głęboki sen. Rankiem budzi się gotowa do nowych wyzwań, przecierająca oto nowe szlaki i wyjątkowa, udowadniająca wszystkim i także tym policjantom z Nehemejskich gór, że może więcej, więcej nawet niż oni sami.

Niedaleko jej „domku” znajduje się domek leśniczego na drzewie. Nitka wspina się po drabinie i znajduje tu dwie porządne ciepłe, żołnierskie kurtki. Te zabiera, by okryć się nimi w nocy.

Nitka jest znowu w ciąży. Uroiła się jej para bliźniąt, chłopiec i dziewczynka. Kobieta spaceruje po górskich ścieżkach „z niewielkim brzuszkiem” i śpiewa oraz mówi do swoich nienarodzonych dzieci. Chociaż myśli, że coś jest z nią nie w porządku – przecież ostatnio ani w ogóle w żadnej przeszłości nie należała seksualnie do mężczyzny (za wyjątkiem dwukrotnego gwałtu, zdarzeń zbyt bolesnych, by je opisywać) – wierzy jednak we wszechmoc i potęgę swojego Boga. W ten oto sposób Nitka dalej myśli o Bogu i o więziach, które istnieją pomiędzy nią a Nim: wielkim Bogiem i ubogim, bezdomnym człowiekiem, i to w dodatku samotną kobietą. W stawie na jednej z leśnych, budzących ją codziennie do życia ścieżek, rechocą żaby i kobieta boi się ich, i myśli o nadchodzącej porażce. Otrząsa się jednak ze smutku i pesymizmu, i zwiedza dalej las z niegasnącą, płonącą nadzieją.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *