JĄDRO ŻYCIA
Kilka słów od Autorki…
Przygodą mojego życia była wycieczka na Litwę do Szostakowa, miasta położonego na granicy Polski i Litwy. Tam położyłam się na siarczystym mrozie w samotnej, opuszczonej chatce bez szyb i bez drzwi, i postanowiłam umrzeć. Żywiłam się wtedy chlebem i napojami kolorowymi oraz witaminami, które przywiozłam z domu z Krakowa. Kiedy mróz miał osiągnąć trzydzieści stopni, pomodliłam się i ułożyłam się wygodnie w łóżku, posprzątawszy uprzednio moją izdebkę dokładnie i starannie. Wtedy do chatki wszedł Ktoś, a ja zamarłam z przerażenia. Tak spotkałam Romane, który zaprosił mnie do swojego domu. Było tam brudno, ciepło i przytulnie.
Oddałam mu się tej nocy i tak zrodziła się we mnie miłość do tego Litwina. Tej historii z pewnością nigdy nie zapomnę. On gościł mnie w swojej chatce trzy dni i trzy noce, i dał mi znowu Nadzieję. Wróciłam do Krakowa i znowu postanowiłam pisać dla Chrystusa i dla ludzi, którzy mnie potrzebują. Moja wiara została odnowiona, tak jak wierność Jonasza, który przebywał we wnętrznościach wielkiej ryby przez trzy dni i trzy noce, i modlił się do Pana. Serdecznie dziękuję tym wszystkim na świecie, którzy mi jakoś pomogli i pozwolili iść dalej ze Słowami Życia. Dziękuję i tym, którzy modlili się za mnie i brata, kiedy byliśmy małymi dziećmi. To właśnie dzięki tym modlitwom potrafiliśmy kochać ludzi i świat. Zatrzymuję się na chwilę, by poprosić o dalsze modlitwy, bym pozostała integralna i wierna mojemu Panu, którego Wy także dobrze znacie.
Dziękuję!!
Hanna Łucja Kowalczyk
Pomnik dla przyjaciela
Niesiesz mi młodość
soczystą jak arbuz
nabrzmiałe od marzenia serce
dłonie jak jednoroczne buki
splecione ciasno na znak przyjaźni
Niesiesz mi
krystaliczną radość
czystą jak kropla wód Beskidu
niezamąconą niczym przyszłość
wolną od szumu czarnych skrzydeł
Niesiesz mi
powiew pierwszych wiosen
mocny jak stado wolnych koni
jak uniesiona w górę ręka
pisząca wiersze o miłości
Niesiesz mi
nieugiętą moc pragnienia
nieugaszoną żądzę życia
sen o pływaniu w morzu świata
co zawsze śnił mi się na jawie
Niesiesz mi
pierwsze drgnienia skrzypiec
nucące pieśni dorastania
pierwsze dojrzałe silne kroki
po własnej stąpające ścieżce
Niesiesz mi
podmuch namiętności
żar co się palił jak ognisko
wielkie płomienie świadomości
tego co znaczy słowo: „człowiek”
Niesiesz mi
świeżość letnich nocy
jasnych od gwiazd na dobrym niebie
które jak mocno wierzyliśmy
były ławicą drogowskazów
ogromną mapą pełną szczęścia
nad oceanem ludzkich miast
sierpień 2007
