WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. II) (1 LUTEGO 2026)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. II)

Jest rok 2052, wiosna. Nitka w niebieskim dresie i w niebieskiej koszulce, we fryzurze z dwóch warkoczy, stoi przerażona przed dwoma policjantami w hotelowym pokoju u stóp gór Nehemejskich. Myśli o listach, o ojcu, który mógł zmienić zdanie i zacząć ją poszukiwać, a także o planowanym wyjeździe za granicę. Drży, ale nie zmienia kamiennego wyrazu twarzy. Uderza się rękami w biodra i myśli o obozie zagłady. Słowa policjantów przypominają jej bowiem o proroctwie sprzed roku, które w tym obozie zagłady otrzymała od pani Stanisławy, zwiedzając go samotnie w pewien piątkowy ranek. Dlatego wie, że wyrażenie: „Nehemejskie Brody” oznacza groźny szpital psychiatryczny, dokąd ta Policja chce ją zapewne zabrać, bez powodu, z czystej nienawiści rasowej do pięknej winogrodzkiej kobiety oraz do jej Jezusa. Policji w rzeczywistości przeszkadza bardzo uroda Nitki oraz jej dobro i serdeczny uśmiech, które nie biorą się z pokładów głębokiego nietzscheańskiego człowieczeństwa, ale z męczeńskiej śmierci PANA Jezusa Chrystusa i jego triumfalnego zmartwychwstania i wniebowstąpienia. Nitka instynktownie broni się, do czego przygotowywała się już od dawna, planując swój wyjazd w te strony. Ostatnio czytała nawet ciekawą, skradzioną z maleńkiego pensjonatu, pozycję o nehemejskiej Policji oraz o metodach terroru, stosowanych przez nią wobec jej obywateli oraz o braku praworządności. Jest więc dobrze przygotowana do stawienia oporu jej funkcjonariuszom. Na stwierdzenie jednego z mężczyzn, iż jest poszukiwana przez Policję odpowiada pewnie, że przecież ma męża i dwoje dzieci, i że ci chyba jej nie poszukują. W głosie kobiety brzmi cynizm, co działa tutaj na jej korzyść. Po niechętnym okazaniu dokumentów przez Nitkę (musi zostać do tego specjalnie nakłoniona), Policja wychodzi nareszcie z pokoju, zostawiając ją znowu samą. Nitka jest wprawdzie autorką otwartych listów o zagrożeniu, jakie stwarza dla obywateli nehemejska Policja, jednak do tego nie ma zamiaru się przyznać.

Nitka jest wściekła. Stoi, upokorzona, przed hotelowym lustrem i patrzy w swoje rozszerzone źrenice, błyszczące, kocie oczy. Podejmuje w trzy sekundy swoją decyzję: wyjedzie za tydzień za granicę, szybciej niż planowała i nigdy już nie powróci do Winogrodii.

Pani Stanisława ze zdjęcia w obozie zagłady w Kredii, winogrodzkim całkiem sporym mieście, położonym na południu kraju, patrzy na Nitkę odważnie i zadzierzyście. Nitka przystaje i po chwili zaczyna do niej mówić na głos, tytułując ją po prostu „babcią” Stanisławą. Szybko nawiązuje z nią pełną ciepła, intymną relację. Stało się to, czego potrzebowała: zaprzyjaźnia się z wieloma osobami ze zdjęć w Kredii, torturowanymi przedstawicielami narodu żydowskiego. Nitka zaczyna prorokować, zachęcona przez aniołów. Proroctwo dotyczy kilku miejsc, w których ma się pojawić w przeciągu roku od tego zdarzenia. Nitka wymienia głośno trzy miejscowości, których dotąd nie znała: Nehemejskie Brody (tu ma ją spotkać policjant „z niewielkim brzuszkiem”, czarnymi włosami i czarnymi oczami, który ma ją chcieć zabrać do szpitala psychiatrycznego, a ona ma się przed nim obronić i w dodatku nie zakochać się), Nehemejską Izbę, gdzie ma uczęszczać do kościoła luterańskiego oraz Nehemejską Wyżnię, gdzie ma uzyskać sławę w nieznanych jeszcze okolicznościach. Ponadto, po dokonaniu się pewnego czasu, Nitka ma zacząć rządzić światem, co brzmi fascynująco dla jej skromnych, nieprzyzwyczajonych do takich obietnic, uszu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *