WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XXXVI) (14 MARCA 2026)

Bliźnięta kończą szkołę podstawową jako jedni z jej najwybitniejszych uczniów, z przewagą ocen celujących nad bardzo dobrymi i szczególnymi osiągnięciami  w nauce u Wilhelma, a w sporcie – u Nitki. Wilhelm bowiem zajmuje piąte miejsce w wojewódzkim konkursie historycznym,  a Nitka jest podwójnym mistrzem Polski w tenisie stołowym w grze pojedynczej i deblowej. Zanim jednak uzyskają swoje dyplomy i będą przeżywać swoje pierwsze poważne sukcesy w edukacji, w życiu brata Nitki zachodzi tragedia – zapada na chorobę psychiczną, okrutną w swoim przebiegu wegetatywną nerwicę natręctw. Nitka, dzieląca z nim jeden pokój, jest świadkiem tego ogromnego horroru, jej brat odtąd będzie umierał długo za życia, coraz bardziej obcy i odległy, przez nikogo nie wsparty, z nieopatrzonymi i niezagojonymi ranami. Nikt – łącznie z nią samą, bezradną wobec jego tragedii i winną braku udzielenia mu wsparcia – nie poda mu ręki, nikt się nim nie zainteresuje, nikt nie potraktuje go poważnie, nikt nie dojdzie do sedna problemu, nikt ani nie ona sama właśnie – jego „dobra” i wierna mu Nitka.

            Ale siostra i brat wstępują teraz w progi słynnego pierwszego liceum ogólnokształcącego w Kehennie i dostają się do dwóch różnych klas, matematyczno – fizycznej w przypadku Wilhelma, a Nitka wybiera dla siebie profil humanistyczny z rozszerzonym językiem francuskim. Tu, na samym wstępie, koszmar Wilhelma zacznie nabierać astronomicznych prędkości, czyli będzie postępować i potęgować się groza jego odrzucenia przez nauczycieli i uczniów, ich wzgardy, werbalnej i fizycznej agresji, jego utraty sił i powolnego rozpadu pięknej i skomplikowanej psychiki. Wilhelm, jak starożytny gladiator, stoczy teraz samotną walkę o swoją duchowość i życie fizyczne, otoczony z każdej strony świadkami, których powołał jego PAN na nadchodzący coraz prędzej i wyraźniej moment Sądu Ostatecznego, na którym każdy z nas zda sprawę przed Bogiem z próby swojej wieczności. Chociaż fizycznie i psychicznie pokonany – zyska ogromną i rodzącą podziw osobistą miłość i godną pozazdroszczenia wiarę w rzeczywistość i oczywistość swojego Boga na ziemi. Chociaż śmierć czai się już tuż tuż za progiem, młody mężczyzna będąc świadkiem Boga na świecie, będzie uczył się Biblii na pamięć oraz rozdawał dobre uczynki wokoło, jak kasztany spadają jesienią z „drzew dojrzałości” i cieszą ludzi swoim kształtem, kolorem i dobrą wymową. Będzie także uczył się w szkole Bożej modlitwy, on – wojownik Jezusa, żołnierz o sprawy Wieczności i jego oraz Nitki doczesnego losu. Ten młody, kilkunastoletni Wilhelm, na różne sposoby doświadczony na ziemi gracz, pojmujący rzeczy w lot nawet poprzez jednorazowe doświadczenie, będzie miał teraz okazję pojąć Boga w nowy sposób, oddać pokłon Niewidzialnemu, jakby Go widział, Temu, który obdarzył go hojnie geniuszem, urodą, wiarą i talentami. „Będę bał się Boga i oddam mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego i oddam pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód”, prorokuje Apokalipsa św. Jana dla nas wszystkich i także dla Wilhelma. Wilhelm odejdzie do domu PANA w wieku lat osiemnastu, rok przed swoim egzaminem dojrzałości, dojrzały i okrzepły w wierze, zaprawiony w walce, z dobrym startem w Wieczność. Istnienie jego siostry – niby nieważne i nieistotne – nabierze odtąd rzeczywistego tempa, wagi i rozmachu oraz realnego podobieństwa do jego trwania, oraz zasięgu w trakcie jak zacznie – i ona sama – uczyć się w szkole swojego Boga wszystkich tych samych lekcji co brat, a nawet – starsza i sędziwsza – rozszerzy je o nowe zagadnienia i doświadczenia wiary. Nitka okaże się teraz kluczowym zawodnikiem w ich sztafecie, opisze wiernie i przekonująco niezaistniałe wyczyny jej osobistego bohatera i herosa wiary, i zarazem rodzonego brata bliźniaka i ujawni je na skalę ogólnowinogrodzką, tak jak rzeczywiście się wydarzyły. Przez Nitkę i jej rozwijający się w jej osobistej gehennie talent literacki, Wilhelm zyska plon wiary, a zasiane przez niego na dobrych glebach jego kolegów i koleżanek oraz nauczycieli i obserwatorów ziarna Słowa, zostaną przez ich PANA podlane i zaopiekowane. Nitka wie, że jest i istnieje oraz stale wzrasta w pobliskim, zaczarowanym parku, ich obiecane drzewo wiary i że ponadto –podobna do niego roślina została  zasadzona celowo teraz i w ich ogródku, właśnie przed ich domem, i że to tu ich PAN udziela w jej gałęziach, podobnie jak ptakom nieba, ludziom w Winogrodii wzrostu i odpoczynku.

MARIA W HISTORII (14 MARCA 2026)

Maria w historii

Dlatego sam Pan da wam znak: Oto panna pocznie i porodzi syna i nazwie go imieniem Immanuel. Mlekiem zsiadłym i miodem żywić się będzie do czasu, gdy nauczy się odrzucać złe, a wybierać dobre. Gdyż zanim chłopiec nauczy się odrzucać złe, a wybierać dobre, kraj, przed którego obu królami drżysz, będzie spustoszony.

Izaj. 7,14-16

Już strzały znaków wypełniły Twój kołczan

już czujesz się odrzucona wyśmiana stratowana

już modlisz się o Kościół:

Bóg zstępuje na ziemię

jego kroki miękkie i atłasowe

drżą na Twoich dłoniach

będzie jadł śmietanę i miód

dopóki nie nauczysz Go

odrzucać zło, a wybierać dobro

w szkole Twojej świętości

pozna szlaki swojej Boskości

wybierze los męczennika

kajdany i koronę cierniową oplutą zelżoną

nic – nieznaczący – krzyż

dopóki jego krew i woda

nie nadadzą mu przesłania

naucz nas dziś, Mario

z kart Biblii

łykania słów Jezusa jak wody

uczenia się na pamięć Jego Twarzy

trwania w uścisku Jego ramion

podążania za Nim w modlitwie

chwytania Jego ręki dziecinnie

siadania u Jego stóp każdego wieczoru

jesteś znakiem wiodącym do Boga

najświętszą z matek

najukochańszą córką Ewy z Ogrodu Eden

marzeniem naszym ufnym i słodkim

kiedy w kręgu Twoich modlitw i litanii

siadamy głodni własnego losu

splecionego z nocami i dniami Twojego Syna

kolorową nitką od HISTORII

30 grudnia 2019

SŁOWO NA DZISIAJ (14 MARCA 2026)

I PAN powiedział do Mojżesza: Oto ustanowiłem cię bogiem dla faraona, a twój brat Aaron będzie twoim prorokiem.

7:2

Ty powiesz wszystko, co ci rozkażę. A twój brat Aaron będzie mówił do faraona, aby wypuścił synów Izraela ze swojej ziemi.

7:3

A ja zatwardzę serce faraona i pomnożę moje znaki i cuda w ziemi Egiptu.

7:4

Faraon was nie posłucha, lecz ja położę moją rękę na Egipcie i wyprowadzę moje zastępy, mój lud, synów Izraela, z ziemi Egiptu przez wielkie sądy.

7:5

A Egipcjanie poznają, że ja jestem PAN, gdy wyciągnę rękę na Egipt i wyprowadzę synów Izraela spośród nich.

7:6

Mojżesz i Aaron uczynili więc, jak im PAN przykazał; tak właśnie uczynili.

7:7

Mojżesz miał osiemdziesiąt lat, a Aaron osiemdziesiąt trzy lata, gdy mówili do faraona.

Wj 7, 1-7 (UBG)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XXXV) (13 MARCA 2026)

W tych wciąż wczesnych latach edukacji bliźnięta nie czują się lubiane. Każde z nich ma stosownych kolegów i koleżanki, jednak grono pedagogiczne w większości nie akceptuje uzdolnień i ambicji oraz wartości Nitki i Wilhelma, co sprawia, że ścieżka kształcenia jest dla nich trudna i wręcz, pod względem emocjonalnym, stanowi dotkliwą porażkę. Nauczyciele są często dla nich złośliwi i cyniczni, zazdrośni i niechętni, a przecież lubią, szanują i akceptują, jak na złość, pozostałych uczniów i uczennice. Jednak pomimo tego rok w rok bliźniaki kończą rok szkolny z piątkami i szóstkami, czyli ze świadectwem z przysłowiowym szkolnym czerwonym „paskiem” i wzorowym zachowaniem. Czują się wyróżnieni społecznie, jednak nie w ich własnym domu – ojciec drwi z nich i wyśmiewa ich świadectwa z „pysznymi” stopniami. Ich osiągnięcia nie są mu po myśli i nie są po myśli ich zborowi, a nawet całemu kościołowi braterskiemu jako ogółowi pokrewnych zborów w Winogrodii rodem z Plymouth, które znają ich „problem” – ich domniemaną głupotę, nieposłuszeństwo i beztalencie.

Koleżanki podziwiają Nitkę, jest popularna w klasie i w szkole. Mówi się o niej: „ta z warkoczem” , dumna i nieosiągalna. Jest jak na swój wiek wysoka, smukła i piękna. Dwie przyjaciółki, Kalka i Ponia, nie odstępują Nitki na krok. Jednak w tej przyjaźni mało jest swobodnych rozmów, toczy ona swoje małe dyskusje o nauce i religii, więcej naprawdę nie umie i cały czas boi się upokorzenia, wytknięcia jej w twarz palcem tej strasznej, makabrycznej prawdy, że nie jest dostosowana społecznie, że grozi jej w przyszłości znalezienie się na jego marginesie, w szpitalu psychiatrycznym czy też w więzieniu o podobnym profilu.

Tata Nitki i Wilhelma brzydzi się nimi i gardzi każdym aspektem ich jestestwa, ponieważ nie są ani lubiani, ani szanowani przez jego wąską, a elitarną w jego oczach, grupę społeczną. Uważa ich za głupich, brzydkich i niezdolnych, co wmówili mu prezbiterzy małych zborów protestanckich rodem z Plymouth, gdy bliźnięta miały zaledwie trzy latka, i co lubi sobie na każdym kroku potwierdzać dla uspokojenia głosu swojego sumienia. Dla samego faktu usprawiedliwiania swojej uprzedniej do nich nienawiści cały czas udowadnia sobie swoją rację, czyli to, że dzieci urodziły się złe i na to wskazuje właśnie ich zachowanie, zasługujące codziennie, a nawet kilka razy na dzień na surową karę. Zatem to on wygrał tę rywalizację, to on jeden jedyny zapracował sobie na szacunek „jakiejkolwiek” amerykańskiej społeczności w tej sześcioosobowej rodzinie, on i jego starsi synowie, być może w przyszłości pastorzy samodzielnych zborów. Ojciec słucha zborów chętnie, a nawet łapczywie, gdyż dobre relacje z braćmi i siostrami, a zwłaszcza z braćmi starszymi w tym szczupłym liczebnie, braterskim kościele, oznaczają dla niego jakże cenne wieczne zbawienie jego duszy. Przejmuje się na poważnie PANEM Bogiem i strukturą kościoła oraz posiadaniem w nim władzy, sam nawet uważa się za takiego boga, któremu wszystko się należy, a który sam nie ma żadnych zobowiązań wobec ludzi mu podległych. Nienawidzi Boga i zawsze udowadnia mu, że jest w stanie plunąć Mu w twarz. Nienawidzi Chrystusa i codziennie depcze Jego krew. Brzydzi się obecnością Ducha Świętego na ziemi i niszczy wszelkie przejawy Jego działania na skrawku ziemi, po której ochoczo depcze. Tak więc dla swojej rodziny tata jest złym bogiem na ziemi, uosobieniem zła i okrucieństwa. Nie poważa się tylko na jedno – na przemoc fizyczną i zabicie swojego potomstwa, ale cóż uratuje go przed nieustannym naginaniem prawa Bożego i Mojżeszowego, rodzinnego kodeksu? Nitka i Wilhelm żyją i jednocześnie nadal dzień w dzień umierają.

MARIA I ŁASKA (13 MARCA 2026)

Maria i Łaska

A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela (…) i wszedłszy do niej rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami.

Łuk. 1,26,28

           

Bądź pozdrowiona

łaską obdarzona

Pan z Tobą:

skupisz się cała

wokół dobrych uczynków

możliwych z ŁASKI dla wierzącego

oddasz cała sprawiedliwym postępkom

wypływającym z narodzonych odkupionych owiec:

bądź nam na zawsze bliska

bądź nam na zawsze jedyna

bądź nam na zawsze wzorem

matko Jezusa

która pierwsza zamieszkałaś

w Królestwie Bożym

jak w przytulnej pospolitej chatce

która pierwsza pojęłaś zbawienie

która pierwsza uczyłaś się od Mistrza

z ziemskiego Elementarza Wiary

która odgarnęłaś tajemny Mrok

i poszłaś za krokami Stwórcy

żeby wytrwać w agonii Krzyża

żeby poznać Go w Zmartwychwstaniu

przemienieni dotykiem Gołębia

obnażeni przed światem pożądania

do utraty tchu gotowi na śmierć

słudzy Dobra w praktyce

zaprzedani pasji Odkupienia

wkraczamy na szlak Twojego cierpienia

cichego matczynego

by opłakiwać własnych wykupionych

krwią Baranka:

nam nierozłącznych

nam darowanych

bohaterów i herosów wiary

bądź pozdrowiona

łaską obdarzona

królowo serc i nadziejo zaplątanych

pomiędzy ścieżkami

zagłodzonych na alejkach Prób:

Pan z Tobą

i z nami

25 lutego 2020

SŁOWO NA DZISIAJ (13 MARCA 2026)

I zatrąbił szósty anioł, i usłyszałem jeden głos od czterech rogów złotego ołtarza, który jest przed Bogiem;

9:14

Mówiący do szóstego anioła, który miał trąbę: Uwolnij czterech aniołów związanych nad wielką rzeką Eufrat.

9:15

I zostali uwolnieni czterej aniołowie, przygotowani na godzinę, na dzień, na miesiąc i na rok, aby zabić trzecią część ludzi.

9:16

A liczba wojsk konnych wynosiła dwieście milionów, bo usłyszałem ich liczbę.

9:17

I tak zobaczyłem w widzeniu konie i tych, którzy na nich siedzieli, mających pancerze barwy ognia, hiacyntu i siarki. A głowy koni były jak głowy lwów, a z ich pysków wychodził ogień, dym i siarka.

9:18

A od tych trzech plag została zabita trzecia część ludzi, od ognia, dymu i siarki, które wychodziły z ich pysków.

9:19

Moc bowiem tych koni jest w ich pyskach i w ogonach, bo ich ogony są podobne do węży, które mają głowy i nimi wyrządzają szkody.

Ap 9, 13-19 (UBG)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XXXIV) (12 MARCA 2026)

Dziewczynka w pierwszej klasie jest spełniona towarzysko – dużo rozmawia z Wartą, miłą, ładną i inteligentną koleżanką z klasy, przy czym są to rozmowy monotematyczne – dotyczą atrakcyjności i walorów życia wiecznego z Bogiem. Tylko tyle umie Nitka. I aż TAK dużo. Potem coś się dzieje i Warta odchodzi do innej klasy w tej samej szkole; Nitka nigdy nie poznaje motywów, dla których została wtedy na długo osierocona brakiem bliskości jakiejkolwiek koleżanki.

Od czwartej klasy szkoły podstawowej wraca na nowo, wielką chmarą pustoszących wszystko szarańczy, stary koszmar do życia Nitki. Jest teraz bowiem wokół niej wiele nauczycielek i nauczycieli, są nowe dzieci, które wraz z wiekiem stają się coraz bardziej komunikatywne i towarzyskie, chociaż ogółem nie wykazują szczególnych uzdolnień do nauki. Dziewczynka coraz bardziej niepodważalnie, nienaruszalnie dostrzega dzielącą ją i ich przepaść – w domu nie ma telewizji, nie ogląda się bajek ani filmów, nie prowadzi rozmów o czymkolwiek poza lakonicznymi komentarzami nad tym, co słychać na co dzień oraz nad Biblią i literaturą protestancką i w dodatku tylko nad tą głównie dla chłopców, nie dyskutuje się o emocjach i potrzebach, nie odwiedza się ani nie zaprasza nikogo, nie ma się przyjaciół ani nawet dalszych znajomych. Ojciec od początku izoluje towarzysko zarówno swoją żonę, jak i  dwójkę swoich młodszych dzieci, skazując ich na druzgocącą samotność i nabytą głupotę oraz nieśmiałość, a nawet na wycofanie towarzyskie i znaczne spłycenie emocjonalne wskutek wymuszonej, wyuczonej obojętności na wszystko i braku jakichkolwiek ambicji czy też chęci do rywalizacji. Są nieporadni, bezbronni w przypadku kłótni czy ataku, zarówno dorosłych jak i innych dzieci. Są śmieciami, które zamiata się pod dywan, by nie szpeciły reprezentacyjnego salonu. Tym mianem faktycznie określa ich wprawdzie rzadko, ale jednak –  ich własny ojciec.

Jednak w przypadku Nitki i Wilhelma niczego takiego nie można zauważyć na zewnątrz. Nikt nie podejrzewa wykluwającej się i dojrzewającej tragedii, nawet większych problemów, potrzeby pomocy. Dzieci są prymusami, są bardzo aktywne i wygadane podczas lekcji i nawet na przerwach (co udaje się wprawdzie tylko Wilhelmowi, ale przecież stanowią według opinii niektórych nauczycieli komplementarne, żywe „produkty”), przodują w ewolucyjnym stadzie, o którym się uczą, że są jego częścią, choć same nie uznają teorii ewolucji za coś więcej niż jedną z owych wielu celowo błędnych hipotez czy prób opisania rzeczywistości świata i wprowadzenia mas ludu w błąd, lansowsanych przez polityczną władzę. Tak jak wierzą, tak też muszą wszędzie  „nauczać” w tym temacie – to jest w kwestii  nieprawdziwości nauki ewolucyjnej – pedagogów i klasę, by się skompromitować na forum każdej społeczności, a nawet by zostać wyrzuconymi poza szkolną społeczność. To jest wolą ich rodziców, ale ich PAN jest mocny docenić czas i miejsce tej ich brawurowej odwagi i posłuszeństwa, którego jest w tej ewangelizacji autorem oraz głównym adresatem.

Z MOICH AFORYZMÓW… (12 MARCA 2026)

Miej skrzydła – uciekaj we właściwym czasie!

Najgorszym grzechem człowieka jest kłamstwo i hipokryzja.

Człowiek nie powinien zapominać o swoich grzechach ani o swoich błędach.