ROZMOWA O ŚWICIE (22 LUTEGO 2026)

Rozmowa o świcie

 

Chciałabym z tobą

rozmawiać

o świcie

długie ręce słońca

głaskałyby nasze lingwistyczne

fikołki

nasze wykwintne rebusy

spływające z ambitnych

języków

woń mowy jest fiołkowa długa

pełna zakrętów

uderza serce

czułymi samogłoskami

oplata jego komórki

echem wykrzykników

„a” jeszcze zimne od nocy

a „k” już rozgrzane

łuną czerwieni

„z” drży od jasności oczu

rozmowa o świcie

wlewa magię

społeczności

w samotne zdania

duszy

i tworzy

opowiadanie

22 listopada 2009

SŁOWO NA DZISIAJ (22 LUTEGO 2026)

I usłyszałem głos pośród czterech stworzeń mówiący: Miara pszenicy za grosz i trzy miary jęczmienia za grosz. A nie krzywdź oliwy i wina.

6:7

A gdy otworzył czwartą pieczęć, usłyszałem głos czwartego stworzenia mówiący: Chodź i zobacz.

6:8

I zobaczyłem, oto koń płowy, a temu, który na nim siedział, było na imię Śmierć, a Piekło szło za nim. I dano im władzę nad czwartą częścią ziemi, aby zabijali mieczem i głodem, i zarazą, i przez zwierzęta ziemi.

6:9

A gdy otworzył piątą pieczęć, widziałem pod ołtarzem dusze zabitych z powodu słowa Bożego i świadectwa, które złożyli.

6:10

I wołały donośnym głosem: Jak długo jeszcze, Panie święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i nie pomścisz naszej krwi na mieszkańcach ziemi?

6:11

I dano każdemu z nich białą szatę, i powiedziano im, aby odpoczywali jeszcze przez krótki czas, aż dopełni się liczba ich współsług i braci, którzy mają zostać zabici jak i oni.

Ap 6, 6-11 (UBG)

DODATKOWE SŁOWO NA DZISIAJ (21 LUTEGO 2026)

DODATKOWE SŁOWO NA DZISIAJ:

I uczyniłeś nas dla naszego Boga królami i kapłanami, i będziemy królować na ziemi. (Ap 5, 10)

Oni będą walczyć z Barankiem, a Baranek ich zwycięży, bo jest Panem panów i Królem królów, a ci, którzy są z nim, są powołani, wybrani i wierni. (Ap 17, 14)

I upadłem mu do nóg, aby oddać mu pokłon, lecz powiedział mi: Nie rób tego, bo jestem sługą razem z tobą i twoimi braćmi, którzy mają świadectwo Jezusa. Bogu oddaj pokłon, bowiem świadectwem Jezusa jest duch proroctwa. (Ap 19, 10)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XVI) (21 LUTEGO 2026)

Kiedy kończą się jej ostatnie pieniążki, Nitka wymyśla sposób na ich zdobycie: zbiórkę na pielgrzymkę na górę świętej Anny, czyli przygotowanie serc ludzi na działanie PANA oraz organizacyjną pomoc dla miejscowego księdza. Góra świętej Anny znajduje się na okolicznym obszarze i niektórzy górale mogą być zainteresowani wzięciem  udziału w związanej ze wspinaczką na nią religijnej imprezie. Kobieta znajduje solidną puszkę, zostawioną na stoliku w ogródku przy jakimś barze, i z nią w ręku wyrusza na obchód po ościennych domostwach. Zbiera co łaska, po złotówce, dwóch, dziesięciu, jednak cel zostaje osiągnięty i jest szczęśliwa, bo zabezpieczona – dalej ma swój codzienny posiłek, czyli porcję kartofli pieczonych w ognisku. Przy okazji rozmawia z wieśniakami o PANU Jezusie Chrystusie i życiu wiecznym, i przekonuje ich, iż życie wieczne to miłość do Boga i bliźniego, kimkolwiek by on czy ona nie byli. Czasem ktoś zaprosi ją na obiad, czy da jakiś prowiant na jej dalszą wędrówkę po wsi. Nitka jest wewnętrznie bardzo spięta, ale na zewnątrz nie okazuje żadnego zdenerwowania – uśmiecha się i wdzięczy się do ludzi, spokojnie z nimi dyskutuje, widzi, że nie budzi ich podejrzeń.

Nadchodzi jesień. Dni stają się bardziej wilgotne, chłodniejsze. Nitka nie czerpie już radości z szaleńczych,  szczęśliwie przespanych na otwartej przestrzeni nocy i z porannego wstawania. Nie jest już tak zadowolona ze swojego codziennego rytmu dnia, ani nie ma już tylu sił do swojej egzystencji w całkowitej niemal izolacji społecznej. Pragnie nawiązywać nowe znajomości, przebywać w grupie, wspólnie z innymi chrześcijanami, cieszyć się, rozmawiać o Bogu i ewangelizować zgubione dusze oraz prowadzić szkółkę dla kościelnych dzieci. Kiedy nadchodzi jeden z deszczowych wieczorów, nagle odczuwa palącą potrzebę spędzenia tej nocy w którymkolwiek domu. Szuka, pyta, nikt się jednak nie zgadza. Kobieta zagląda ostatkiem sił na jeszcze jedno podwórko i wchodzi do wnętrza tutejszego gospodarstwa. Czeka na właściciela. Chce spróbować wymusić nocleg. Wreszcie nadchodzi ten upragniony gospodarz domu, mężczyzna w średnim wieku i Nitka otwiera się na niego i gra swoją rolę: młodej dziewczyny, której po prostu jest bardzo zimno, i która całkiem zwyczajnie potrzebuje jednego, jedynego noclegu pod tym dachem. O dziwo, mężczyzna zgadza się. Gotuje jej ziemniaki i pozwala wziąć prysznic, po czym pokazuje jej schludnie zasłane łóżko. Kobieta w ten oto sposób spędza u niego, dzięki jego niezwykłej brawurze i uprzejmości, suchą i bezpieczną, wzbudzającą dla niej nadzieję, noc. Rano znowu otrzymuje swoją porcję jedzenia, jednak jej gospodarz grozi jej ni stąd, ni zowąd Policją. Nitka bardzo szybko, najszybciej jak może, kończy swój posiłek i śpiesznie żegna się, po czym znowu wychodzi w swój specyficzny, niedoprecyzowany byt.

Tej nocy dzieje się wiele: Nitka o drugiej trzydzieści nad ranem spaceruje po przygranicznej Sternie, koło charakterystycznego supermarketu, nieopodal stacji benzynowej. Jest uśmiechnięta i zadowolona, pełna otuchy po przespanej cudownie w obcym domu nocy. Ale w tym momencie na plac przed obiektem sklepowym wbiega mężczyzna. Jest już starszy, ma twarz przybysza z zagranicy, co od razu rzuca się w oczy, jest trochę zakrwawiony i wygląda nad wyraz niechlujnie. Podchodzi teraz do kobiety i zagaduje ją o to, kim jest i co tu robi. Zaprasza ze sobą na przejażdżkę, nie wiadomo czyim autem, bo niczyjego tu w pobliżu nie ma. Nitka jest wprawdzie zachwycona czyjąś błyskawiczną zażyłością, ale wie, że musi odmówić. Ale zaraz, coś się dzieje – na plac zajeżdża radiowóz policyjny i zatrzymuje się blisko nich. Bardzo przystojny brunet w tym radiowozie zbliża się i legitymuje „znajomego” Nitki. Mężczyzna jeszcze przekazuje jej naprędce pięćdziesiąt złotych, następnie wyciąga dokumenty. Za chwilę nocny patrol bez wyjaśnień sprytnym chwytem wykręca nieznajomemu ręce i zakłada mu kajdanki, po czym pakuje go do samochodu. Nitka powoli i ostrożnie, z tajonym lękiem oddala się od miejsca zdarzenia, ale… policyjny wóz jest już tuż tuż obok niej. Policyjny brunet i ją legitymuje, po czym stwierdza krótko, że powinna przed październikiem wrócić w rodzinne strony, do domu. Puszcza ją jednak wolno i zamyślona kobieta udaje się teraz na stację benzynową w Sternej. A więc Policja już ją rozpoznaje, myśli bezdomna kobieta,  już „wszyscy” o niej wiedzą i chcą, by opuściła ich wioski. To za trudne, by teraz nad tym się zastanawiać. Nitka nie potrafi się póki co zdecydować na powrót do „starego, keheńskiego życia”. Na stacji benzynowej kupuje drogą kawę i przysiada się do grupy hałaśliwych, belgijskich, młodych turystów. Za godzinkę wstaje i udaje się do toalety. Tu spędza kilka godzin, do białego rana, po czym wraca do swojego „domku” w górskim plenerze.

Z MOICH AFORYZMÓW… (21 LUTEGO 2026)

Tylko ci, którzy trwali w uporze pychy poginęli błądząc, nigdy nie znalazłszy odpowiedzi.

Za dużo wolności prowadzi do złego. Każdy potrzebuje prowadzenia.

Słowa mogą odrzucić, ale bardziej może odrzucić milczenie.

Gdy Prawda jeszcze raz stanie na Ziemi, wtedy ludzkość ją uwielbi i zegnie przed Nią kolana.

LIŚĆ TĘSKNOTY (21 LUTEGO 2026)

Liść tęsknoty

           

Tęsknoty liściu mój

przed oknami z bzu

wirujesz

wiem, płyniesz szlakiem

tych krakowskich domów białych

tam, gdzie pamięć staje się dobrem

i brązowy widzi się świat

przystajesz i szukasz

a kiedy znajdujesz, pukasz

i co zastajesz?

Wiem, płyniesz

niekończącym się szlakiem

prób, upadków

znaków zapytania

chcesz, by cię otwarto

łakniesz przeczytania

złożony w pół

wyglądasz całości

pragniesz drewna zmienionego w stół

mleka zmienionego w masło

pszennej krągłości

na krzyk dziecka płaczesz

i prawie matką się stajesz

kołysząc w takt

i wątłym będąc, powracasz szybko:

a może jesteś chorą wyobraźnią tylko?

chorą z miłości

17 marca 1995

SŁOWO NA DZISIAJ (21 LUTEGO 2026)

A w czasie drogi, w gospodzie, PAN zastąpił drogę Mojżeszowi i chciał go zabić.

4:25

Wtedy Sefora wzięła ostry kamień, odcięła napletek swego syna i rzuciła do jego stóp, i powiedziała: Naprawdę jesteś dla mnie oblubieńcem krwi.

4:26

I PAN odstąpił od niego. Wtedy nazwała go oblubieńcem krwi z powodu obrzezania.

4:27

A do Aarona PAN powiedział: Wyjdź naprzeciw Mojżeszowi na pustynię. Wyszedł więc i spotkał go na górze Boga, i pocałował go.

4:28

Wtedy Mojżesz powtórzył Aaronowi wszystkie słowa PANA, który go posłał, i wszystkie znaki, które nakazał mu uczynić.

4:29

Mojżesz i Aaron poszli więc i zebrali wszystkich starszych synów Izraela.

4:30

I Aaron powiedział wszystkie słowa, które PAN mówił do Mojżesza, a Mojżesz czynił znaki na oczach ludu.

4:31

I lud uwierzył. I gdy usłyszeli, że PAN nawiedził synów Izraela i że wejrzał na ich utrapienie, pochylili się i oddali pokłon.

Wj 4, 24-31 (UBG)

DODATKOWE SŁOWO NA DZISIAJ (20 LUTEGO 2026)

Tajemnica PANA jest objawiona tym, którzy się go boją, oznajmi im swoje przymierze.
Ps 25, 14

I ja wam mówię: Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone.
11:10
Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a temu, kto puka, będzie otworzone.
Łk 11, 9-10

Komentarz:
Cudowną i błogosławioną rzeczą jest znać Boże tajemnice, tajemnice religii, nauki, polityki, ludzi piastujących stanowiska i posiadających inne formy władzy. Wiedza daje władzę, moc, poczucie godności i dumy, sprawczość. PAN nasz Jezus Chrystus w Biblii zachęca nas do proszenia, usilnego proszenia Go o znajomość tajemnic, ale pamiętajmy, że są one zastrzeżone dla tych, którzy się go boją, nawet cały dzień „trwają w bojaźni Bożej.”
W pierwszej kolejności jednak PAN nasz oczekuje od nas, iż będziemy prosić Go o napełnienie nas Duchem Świętym oraz o możliwość służby na Jego rzecz. O powszednie sprawy: „chleba naszego codziennego daj nam dzisiaj.” Pamiętajmy zatem o priorytetach i zasadach naszej duchowej egzystencji i walki.

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. XV) (20 LUTEGO 2026)

Oto nadchodzi czas kolejnej imprezy w regionie – tym razem w szkole podstawowej w Nehemejskiej Wyżni. Nitka dowiaduje się o niej z ogłoszenia na wiejskiej tablicy i z radością, i z wielkim napięciem, wybiera się na nią samotnie, klucząc po drodze po górskich serpentynach. Przyszła. Jeszcze nikogo nie ma, szkoła jest pusta, tylko jakiś hałas ze szkolnej kuchni świadczy o trwających przed wydarzeniem kulinarnych przygotowaniach. Kobieta zwiedza tutejszą naturalną strefę i natrafia na ostre zbocze, wiodące w dół lasu ku bystrej rzece. Myśli, że to doskonała okolica dla niej – że chciałaby tu kiedyś zamieszkać i posyłać wraz z mężem swoje dzieci do tej nieznaczącej wiele szkoły, gdzie może tkwić jakaś tajemnica. Tą tajemnicą okazuje się w odpowiednim czasie transmisja telewizyjna, towarzysząca imprezie z okazji zakończonego roku szkolnego. Nitka siedzi wraz z grupą gości przy jednym ze stolików i występuje w tej telewizji. Ma na sobie czarne futerko z kapturkiem i szare dresowe spodnie, przyłącza się do niej teraz jej mała duchowa córeczka, Waszti, która od kilku lat jej towarzyszy w trudnych momentach. Utrudnia jej koncentrację, ale w jej wyobraźni przyczynia się do zgody między starożytną królową Esterą (czyli Izraelczykami) i żyjącą w tych samych odległych czasach królową Waszti (czyli Arabami) i – wprawdzie przysparza wiele problemów psychicznych – jednak także pociesza i inspiruje ją do rozmaitych kontaktów i osiągnięć. Jednak obecne tam kobiety, mimo jej oczywistej duchowej i psychicznej choroby, są dla niej miłe i śmieją się do niej jowialnie. Nitka jest przeszczęśliwa. Ma nadzieję, że wszyscy tutejsi goście kochają ją i kochają jej małą córeczkę, Wasztusię. Są przecież obie, ona – i duszek – uśmiechnięte, sympatyczne i pełne życia oraz skrywają w sobie rozkoszny sekret: miłość Jezusa. Na koniec iwentu czekają ją chrupiące, ziemniaczane placuszki, które miłymi estetycznymi wrażeniami  drażnią jej kubki smakowe oraz czule drapią jej wyposzczony żołądek. Nitka myśli teraz, iż na tej imprezie mogą znajdować się dzieci uzdolnione sportowo, i że jej własne dzieci, gdyby się na czas narodziły, być może także utalentowane, mogłyby tu uprawiać na przykład tenis stołowy, tak jak ona – była winogrodzka kadrowiczka z tego sportu w klasie kadetek.

Godziny prą do przodu, a życie Nitki wciąż jest takie same: uśmiechnięte, pełne tempa i życzliwości dla świata. Wprawdzie kobieta jest przekonana, że dobrze by było być teraz samą na świecie, tylko z ukochanym mężczyzną, i widzieć wszystkich innych koczujących gdzieś na jakiejś samotnej wyspie, to nie ma przecież zamiaru się poddawać ani iść na ustępstwa ze swoim losem, porzucając tym samym swoje zdziczałe i fantasmagoryczne marzenia. Być może później, kiedy PAN ułoży jej życie jakoś na nowo, powróci, z lekką zadyszką, do keheńskiego społeczeństwa, ale na ten moment chce odsunąć te intencje na dalszy plan. Na chwilę obecną nie myśli wiele o swoim losie, raczej zachwyca się swoim otoczeniem i skupia na swoich doznaniach perfekcyjnego odosobnienia, cichym i przyjaznym grzechotaniu  ustępujących jej miejsca węży i żmii, autochtoniczych odgłosach dzikich zwierząt. Ma też od czasu do czasu jakichś towarzyszy swojej pustelni; to zaprasza się na kolację, to na śniadanie do jakiegoś leśniczego czy też wójta, do takich ważniejszych osób właśnie pewno nieprzypadkowo trafia, wiedziona dobrotliwą ręką jej Boga. Rozmawiają, dyskutują, Nitka udaje zmęczoną, omdlewającą nastolatkę lub zagubioną w górskim pejzażu turystkę i ci ludzie, chociaż pewno – jak suponuje – świadomi jej rzeczywistego losu, z sympatii i litości ją ratują, częstując ją z sympatycznym uśmiechem kanapką czy też pożywną zupą. Każdy dzień mija tak samo, jest pełen nadziei i wysiłku, pełen wciąż tych samych przygód, „polowania” na jedzenie, przyrządzania posiłków, rozmów samej ze sobą; żadne z tych czynności długo jeszcze jej się nie znudzą.

Z MOICH AFORYZMÓW… (20 LUTEGO 2026)

Poznałam sekret życia – Jezus.

Tylko ci, którzy trwali w uporze pychy poginęli błądząc, nigdy nie znalazłszy odpowiedzi.

Za dużo wolności prowadzi do złego. Każdy potrzebuje prowadzenia.

Słowa mogą odrzucić, ale bardziej może odrzucić milczenie.

Gdy Prawda jeszcze raz stanie na Ziemi, wtedy ludzkość ją uwielbi i zegnie przed Nią kolana.