„Ty więc przepasz swoje biodra, wstań i mów do nich wszystko, co Ja ci każę, nie lękaj się ich, abym Ja nie napełnił cię lękiem przed nimi. Oto Ja czynię cię dziś miastem warownym i słupem żelaznym, i murem spiżowym przeciwko całemu krajowi, przeciwko królom judzkim, jego książętom, jego kapłanom i jego pospólstwu. I będą cię zwalczać lecz cię nie przemogą, bo Ja jestem z tobą, aby cię ratować – mówi Pan.” (Jr 1, 17-19) Te dokładnie słowa skierował Pan Bóg Wszechmogący do proroka Jeremiasza w chwili powołania go na urząd proroczy. Przepowiedział mu ciężki los, wiele zmagań oraz wrogość całego kraju, w jego przypadku –Izraela. Nic dziwnego, iż Jeremiasz wzbraniał się przed objęciem proroczego stanowiska. Pan jednakże także obiecał mu, że walka przeciwko niemu nic nie wskóra, i że jego wrogowie go nie zwalczą, mimo wielu ognistych prób zemsty za ogłaszanie słów Boga.
W podobnych okolicznościach żył prorok Eliasz, w osamotnieniu wstawiał się za imieniem Pana i bronił czci, i honoru Bożego. W momencie zwątpienia skarżył się PANU Bogu na swoją samotność i wykluczenie spośród społeczności izraelskiej: „A on odpowiedział: Gorliwie stawałem w obronie PANA, Boga Zastępów, gdyż synowie izraelscy porzucili przymierze z tobą, poburzyli twoje ołtarze, a twoich proroków wybili mieczem. Pozostałem tylko ja sam, lecz i tak nastają na moje życie, aby mi je odebrać.” (I Krl 19, 10) W psalmie 91 jego autor proklamuje, że wszyscy nasi przyjaciele i obrońcy mogą paść w walce, którą wspólnie z nami podejmują, jednak PAN i tak jest w stanie nas ocalić: „Choć padnie u boku twego tysiąc, a dziesięć tysięcy po prawicy twojej, ciebie to jednak nie dotknie.” (Ps 91, 7)
Tajemnicą naszego sukcesu i ocalenia naszego życia w obliczu podobnych uwarunkowań, gróźb i otwartej wrogości przeciwników Boga jest m.in. cześć i uwielbienie dla Pana Boga, którego imię wyznajemy w przestrzeni publicznej: „Wołam: niech będzie PAN pochwalony! I zostałem wybawiony od nieprzyjaciół moich.” (Ps 18, 4) Ten sam psalm zawiera kolejną piękną obietnicę życiowego powodzenia: „Wyratował mnie od potężnego nieprzyjaciela i od nienawidzących mnie, bo byli mocniejsi ode mnie.” (Ps 18, 18)
Starajmy się, by pozyskać modlitwy wstawiennicze naszych przyjaciół, nawet gdy nie są oni zbawieni. Modlitwa stanowi potężne oparcie w chwilach grozy, niebezpieczeństwa czy też zwątpienia. My tak naprawdę nie potrafimy, nie umiemy sterować naszym życiem w sposób doskonały i zapewniający nam życie wieczne w obecności poważnych kłopotów, da temu radę natomiast i jest w stanie uczynić to nasz PAN! „ I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego, ale kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.”(Mt 10, 22)
Kobiety i mężczyźni są twórcami symfonii Ziemi – grają na strunach tej samej przyrody smyczkami danymi z Nieba.
Magiczny realizm to jedyny realizm.
Nie potrafię opisać życia słowami. Życie jest Boską energią, której nie rozumiem ani nie ogarniam, ale codziennie uwielbiam Boga za to, że jestem jej żywą częścią.
Wierzę w misję człowieka na ziemi – w wielkie lub małe własne zadanie.
Oto bowiem ustanawiam cię dziś miastem obronnym, żelazną kolumną i murem spiżowym przeciwko całej tej ziemi, przeciwko królom Judy, ich książętom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. I będą walczyć przeciwko tobie, ale cię nie przemogą, bo ja jestem z tobą, mówi PAN, aby cię wybawić. Jr 1, 18-19
A do anioła kościoła w Sardes napisz: To mówi ten, który ma siedem Duchów Boga i siedem gwiazd: Znam twoje uczynki, że masz imię, które mówi, że żyjesz, ale jesteś martwy.
3:2
Bądź czujny i utwierdź, co pozostało, a co bliskie jest śmierci. Nie uznałem bowiem twoich uczynków za doskonałe przed Bogiem.
3:3
Pamiętaj zatem, jak otrzymałeś i usłyszałeś, i strzeż tego, i pokutuj. Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę do ciebie jak złodziej, a nie będziesz wiedział, o której godzinie przyjdę do ciebie.
3:4
Lecz masz kilka osób w Sardes, które nie splamiły swoich szat. Będą chodzić ze mną w białych szatach, bo są godni.
3:5
Kto zwycięży, będzie ubrany w białe szaty i nie wymażę jego imienia z księgi życia, lecz wyznam jego imię przed moim Ojcem i przed jego aniołami.
3:6
Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów.
Nitka zaczyna rządzić światem w listopadzie 2051 roku w swoim rodzinnym winogrodzkim mieście, Kehennie, zgodnie z proroctwem „babci” Stanisławy. Dzieje się tak pewnego wieczoru, kiedy wraca z głównej Galerii miasta, z zakupów. Tam zmarły samobójczo bliźniaczy brat Nitki zapowiada jej arabski zamach terrorystyczny w Kehennie, który ma nastąpić tego samego dnia i Nitka, w związku z tym, najszybciej jak może, opuszcza Galerię i wsiada do autobusu, jadącego na jej osiedle. Wszystko to, tak jak zapowiedziany i z jakiegoś powodu nieunikniony koszmar, dzieje się jak w Izraelu, czego Nitka nie wie i nigdy nie sprawdziła, (gdyż jej noga nie stanęła na izraelskiej ziemi), a co w jednym momencie zrozumiała na skutek słowa jej Pana. Mały Arab, kilkuletni chłopiec, usiadł przy kierowcy, na pierwszym siedzeniu, a ona stała kilka metrów dalej i wszystko bacznie obserwowała. Kierowca pojazdu wyczuł sytuację i krzyknął ostro na arabskie dziecko, które na skutek jego interwencji podeszło w pobliże Nitki, która stała teraz dokładnie naprzeciwko niego. Przez chwilę ich oczy spotkały się i kobieta powiedziała do niego w duchu: „Tak, ale to mój PAN i mój kraj, Arabie”. Dziecko stało przed nią zdezorientowane i po chwili, wraz z towarzyszącą mu ekipą, wysiadło na przystanku, nie uruchomiwszy zapłonu bomby. Zmarły brat dalej mówił do Nitki i przekazał jej wyraźnie, by mimo jej odwzajemnionej niechęci do Policji, natychmiast po zajechaniu na swoje osiedle poszła i zgłosiła zamach na III Komisariacie.
Jest listopadowy wieczór 2051 roku, jesień. Nitka siedzi na Komisariacie Policji i obserwuje funkcjonariuszy. Czeka na swoją kolejkę i zastanawia się, jak skutecznie przekonać jak zawsze niechętną jej Policję do przyjęcia zgłoszenia. Obok niej siedzi dwóch mężczyzn, w których kobieta duchowo rozpoznaje Arabów. Nagabują ją. Nitka podejmuje decyzję, podchodzi do pary policjantów i zaczyna się jąkać, podając że jest psychicznie chora. Jąka się bardzo skutecznie i przekonuje parę policjantów na służbie, by zaprowadzili ją do pokoju, w którym odbywają się przesłuchania. Nie chce meldować zdarzenia w obecności Arabów i narazić się na możliwe tortury z ich strony. Nitka rozmawia z psychologiem policyjnym, tym razem dbając o piękną wymowę i informuje mężczyznę o incydencie terrorystycznym oraz podaje numer autobusu, w którym miano dokonać zamachu, a którego z jakiegoś powodu nie doprowadzono do skutku. Następnie wychodzi (dowiedziawszy się od funkcjonariusza Policji, że nie ma żadnego zagrożenia zamachowego w kraju, co brzmi dla niej niedorzecznie), nie zapytana o nazwisko i żadne dane osobowe. Po wyjściu z Komisariatu, pamiętając o obecnych tam Arabach, zatacza się jak pijana i wraca bezpiecznie do domu, upewniwszy się uprzednio, że nikt jej nie śledzi.
Nitka siedzi w domu i płacze w duchu. Rodzice zupełnie ją ignorują i nie chcą z nią rozmawiać, będąc pełni pogardy dla niej, chcą zmusić ją psychologicznie do pójścia na oddział szpitalny. Kobieta nie ma już siły czytać Biblii ani modlić się do PANA Boga, którego taką żywą miłością kiedyś kochała, ponieważ tak bardzo On ją pierwszy ukochał.
Jej starszy, żyjący brat przyprowadza od czasu do czasu do domu swoje małe dziecko, dziewczynkę. Mała Kitka drwi z kobiety i robi jej miny. Kobieta cierpi, zwłaszcza że cały czas modliła się o tę ciążę, życząc bratu i bratowej jak najlepiej. Głaskała ciężarny brzuch Kory i uśmiechała się do niej czule i słodko, wspierając swoją krewną. Niczym niezasłużone lekceważenie i nienawiść kłują serce Nitki jak ostra szpada. Po jednej z rodzinnych wizyt Nitka układa szybko plan działania: na Święta Bożego Narodzenia otruje Kitkę i swoją całą, pozostałą rodzinę swoimi lekami psychotropowymi, które ma zamiar wsypać, pokruszone, do zupy i dokładnie ją wymieszać.
KWESTIA HIOBA – O BOSKIEJ MĄDROŚCI I JEGO MAJESTACIE
Księga Hioba jest bardzo skomplikowana w swojej wymowie i zawiera wiele fragmentów mądrościowych, które rzucają światło na różnorodne aspekty kształtującego się w owym czasie kultu naszego Boga (tj. wiary biblijnej). Rozpoczyna się ona opisem zmieniającej się sytuacji Hioba, po nim następują monologi tego mężczyzny oraz jego trzej przyjaciół, Elifaza z Temanu, Bildada z Szuach i wreszcie Sofara z Naama, układające się w szerszej perspektywie w wymianę zdań, w religijny dyskurs między nimi. Końcówka księgi zawiera podsumowanie tych dialogów, wypowiedź Elihu oraz sąd PANA Boga nad Hiobem; epilog podaje charakterystykę odmiany losu głównego bohatera tej księgi.
Co ciekawe, studiując tę opowieść odnosimy wrażenie, iż PAN Bóg pozostawia nam, czytelnikom każdej epoki, szerokie pole do interpretacji potoku słów wyartykułowanych przez opisanych mężów Wschodu, a dopiero w samej końcówce podaje krótkie, ale treściwe wyjaśnienie głównej kwestii tej księgi mądrościowej. Możemy odnosić wrażenie, iż Bogu zależy na przetestowaniu naszej umiejętności analizy jakże bogatych informacji zawartych w księdze i zdolności do wyciągnięcia ostatecznych wniosków i zaczerpnięcia nauki, którą niesie ze sobą omawiana księga.
Na kartach Księgi Hioba dowiadujemy się, iż Hiob zgadza się z Bożą wolą co do jego losu, ze wszystkimi nieszczęściami, które tak nagle na niego spadły, łącznie ze śmiercią wszystkich jego dzieci, utratą majątku i ciężką, upokarzającą chorobą. Oddaje chwałę Bogu i trwa w swojej niewinności. Jego trzej przyjaciele z kolei obwiniają go nieustannie i przy większości okazji w swoich przemowach, wyliczając raz po raz jego grzechy i występki, i wyjaśniając sposób działania PANA Boga i egzekucji jego praw. Trzej przyjaciele bohatera analizowanej przez nas księgi są zdania, iż Boska sprawiedliwość polega na karaniu złych postępków rozmaitymi nieszczęściami i niedomaganiami bez pola na miłosierdzie, litość oraz drugą szansę. Możemy zapytać się, kto ma rację: czy Hiob jest rzeczywiście tak nienaganny, jak to utrzymuje przez niemal cały czas trwania tej opowieści, czy też to po stronie jego przyjaciół leży ta trudna do uchwycenia prawda, iż za występkami i upadkami człowieka podąża nieuchronnie Boska kara?
W końcówce księgi znajdujemy – na szczęście – wyjaśnienie tej skomplikowanej sytuacji Hioba i dowiadujemy się, że jego problem jest bardziej delikatny i misterny, trudny do osądzenia nawet przez najmądrzejszych doradców. Nie tak wydawało nam się na początku historii. Otóż Hiob jest zarówno sprawiedliwy, zwłaszcza na tle innych mieszkańców Ziemi, jak i grzeszny wobec Boga, a jego fundamentalnym występkiem okazuje się być – nieuzasadniona wobec Majestatu Boga – pycha. Jego grzech polega na braku mądrości, niedostatecznym pojmowaniu planów, zamiarów i sposobu postępowania PANA Boga Wszechmogącego, sporadycznym krzywdzeniu słabszych, jak również na ogromnej pysze i następującym wraz z nią obwinianiu swojego Boga Stworzyciela. Co się okazuje, o zgrozo, ten wielki i bogaty człowiek uznaje siebie samego za sprawiedliwszego od swojego Stwórcy. Czytamy z Księgi Hioba: „Wtedy Elihu, syn Berachela Buzytyczyka, z rodu Rama, uniósł się gniewem. Zapłonął gniewem na Joba, że uważał się za sprawiedliwszego od Boga.” (Hi 32, 2) Bohater rozważanej księgi w swojej zgubnej i nierozsądnej dumie powiedział: „Wszakże powiedziałeś mi do uszu i słyszałem brzmienie twoich słów: Jestem czysty, bez grzechu, niewinny i bez zmazy. Oto On doszukuje się pozorów winy przeciwko mnie, poczytuje mnie za swego wroga.” (Hi 32, 8-10) Hiob nie docenił faktu, iż Boża mądrość polega na nieustannym testowaniu człowieka i sprawdzaniu, czy jest on niewinny przed Bogiem, czy też może zdołał go zwieść kusiciel. Nawet Bóg – PAN Jezus Chrystus również był wystawiony na pokuszenie przez Szatana podczas swojego pobytu na Ziemi i PAN Bóg Ojciec oczekiwał także i od Niego, iż po czterdziestu dniach postu nie zawaha się, lecz będzie wciąż polegał na Jego Słowie i tylko Jemu oddawał chwałę i cześć. Tak rzeczywiście się stało, Bóg Jezus okazał się być bezbłędny i doskonały we wszystkich swoich postępkach. Ponadto, ku potwierdzeniu naszej teorii o grzechu, potępieniu i usprawiedliwieniu, czytamy w psalmach Dawidowych, że król Dawid błagał PANA Boga o częste sprawdzanie jego ścieżek w świetle Słowa Bożego: „Badaj mnie, Boże, i poznaj serce moje, doświadcz mnie i poznaj myśli moje! I zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady, a prowadź mnie drogą odwieczną! (Ps 139, 23-24) Król Dawid rozumiał, iż testowanie przez Boga Stworzyciela bywa związane z cierpieniem, bólem oraz odrzuceniem i pogardą zadaną przez drugiego człowieka. Słusznie jednak uważał je za nieodzowne dla trwania przy Bożych przykazaniach, nakazach i statutach. PAN Jezus w Ewangelii Jana stwierdza: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu odcina, a każdą, która wydaje owoc oczyszcza, a aby wydawał obfitszy owoc.” (J 15, 1-2) Zarówno odcinanie gałęzi, jak i ich oczyszczanie związane jest z bólem i ogromnym cierpieniem, jednak oczyszczanie tym różni się od obcinania, iż jego rezultatem jest urodzenie pięknego, obfitego owocu, a odcinanie – finalnie ze śmiercią krzewu. Tak więc właściwe zrozumienie Pisma Świętego polega na inspiracji Ducha Świętego, na zgromadzeniu potrzebnej dla tego celu wiedzy oraz na uznaniu, iż ścieżka sprawiedliwego człowieka wiąże się z częstym bólem i z wieloma nieszczęściami, co uczy nas pokory wobec Boga Stwórcy. Cytowany powyżej psalm podaje także zachęcającą lekcję, iż z nich wszystkich wyrywa nas Bóg, to znaczy, że prowadzą one do naszego dobra – docelowo do naszej świętości i doskonałości przed PANEM. W konsekwencji czynią nas zdatnymi do życia wiecznego, to jest mają na celu nasze zbawienie. Mroki ciemności i cierpienia powodują, iż lepiej i wyraźniej widoczna jest naszym oczom postać naszego PANA, Dobrego Pasterza i Winnego Krzewu – On jaśnieje wtedy pełnym swoim blaskiem i oglądamy Jego bardzo piękną, Boską twarz, ciesząc się obopólną, zażyłą relacją. Mądrość chrześcijanina polega na zrozumieniu i akceptacji, że cierpienie nie jest jedynie wynikiem naszego grzechu, ale także naturalnym procesem oczyszczania nas i uświęcania, byśmy stali się bardziej jeszcze podobni do naszego Pana, Jezusa Chrystusa, a taki stan i dobrostan jest największym przywilejem chrześcijanina na Ziemi.
Tak więc z Księgi Hioba dowiadujemy się, że jej tytułowy bohater był winny wielu grzechów i ośmielił się bluźnić przeciwko PANU Bogu, jednakże był też generalnie święty i niewinny na tle innych ludzi, zamieszkujących wówczas Ziemię. Nieustannie poszukiwał oblicza PANA i Jego woli dla swojego życia: „Gdzież jest taki mąż jak Job, który by tak chłonął bluźnierstwo jak wodę? Który by tak się bratał ze złoczyńcami i obcował z bezbożnymi? Wszak on rzekł: Nie ma człowiek pożytku z tego, że ma upodobanie w Bogu.” (Hi 34, 7-9) Za swoje dobre intencje i nienaganną motywację Hiob został nagrodzony wezwaniem na sąd przez samego Stwórcę, na którym On wprawdzie niczego mu nie wytłumaczył, ale uzdatnił go do pojęcia istoty swojej Osoby oraz zasadności swoich czynów, dał mu wyobrażenie chwały Boga Stworzyciela, objawioną w swoim stworzeniu. Objawienie chwały Bożej prowadzi do zrozumienia kwestii wiary bez żadnych słów.
Dzisiaj PAN Bóg wzywa nas do zastanowienia się nad naszym postępowaniem i do ujawnienia przed Nim naszych motywacji i pobudek kierujących naszym indywidualnym życiem. I dzisiaj możliwy jest sąd z Bogiem, który jest lepszą opcją niż milczenie i niewzywanie Boga na pomoc, niewylewanie przed Nim naszej duszy, brak rozmowy o naszych problemach i trudnościach. Wielokrotnie, poprzez wielu proroków, PAN Bóg doradzał swojemu ludowi i ukazywał mu właśnie możliwość sądu i wystawienia Go na próbę oraz obiecywał odzew. Spróbujmy zatem usilnie zrozumieć postać i osobę PANAJezusa Chrystusa, gdyż On obiecuje, iż każdemu chętnemu pozwoli się znaleźć i nieuchronnie będzie z nim lub z nią rozmawiał: „Starajmy się więc poznać PANA, usilnie poznać PANA; że go znajdziemy pewne jest jak zorza poranna i przyjdzie do nas jak deszcz, jak późny deszcz, który zrasza ziemię! (Oz 6, 3)