SŁOWO NA DZISIAJ (7 LUTEGO 2026)

SŁOWO NA DZISIAJ (7 LUTEGO 2026)

PAN powiedział: Przyjrzałem się utrapieniom mojego ludu, który jest w Egipcie, i słyszałem ich krzyk z powodu nadzorców, gdyż znam jego cierpienia.

3:8

Dlatego zstąpiłem, aby wybawić go z ręki Egipcjan i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi dobrej i przestronnej, do ziemi opływającej mlekiem i miodem, na miejsce Kananejczyków, Chetytów, Amorytów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebusytów.

3:9

Teraz oto dotarł do mnie krzyk synów Izraela. Widziałem też ucisk, jakim dręczą ich Egipcjanie.

3:10

Dlatego teraz idź, poślę cię do faraona, abyś wyprowadził mój lud, synów Izraela, z Egiptu.

3:11

Mojżesz powiedział do Boga: Kimże ja jestem, abym miał iść do faraona i wyprowadzić synów Izraela z Egiptu?

3:12

Bóg odpowiedział: Oto ja będę z tobą, a to będzie znakiem dla ciebie, że ja cię posłałem: gdy wyprowadzisz ten lud z Egiptu, będziecie służyć Bogu na tej górze.”

Wj 3, 7-12 (UBG)

ZBAWIENIE (6 LUTEGO 2026)

Zbawienie
Jeśli w danym czasie nie powierzysz siebie PANU Jezusowi, to nawet jeden grzech eliminuje twoje szanse na zbawienie i życie wieczne. Prawo Boże jest bardzo surowe. Bóg dał ci jednak wyjście z tej sytuacji: PAN Jezus Chrystus Bóg zszedł na ziemię jako Syn Boga i umarł za twoje grzechy i zmartwychwstał. Jeżeli w to uwierzysz i zaakceptujesz fakt, że masz możliwość w trakcie swojego życia na ziemi zostać zaadoptowanym jako dziecko Boże, czyli do Bożej rodziny, poprzez Słowo Boże, modlitwę, pokutę oraz akt uwielbienia PANA Boga, zyskujesz nową naturę i stajesz się lepszy niż są ludzie niewierzący. Nawet jeżeli teraz zgrzeszysz, to Bóg Ojciec patrzy na ciebie przez pryzmat świętości swojego Syna, którego krew uwolniła cię od kary za grzechy oraz jako twój ojciec, który chce i może wybaczyć ci twój nawet ciężki grzech, oczywiście jeśli prosisz o przebaczenie Ojca za pośrednictwem Syna Bożego. Karą za grzech dla wszystkich pozostałych ludzi, którzy odrzucili Bożą łaskę oraz szansę na stanie się Bożym dzieckiem, jest wieczne oddzielenie od Boga, druga śmierć i piekło. Oznacza to nic innego jak to, że ich ojcem jest Szatan i to właśnie z nim zdecydowali się spędzić swoją wieczność w piekle. Każdy bez wyjątku podejmuje w tym życiu decyzję duchową i nikt nie jest zwolniony od walki. Człowiek wierzący w Boga zyskuje siłę do dobrego życia, pełnego dobrych uczynków, a jego motywacją jest strach przed Bogiem, chęć zadowolenia Boga, wdzięczność dla Niego, chęć osiągnięcia świętości oraz ostatecznego zbawienia. Tylko święci ludzie mogą dojść do życia wiecznego i znaleźć się w Niebie, z Bogiem. Jeżeli w trakcie życia na ziemi odwrócisz się od Boga i popadniesz w stan świadomego grzechu, utracisz swoje zbawienie i szansę na życie wieczne bezpowrotnie. Wprawdzie sama natura poucza nas, że dziecko jest zawsze biologicznym dzieckiem swoich rodziców, jednak prawo Boże i ludzkie (Mojżeszowe) mówi nam, że rodzic może wyrzec się swojego dziecka, jeżeli nastąpi uzasadnienie takiego czynu. Należy pamiętać, że dziecko Boże wchodzi w relację z PANEM Jezusem i nic ani nikt nie wyrwie go z ręki Boga, jednak każdą narzeczeńską relację można przerwać poprzez uzasadnienie niewierności narzeczonego lub narzeczonej, czyli zdrady zwanej w terminologii biblijnej bałwochwalstwem, a inaczej – służeniem Szatanowi (Bóg dba o swoje standardy, określając się wiernym, On nie wypycha nas z relacji!) Bóg trzyma cię mocno za rękę, jednak jeżeli sam wyrwiesz swoją rękę z Jego uścisku, On także puści ciebie i zakończy swój przyjacielski związek z tobą, a ty stracisz bezpowrotnie status członka Boskiej rodziny. Bóg nie da się z siebie naśmiewać, On dobrych traktuje dobrze, a przewrotnych w sposób przewrotny, swoich przyjaciół po przyjacielsku, swoich wrogów – we wrogi sposób!

DOBRE UCZYNKI MOGĄ POPRZEDZAĆ ZBAWIENIE CZŁOWIEKA (6 LUTEGO 2026)

DOBRE UCZYNKI MOGĄ POPRZEDZAĆ ZBAWIENIE CZŁOWIEKA

„Tak mówi PAN: Przestrzegajcie prawa i kierujcie się sprawiedliwością, gdyż bliskie jest nadejście mojego zbawienia i objawienie się mojej sprawiedliwości. Szczęśliwy człowiek, który to czyni i syn człowieczy, który się tego trzyma, który przestrzega sabatu nie bezczeszcząc go i który strzeże swojej ręki, aby nie czyniła nic złego.” (Iz 56, 1-2)

Stronienie od złych uczynków oraz pełnienie tych dobrych i sprawiedliwych może poprzedzać Boże zbawienie dla człowieka. Mimo tego, iż w Księdze Izajasza PAN powiedział, iż dał się znaleźć ludowi, który Go nie szukał, widzimy także w Biblii przykłady osób, na które PAN Bóg zwrócił swój wzrok ze względu na ich szlachetne postępowanie. Takim człowiekiem był, przykładowo, w Nowym Testamencie setnik Korneliusz. Czytamy w Piśmie, iż był on mężczyzną pobożnym, modlącym się i wspomagającym ubogich, mimo faktu, że nie był uczniem Jezusa. Dalej dowiadujemy się z Dziejów Apostolskich, iż właśnie z tego powodu złożył mu wizytę anioł Pański, doradzając mu przywołanie apostoła Piotra do swojego domu w celu uzyskania indywidualnego, osobistego zbawienia. W trakcie kazania świętego Piotra, Korneliusz i jego dom poprzez wiarę istotnie dostąpili zbawienia oraz natychmiastowego, następującego po tym akcie zawierzenia się PANU – chrztu w Duchu Świętym. Zostali także bardzo szybko ochrzczeni w wodzie, a ich przypadek doprowadził do doktrynalnego przyjęcia wszystkich nawróconych pogan w poczet Kościoła nowotestamentowego. „A pewien mąż w Cezarei, imieniem Korneliusz, setnik kohorty, zwanej italską, pobożny i bogobojny wraz z całym domem swoim, dający hojne jałmużny ludowi i nieustannie modlący się do Boga, ujrzał wyraźnie w widzeniu za dnia około dziewiątej godziny anioła Bożego, który przystąpił do niego i rzekł mu: Korneliuszu! Ten zaś, strachem zdjęty, utkwił w nim wzrok i rzekł: Co jest, Panie? I rzekł mu: Modlitwy twoje i jałmużny twoje jako ofiara dotarły przed oblicze Boże. Przeto poślij teraz mężów do Joppy i sprowadź niejakiego Szymona, którego nazywają Piotrem.” (Dz Ap 10, 1-5)

                 Widzimy zatem, iż naszemu PANU mogą podobać się dobre uczynki osób niezbawionych, o ile zmierzają do bliskości PANA Jezusa, i że On nagradza je swoim zbawieniem, o ile jesteśmy posłuszni Jego głosowi i powierzamy Mu nasze życie. Pełniąc dobre uczynki jeszcze przed punktem zbawienia, zaskarbiamy sobie uwagę PANA Boga, który, jak uczymy się z kart Biblii, ceni ludzi podobnych do siebie, starających się Mu przypodobać, dopytujących się o ustanowione przez Niego dla człowieka reguły oraz czyniących wysiłki, by ich przestrzegać. Dobre uczynki człowieka mogą zatem doprowadzić go do poznania Boga! „Jeśli kto chce pełnić wolę jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga, czy też ja sam od siebie mówię”, proklamował nasz Mistrz i Nauczyciel, PAN Jezus Chrystus w Ewangelii świętego Jana (J 7, 17).  Teraz poznając głos Boga, jesteśmy w stanie pozytywnie odpowiedzieć na Jego wołanie. On wzywa nas imiennie do zbawienia, a nasza następowa i nieuchronna (każdy z nas podejmuje decyzję duchową!) reakcja zadecyduje o naszym życiu wiecznym.

Z innej strony analizowanego zagadnienia, według Biblii zbawienie jest przede wszystkim darem łaski Bożej, otrzymywanym przez wiarę, a nie bezpośrednim skutkiem zasług czy dobrych uczynków (Ef 2, 8-9). Dobre uczynki są kolejno traktowane jako niezbędny, żywy owoc wiary i dowód posłuszeństwa Bogu. Ależ one wcale nie są sposobem na „kupienie” sobie nieba!

Przechodząc do fundamentów naszej chrześcijańskiej wiary, przypominamy sobie i utrwalamy, iż wiara i łaska są kluczowe i wystarczające do zbawienia każdego grzesznika, bez wyjątku. Bóg udziela go sprawiedliwie wszystkim skruszonym grzesznikom, którzy obiecują Mu całkowite przeobrażenie z Jego mocy. Dalej, w liście św. Jakuba apostoł i autor listu wskazuje nam, iż „wiara bez uczynków jest martwa” , z tymże pamiętajmy, iż uczynki miłosierdzia i ewangeliczna pobożność przychodzą jako naturalna konsekwencja prawdziwej wiary, a nie jej substytut. Dobre uczynki są wymagane dla życia wiecznego jako nasza reakcja na Bożą łaskę, gdyż wiara udzielana nam przez Boga jest depozytem.

Powracając do tematu odpowiedniego stosunku człowieka do swojego Boga i Stworzyciela, Zbawiciela, Dobrego Pasterza i Sędziego, dowiadujemy się, iż każda władza oczekuje szacunku względem siebie, uznania swojego autorytetu, lojalności oraz posłuszeństwa. Powyższe znajdują wyraz w przestrzeganiu prawa ustanowionego przez tę władzę, kulturę osobistą w relacjach autorytet – obywatel oraz akceptacji ich funkcji. PAN nasz Jezus Chrystus klarownie zaznaczył w Ewangelii, iż jesteśmy zobowiązani przez Niego do oddawania każdemu, co mu się należy; cesarzowi, co cesarskie, Bogu – co Boskie. Mamy obowiązek, przystępując do władzy, dowiedzieć się, czego od nas oczekuje i wymaga, a także jaki obowiązuje kod postępowania względem tejże władzy. Sumienie poucza nas, że właściwym sposobem potraktowania Boga jest cześć i uwielbienie większe od tego, okazywanego królowi czy też generałowi wojskowemu, jako że Bóg tytułuje się królem królów i panem panów. On sprawuje realną władzę na ziemi, ma ziemię pod swoją kontrolą. To zapewne dlatego rzymski setnik z Ewangelii, który zrozumiał i docenił wszechwładzę Jezusa na zasadzie militarnej, został proklamowany jako mężczyzna o największej wierze.

Zatem przystępując przed Boga, pamiętajmy o wzorcu, jaki stanowi dla nas władza ziemska i uczyńmy wysiłek przypodobania się Bogu i zjednania Go, aby uzyskać Jego względy i uwagę. Z bojaźnią i drżeniem zbawienie swoje sprawujmy.

TWARZ TEGO CZŁOWIEKA (I) (6 LUTEGO 2026)

Twarz tego człowieka (I)

 

Chcę ci opowiedzieć

o twarzy tego człowieka

który śmiał się tak gorzko

jak życie

i nie patrząc na mnie

mówił mi

że mnie kocha

on kochał śnieg

i wiatr

i pragnął mnie

tak jak się pragnie

wody

a ja widziałam biel i pustkę

a ja widziałam otchłań i żal

na pustynnym firmamencie śmierci

słyszałam jęk i spadanie gwiazd

bezmiar i wołanie rogów

na okrutnie poradlonej ziemi

więc jeśli odejdę

a on jednak będzie

mnie szukał

to powiedz mu

żeby wstąpił na tą

ścieżkę

na której ty pogubiłeś

swoje rzęsy

i gdzie ja poszłam

je odnaleźć

(tam istnieje Światło

a świadectwa sług sensu

śpieszą do jednego celu)

chcę ci opowiedzieć

o twarzy tego człowieka

ponieważ z nim

tak jak chciałeś

byłabym

bezpieczna

somehow, somewehere…

 

15,16 marca 1998

SŁOWO NA DZISIAJ (6 LUTEGO 2026)

SŁOWO NA DZISIAJ (6 LUTEGO 2026)

A do anioła kościoła w Filadelfii napisz: To mówi Święty, Prawdziwy, ten, który ma klucz Dawida, ten, który otwiera i nikt nie zamknie, zamyka i nikt nie otworzy.

3:8

Znam twoje uczynki. Oto postawiłem przed tobą otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć, bo choć masz niewielką moc, jednak zachowałeś moje słowo i nie wyparłeś się mego imienia.

3:9

Oto dam ci ludzi z synagogi szatana, którzy mówią, że są Żydami, a nimi nie są, lecz kłamią. Oto sprawię, że przyjdą i pokłonią się przed twoimi nogami, i poznają, że ja ciebie umiłowałem.

3:10

Ponieważ zachowałeś słowo mojej cierpliwości, ja też zachowam cię od godziny próby, która przyjdzie na cały świat, aby doświadczyć mieszkańców ziemi.

3:11

Oto przyjdę wkrótce, trzymaj to, co masz, aby nikt nie wziął twojej korony.

3:12

Tego, kto zwycięży, uczynię filarem w świątyni mojego Boga i już nie wyjdzie na zewnątrz. Napiszę też na nim imię mego Boga i nazwę miasta mego Boga, nowego Jeruzalem, które zstępuje z nieba od mego Boga, i moje nowe imię.

3:13

Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do kościołów.

Ap 3, 7-13 (UBG)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. IV)

WOJOWNICZKA JEZUSA (CZ. IV)

W Święta Bożego Narodzenia, po zdarzeniu, przychodzi Policja, wezwana przez brata, ale przesłuchiwana Nitka udaje obojętność i funkcjonariusze opuszczają dom, nie stwierdziwszy przecież zgonu nikogo z rodziny. Otrucie nie było skuteczne i Bóg znowu uratował Nitkę. Po Policji przychodzi Pogotowie, ale nie zabiera kobiety do szpitala psychiatrycznego. Nitka przez chwilę dokonuje refleksji, iż PAN sam osądził sytuację i uznał swoje duchowe dziecko za kompletnie, nawet po tym incydencie, obmyte w Jego krwi. Nitka jest wdzięczna swojemu PANU, ale mija sekunda i kobieta przypomina sobie, że uważa się za satanistkę. Pakuje się szybko i sprawnie, po czym wyjeżdża, zgodnie z proroctwem „babci” Stanisławy, w Nehemejskie góry, nie przywiązując wagi do miejsca podróży i niczego nie pamiętając z „obozowej” przepowiedni.

Jest marzec 2052 roku,  zima. Za granicą Winogrodii, jej rodzinnego kraju, w małej wiosce Metagramii w Korpadii, Nitka marznie w nocy i płacze. Przyjechała tu pociągiem, jadącym z Nehemejskich gór właśnie do Korpadii, sąsiedniego kraju. Teraz przebywa w lesie, w korpadyjskich, niskich górach i myśli o powrocie do rodziny. Prawie się na to decyduje, ale czeka jeszcze na ostateczne, ranne postanowienie swojego zmęczonego organizmu. Zjada jedyną kanapkę, popija ją zimnym sokiem z butelki i szybko układa się do snu.

Rano Nitka myśli przytomniej i znowu wstępuje w nią nadzieja i siła. Jakoś przespała tę noc, a ranne powietrze jest przyjemne i rześkie. Tak jakby mróz odszedł i kobieta widzi wokoło siebie piękny, świerkowy las, drewno na opał i przypomina sobie, że przecież ma rondelek i zapałki. Napije się gorącej wody i znowu odzyska humor. Zbiera chrust i gałązki, wykorzystuje zastane na tym terytorium drewno i przygotowuje palenisko. Trzeba jeszcze rozglądnąć się po lesie, zbadać przestrzeń. Nitka udaje się w dół pagórka i napotyka na małe, krystalicznie czyste źródełko. Wraca się i nabiera półtora litra źródlanej wody do butelki. Czuje się w tym momencie niemal szczęśliwa. Rozpala ogień i gotuje wodę, przyrządza sobie herbatkę. Jest jej ciepło i przyjemnie, wręcz rozkosznie. Dba jednocześnie o to, by mało się modlić, chociaż jej dusza tęskni za PANEM. Nitka jednak chce być twarda i trzymać się swoich nowo nabytych przekonań, choć mogłoby być to trudne. Zaraz też zapomina o swojej prawdziwej, realnej w niej wierze w jej osobistego PANA, Jezusa Chrystusa, i rusza poza las zbadać swoje nowe terytorium.

Po pierwsze, postanawia pościć przez sześć dni. Wprawdzie jest to tylko post podyktowany oszczędnością, jednak PAN prowadzi swoje dziecko wbrew niemu samemu, dbając o jej stan duchowy. Nitka ma przy sobie jedynie sześćset złotych i musi je wymienić na korpadyjską walutę. Nie wie, czy kurs wymiany winogrodzkiej waluty jest dla niej korzystny. Musi to sprawdzić w najbliższym kantorze.

Piękno Korpadii zachwyca kobietę. Dzień jest słoneczny, pogodny. Słońce i wzgórza wdzięczą się do niej całymi sobą, wręcz otaczają ją ramionami leśnych drzew i cienkimi nogami pełzających po gruncie krzewów, i Nitka chętnie rusza na zwiady. Ponieważ pagórek, gdzie początkowo się ulokowała, zbiega w dół do gospodarstwa domowego, postanawia nie spędzić tam już kolejnej nocy, ale ułożyć się do snu po drugiej stronie drogi, w kompletnej dziczy. Tak powinno być lepiej i bezpieczniej. Tej nocy pada deszcz i znowu jest zimno, ale Nitka już nie rozpacza. Wyciąga wszystkie możliwe ciuszki i wkłada je na siebie, a pozostałymi się okrywa. W ten sposób przesypia noc względnie komfortowo i rano znowu wstaje nastawiona bojowo do życia i uśmiechnięta. Mija drugi dzień jej podróży w nieznany świat.

Z MOICH AFORYZMÓW… (5 LUTEG0 2026)

Z MOICH AFORYZMÓW…

Dopóki nie zaczniemy uważać innych za wyższych od siebie, zawsze będziemy błądzić.

Wyrzeczenie się otwiera drzwi do przeżyć mistycznych.

Bóg pragnie doprowadzić nas do momentu, w którym zrozumiemy, że tak naprawdę możemy polegać jedynie na Jego miłości. Oby ten moment nie przyszedł dopiero tuż przed naszą śmiercią!

POMNIK DLA PRZYJACIELA (5 LUTEGO 2026)

JĄDRO ŻYCIA

Kilka słów od Autorki… 

           

Przygodą mojego życia była wycieczka na Litwę do Szostakowa, miasta położonego na granicy Polski i Litwy. Tam położyłam się na siarczystym mrozie w samotnej, opuszczonej chatce bez szyb i bez drzwi, i postanowiłam umrzeć. Żywiłam się wtedy chlebem i napojami kolorowymi oraz witaminami, które przywiozłam z domu z Krakowa. Kiedy mróz miał osiągnąć trzydzieści stopni, pomodliłam się i ułożyłam się wygodnie w łóżku, posprzątawszy uprzednio moją izdebkę dokładnie i starannie. Wtedy do chatki wszedł Ktoś, a ja zamarłam z przerażenia. Tak spotkałam Romane, który zaprosił mnie do swojego domu. Było tam brudno, ciepło i przytulnie.

 Oddałam mu się tej nocy i tak zrodziła się we mnie miłość do tego Litwina. Tej historii z pewnością nigdy nie zapomnę. On gościł mnie w swojej chatce trzy dni i trzy noce, i dał mi znowu Nadzieję. Wróciłam do Krakowa i znowu postanowiłam pisać dla Chrystusa i dla ludzi, którzy mnie potrzebują. Moja wiara została odnowiona, tak jak wierność Jonasza, który przebywał we wnętrznościach wielkiej ryby przez trzy dni i trzy noce, i modlił się do Pana. Serdecznie dziękuję tym wszystkim na świecie, którzy mi jakoś pomogli i pozwolili iść dalej ze Słowami Życia. Dziękuję i tym, którzy modlili się za mnie i  brata, kiedy byliśmy małymi dziećmi. To właśnie dzięki tym modlitwom potrafiliśmy kochać ludzi i świat. Zatrzymuję się na chwilę, by poprosić o dalsze modlitwy, bym pozostała integralna i wierna mojemu Panu, którego Wy także dobrze znacie.

Dziękuję!!

Hanna Łucja Kowalczyk

Pomnik dla przyjaciela

Niesiesz mi młodość

soczystą jak arbuz

nabrzmiałe od marzenia serce

dłonie jak jednoroczne buki

splecione ciasno na znak przyjaźni

Niesiesz mi

krystaliczną radość

czystą jak kropla wód Beskidu

niezamąconą niczym przyszłość

wolną od szumu czarnych skrzydeł

Niesiesz mi

powiew pierwszych wiosen

mocny jak stado wolnych koni

jak uniesiona w górę ręka

pisząca wiersze o miłości

Niesiesz mi

nieugiętą moc pragnienia

nieugaszoną żądzę życia

sen o pływaniu w morzu świata

co zawsze śnił mi się na jawie

Niesiesz mi

pierwsze drgnienia skrzypiec

nucące pieśni dorastania

pierwsze dojrzałe silne kroki

po własnej stąpające ścieżce

Niesiesz mi

podmuch namiętności

żar co się palił jak ognisko

wielkie płomienie świadomości

tego co znaczy słowo: „człowiek”

Niesiesz mi

świeżość letnich nocy

jasnych od gwiazd na dobrym niebie

które jak mocno wierzyliśmy

były ławicą drogowskazów

ogromną mapą pełną szczęścia

nad oceanem ludzkich miast

sierpień 2007

SŁOWO NA DZISIAJ (5 LUTEGO 2026)

SŁOWO NA DZISIAJ (5 LUTEGO 2026)

Mojżesz pasał stado swego teścia Jetra, kapłana Midianitów. Zaprowadził stado na drugą stronę pustyni i przyszedł do góry Bożej, do Horebu.

3:2

I Anioł PANA ukazał mu się w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Spojrzał, a oto krzew płonął ogniem, lecz nie spłonął.

3:3

Wtedy Mojżesz powiedział: Podejdę i zobaczę to wielkie zjawisko, dlaczego ten krzew się nie spala.

3:4

A gdy PAN widział, że podchodził, aby to zobaczyć, zawołał do niego Bóg ze środka tego krzewu: Mojżeszu, Mojżeszu! A on odpowiedział: Oto jestem.

3:5

Wtedy powiedział: Nie zbliżaj się tu. Zdejmij buty z nóg, bo miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą.

3:6

I dodał: Ja jestem Bogiem twego ojca, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. I Mojżesz zakrył twarz, bo bał się patrzeć na Boga.

Wj 3, 1-6 (UBG)

Z KRĘGU BIBLII… ROZWAŻANIE (4 LUTEGO 2026)

Z KRĘGU BIBLII… ROZWAŻANIE

Z NT:

Przez wiarę Mojżesz, gdy dorósł, odmówił nazywania się synem córki faraona;

11:25

Wybierając raczej cierpieć uciski z ludem Bożym, niż mieć doczesną rozkosz z grzechu.

11:26

Uważał zniewagi znoszone dla Chrystusa za większe bogactwo niż skarby Egiptu, bo wypatrywał zapłaty. (Hbr 11, 24-26, UBG)

ORAZ ZE ST:

Jest droga, która człowiekowi wydaje się słuszna, lecz końcem jej jest droga do śmierci. (Prz 14, 12, UBG)

Wszelka droga człowieka jest słuszna w jego oczach, ale PAN waży serca. (Prz 21, 2, UBG)

Komentarz:

PAN nasz Wszechmogący ostrzega nas, iż każda droga wydaje nam się słuszna, dobra, sprawiedliwa i właściwa, możemy doświadczać ogromnej przyjemności i satysfakcji z życia i mieć przed sobą życiowy cel, jednak zadajmy sobie pytanie, dokąd tak naprawdę prowadzą nas nasza wola i decyzje, jaki jest nasz finalny kres? Dokąd zmierzamy i jakie mamy perspektywy w tym życiu i na wieczność? Tutaj ludzie wierzący są łajani, upokarzani i znieważani, ale Biblia określa powyższe jako „większe bogactwo niż skarby Egiptu”, przysłowiowego Egiptu, czyli miejsca bezpieczeństwa, dobrobytu i dobrostanu.

Zapytam zatem: czy Twoja droga jest słuszna i właściwa?